Bloog Wirtualna Polska
Są 1 202 823 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Ten dzień

poniedziałek, 29 sierpnia 2016 11:01

Dokładnie dwa lata temu, to był piątek, dostałam telefon o 6 40. Ze szpitala. I serce stanęło mi na parę chwil. I zostałam sierotą... Taki nasz los, rodzić się i umierać. Ale dlaczego tak boli i nie przestaje? Smutny dzień...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

"W moim ogródeczku" - lato się kończy

czwartek, 18 sierpnia 2016 19:56

Czas zbiorów - to chyba najmilszy czas dla ogrodnika. Pod warunkiem, że tych zbiorów nie ma w nadmiarze. To moje zdanie. Jestem minimalistką i zwykle na nadmiar nie narzekam. Część użytkowa ogrodu też mała, więc raczej nie mam co martwić się nadmiarem. Na mojej grządce udaje się zawsze pietruszka ;) i koper.

DSCN1987.JPG

W tym roku pięknie wyrósł seler, udały się ogórki, jeszcze owocują, no i fasola strąkowa (nie ta na ziarno). Fasola zawsze pięknie rodzi aż do przymrozków. Jemy ją na bieżąco (bo jest jej w sam raz). Ogórków też akurat tyle, żeby zrobić mizerię i dać dzieciom, nic nie zaprawiałam. Ten rok jest niestety rokiem szkodników roślin. Wszelki choroby grzybowe, wirusowe, plamistość, dziurkowatość, rdza liści, mączniak, zaraza ziemniaczana (i inne "zarazy", których ni znam). Nie walczę z nimi. Trudno, będzie mniej, ale nie będę się truła chemią. Z powodu corocznych niepowodzeń z pomidorami nie chciałam od taty sadzonek. Ale w zeszłym roku, o dziwo, żadnej zarazy nie było i miałam do przymrozków świeże pachnące pomidorki (drobne, ale zdrowiutkie). W tym roku wzięłam 5 sadzonek, sceptycznie nastawiona. Urosły na oborniku pięknie, owoców miały w gronach po 10. I co z tego? Nie zdążyły dojrzeć - zaraza ziemniaczana spadła wraz z sierpniowymi deszczami i wszystko "spaliła"(liście wyglądają jak spalone), a owoce zgniły, ech, szkoda słów.Nigdy więcej pomidorów bez osłon. Deszcze niosą choroby. Na liściach dyni pojawił się mączniak i owoce przestały już rosnąć. Niespecjalne się te dynie udały latoś. Warzywa u mnie, to taki "przerywnik", dla przyjemności. I tylko na lato. Swoje, świeże, ekologiczne, jak najbardziej, potem już korzystam ze sklepów. W małych sklepach i na targu są produkty od okolicznych rolników, więc też świeże.

I mam jeszcze kilka drzew owocowych. Urosły już na tyle, że zaczyna być tych owoców dużo. Na tyle dużo, że wymuszają na mnie pewne zaangażowanie ;). Owoce ze swoich drzew przerabiam, bo lubię dżemy. No i nie mogę patrzeć, jak się jedzenie marnuje. W tym roku "ulżyłam" przyjaciółce, która miała klęskę urodzaju papierówek i dzięki temu mam sporo musów i dżemów jabłkowych. Moje jabłonki nie szaleją, są jeszcze dość małe. Ale na przykład jedyna mirabelka z wiśniowymi owocami miała kolejny raz bardzo dużo owoców. W tym roku to Mój zrobił dżemy mirabelkowe. Słodko-kwaskowe, pyszne, jak ktoś lubi. I o pięknym kolorze.

DSCN1984.JPG

 

To tylko mała część, podręczna. Reszta w spiżarni.

Brzoskwinie w tym roku w naszym rejonie są mizerne, albo zmarzły na kwiciu, albo teraz zjada je grzyb. U mnie pod okapem dachu są całkiem całkiem, choć za wiele ich nie ma. teraz dojrzewają duże, żółte w środku, a za miesiąc(albo wcześniej) będą "rakoniewickie", nasze rodzime, kwaskawe z zielonoróżowym miąższem. Za mało na zaprawy. I dobrze.

DSCN1983.JPG

 

Zaczynają dojrzewać śliwki, dość mizerne, małe, zmęczone suszą i rdzą liści. Ale znów czeka mnie robota, bo jest ich w tym roku duużo (tak co drugi rok, jakoś).

No a we wrześniu jeszcze winogrona (o wiele za dużo) i to już będzie koniec zbiorów u mnie. 

I już zbliża się jesień.

DSCN1981.JPG

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Park Mużakowski

czwartek, 11 sierpnia 2016 19:20

Park Mużakowski w Łęknicy nad Nysą Łużycką, to (ponoć) niezwykłe miejsce. Jest to jedno "z najrozleglejszych w Europie XIX-wiecznych założeń parkowych w stylu  krajobrazowym.Znany w historii sztuki ogrodowej jako Park Muskau, Uważany za kompozycję wybitną".

Jego założycielem był książę Herman von Puckler- Muskau, właściciel okolicznych dóbr. Park położony jest na pograniczu polsko-niemieckim, nad Nysą Łużycką, w miejscu, gdzie sąsiadują ze sobą dwie miejscowości Łęknica i Bad Muskau czyli Mużakow, po serbo-łużycku. Po niemieckij stronie znajdują się zabudowania pałacowe i tzw. Park Zamkowy, (ok.1/3 historycznej kompozycji, ok 200ha), a po polskeij stronie 2/3 kompozycji, to rozległy park naturalistyczny (ok.500 ha). Obie części łączą dwa zabytkowe mosty. Weszliśmy po polskiej stronie, na oko rewelacji nie ma. Owszem rozległe przestrzenie, piękne stare drzewa, okazałe lipy, dęby, buki, łąki, ścieżki wysypane drobnym kamykiem, pagórki, stawki. Ale bez roweru i dużej ilości czasu trudno docenić tego giganta. U nas naturalistycznie i dość pusto, a po przekroczeniu mostu - inny świat.

DSCN1916.JPG

 

Widok przez Nysę na niemiecką stronę.

 

Jak to dobrze, że nie ma granic. Przeszliśmy przez most i już byliśmy w Parku Zamkowym. A tu Stary Zamek i Nowy Zamek nad stawem. I ogrody kwiatowe.

DSCN1924.JPG

 

DSCN1930.JPG

 

Romantyczne mostki i rzeczki, drzewka mandarynkowe przy wjeździe do Zamku.DSCN1925.JPG

 

A z Parku Zamkowego - dwa kroki do miasteczka Bad Muskau, czyściutkiego i zadbanegoDSCN1932.JPG

Rynek.

A z Rynku na wprost - Stary ZamekDSCN1931.JPG

 

W Nowym Zamku na I piętrze obok wystaw muzealnych była też kawiarnia:). Oczywiście nie odmówiłam sobie kawki z kulką lodów i ciasta tiramisu (płacąc złotówkami po bardzo uczciwym kursie i zamawiając u Polki, po polsku, oczywiście).DSCN1935.JPG

 

Widzicie te parasole na tarasie I piętra? Świetna kawiarnia z pięknym widokiem. 

I trochę dziegciu: w Łęknicy "handele" - stragany, badziewne towary i kicz, otaczający drogę wjazdową do Polski. Cóż, widać jest zapotrzebowanie niemieckiej strony. Ale dla mnie było to nieprzyjemne. 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Nadal Dolny Śląsk :)

sobota, 06 sierpnia 2016 19:54

Nocowaliśmy w Jeleniej Górze. I potem pół dnia tam spędziłam. Było to moje drugie spotkanie z miastem. Wtedy była zima, byłam w mieście tylko chwilę, zmierzch zapadał wcześnie, niewiele zobaczyłam. Teraz była piękna pogoda, ciepło, nie upalnie, w sam raz na spacer po mieście. A właśnie w Jeleniej Gór-ze jest piękna strefa piesza (wolna od samochodów) - Mały Trakt Śródmiejski. Zaczyna się na ul.Kochanowskiego i prowadzi przez stare miasto do Rynku. Po drodze można obejrzeć najważniejsze zabytki Jeleniej Góry.DSCN1888.JPG  

Tu zaczynamy spacer Małym Traktem Śródmiejskim.

Po przeciwnej stronie ulicy znajduje się Kościół Łaski. Tym razem katolicki cesarz Austro-Węgier Józef I Habsburg  okazał "łaskę" śląskim (w tym jeleniogórskim) protestantom i zezwolił im na budowę sześciu świątyń łaski. Owa "łaska" kosztowała śląskich protestantów 700 tysięcy guldenów.

DSCN1890.JPG 

To największy kościół Jeleniej Góry. Zbudowano go w 1718 roku na planie krzyża równoramiennego, może pomieścić 7 tysięcy osób (balkony).

DSCN1893.JPG

 

Tu kaplica sw. Anny. Ta wieża, to baszta, stanowiąca część bramy miejskiej . Obecny wygląd zyskała w latach 1709-1715. Wtedy też przy baszcie powstała kaplica. To dwie osobne budowle.

DSCN1892.JPG

 

A to jeleniogórska cerkiew. Cerkwią świąrynia stała sie dopiero po II wojnie, przedtem od XVIII w. służyła jeleniogórskim katolikom czyli wówczas także mniejszości wyznaniowej.

 

DSCN1895.JPG

 

A to już piękny jeleniogórski Rynek i słynne kamienice z podcieniami.

 

DSCN1894.JPG

 

I jeszcze widok na okazały Ratusz.

 

Po południu byliśmy już w Złotoryi. To też moje drugie spotkanie z miastem. Poprzednio padał deszcz. teraz było piękne słońce.

Złotoryja

 

To gotycki kościół p.w. Narodzenia Maryi Panny z 1230r. w historycznym centrum miasta.

DSCN1899.JPG

 

A to jeden z symboli Złotoryi - Baszta Kowalska, pozostałość potężnych murów miejskich, które otaczały miasto od XIV do XIX wieku. Złotoryja, to jedno z najstarszych polskich miast, w 2011 roku obchodziła swoje 800-lecie. Jest najstarszym miastem w Polsce lokowanym na prawie magdeburskim - miasto lokował w 1211 roku Henryk I Brodaty (śląski Piast).

W niedalekiej odległości od Złotoryi znajduje się skansen górniczo- hutniczy w Leszczynie, gdzie co roku odbywają się pokazy historycznego wytopu miedzi- Dymarki Kaczawskie.

Jeśli macie jeszcze siłę czytać, to jedziemy dalej.:)

Na nocleg pojechaliśmy do Kliczkowa. Od 2006 roku w Kliczkowie działa ekskluzywny hotel - Zamek Kliczków. To pieczołowicie odrestaurowany historyczny zamek, który przechodził różne koleje losu, którego początki sięgają wieków średnich. To, że nie popadł w całkowita ruinę po działaniach wojennych (jak wiele śląskich zamków) zawdzięcza Wojsku Polskiemu, które miało w zamku swoje centrum szkoleniowe aż do lat osiemdziesiątych.  Potem kupił zamek operatywny inwestor i stworzył hotel 4*, z basenem. Zamek położony jest w pięknym parku ze starodrzewem (aleja lip drobnolistnych, co najmniej stuletnich), otoczony gęstymi lasami,a tuż obok zamku płynie malownicza Kwisa. Ale my nie nocowaliśmy w Zamku, za wysokie progi ;) . My ze wsi i bardzo nam odpowiadało zakwaterowanie w Folwarku Książęcym - to filia ("córka", a ja żartuję, że ubogi krewny) Zamku. Ale pokój był przyjemny i z gustem, jedzenie smaczne i obfite, a z basenu w Zamku mogliśmy korzystać bez ograniczeń. Czego chcieć więcej? :)

 DSCN1914.JPG

 

Z Kliczkowa wyskoczyliśmy do pobliskiego (12km) Bolesławca. Stolica kamionki, z  kilkunastoma manufakturami, w tym jedną fabryką państwową. Nie jestem szczególna fanką tej kamionki, ale lubię w małych ilościach. Mam dużą miskę,półmisek (do zapiekanek), solniczkę z pieprzniczką, kieliszki do jajek (używane tylko w Wielkanoc), to wszystko. Ale miasta jeszcze nie znałam, koniecznie chciałam "zaliczyć". I znów pięknie. Jak te nasze miasta pięknieją! Aż radość zwiedzać. Czysto, kolorowo i mają rynki z kawiarenkami ;)

DSCN1911.JPGDSCN1906.JPG

 

Uroczy Rynek w Bolesławcu.

 

A wracając do Kliczkowa zatrzymaliśmy się w  Lasach Dolnośląskich na jagody i borówki :) Mając jedynie butelki od napojów mogę stwierdzić, że zebraliśmy 2 litry jagód i 0,5 litra borówki.

DSCN1938.JPG

 

A na następny dzień odwiedziliśmy  perełkę Ziemi Lubuskiej, miejsce wpisane na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO. Ale o tym w następnym wpisie.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Polecam Dolny Śląsk - Świdnica i Zamek Książ cz.1

sobota, 30 lipca 2016 15:06

I spełniło się :) Byłam w Świdnicy, co było od dawna moim marzeniem. I nie zawiodłam się. Miasto bardzo mi się spodobało. Ma prawie 60 tysięcy mieszkańców, ale sprawia wrażenie znacznie większego miasta. Byłam ciekawa Rynku. Imponujący. Widać, że było to w przeszłości bardzo bogate miasto. Rynek, to ( według mojej subiektywnej oceny) serce i wizytówka miasta. To historia miasta i tradycja zapisana w architekturze.Świdnicki Rynek jest wielkomiejski, z Ratuszem pośrodku, z zabudową śródrynkową, z fontannami w rogach Rynku ( zachowały sie trzy z fonntan, jedna bez figury, ale wierzę, że znajdzie sie sponsor na renowację trzeciej fontanny). Wysokie i szerokie na kilka okien kamienice (to wyznacznik dawnej majętności) świadczą o świetności miasta w poprzednich wiekach. Kawiarnie, ogródki na Rynku  pokazują, że Rynek jest i dziś miejscem spotkań i atrakcją turystyczną.

DSCN1856.JPG  

Po prawej zabudowa okołoratuszowa. I fontanna :)

 

DSCN1854.JPG

 

Tu z fontanna Neptuna.

 

DSCN1855.JPG

 

Z widokiem na Ratusz.

 

Świdnica, to także (a może przede wszystkim?) Kościół Pokoju. Gdy w 2011 roku byłam w Jaworze zwiedziłam tamtejszy Kościół Pokoju. I zainteresowałam się tematem. Kościoły Pokoju powstały w XVII wieku po Wojnie Trzydziestoletniej w wyniku Pokoju Westwalskiego (1748r). Cesarz austriacki Ferdynand III Habsburg (katolik) zezwolił śląskim protestantom na zbudowanie trzech kosciołów, w Jaworze, Świdnicy i Głogowie. Mogli je wybudować, ale pod pewnymi warunkami m.in.: miały być budowane z materiałów nietrwałych (drewno, piasek, słoma, glina), z datków wspólnoty protestanckiej, nie miały mieć kształtu typowej świątyni, bez wieży i dzwonów. Do dziś zachowały się dwa z nich w Świdnicy i Jaworze, kościół w Głogowie spłonął w połowie XVIIIw. Świdnicki kościół jest większy, ale niższy niż ten jaworski. W Jaworze są przepiękne obrazy na ścianach i dużo przestrzeni. W Świdnicy jest duży i bogaty ołtarz główny i piękne organy, odrestaurowane w tym roku. W sierpniu odbywać sie tu będą koncerty w ramach Dni Bachowskich. Kościół na planie krzyża równobocznego może pomieścić 7000 wiernych w tym 3000 siedzących na parterze i na balkonach (charakterystycznych dla świątyń protestanckich) !

Oba Kościoły Pokoju wpisane są na Listę Światowego Dziedzictwa UNECSO.

DSCN1845.JPG

 

Kościół stoi wśród starych drzew, dawniej otoczony był cmentarzem. Przy wejściu na teren kościelny, tuż przy zabytkowej bramie przycupnęła mała kamieniczka, w której mieści się klimatyczna kawiarenka "Baroc Cafe". urocza , z dobrą kawą (ostatnio wymyślam indywidualne zestawy - espresso z mlekiem i kulką lodów)  i dużymi porcjami smacznych lodów (za "prowincjonalną" cenę) :).

DSCN1849.JPG 

Już mnie znacie, wiecie, że " przez deser do serca" ;)  I pod tym względem Świdnica całkowicie mnie usatysfakcjonowała :). I pozostanie w mojej wdzięcznej pamięci.

Ze Świdnicy pojechaliśmy do Zamku Książ. Wiele słyszałam o tym zabytku, bardzo byłam go ciekawa, a do tej pory nie miałam okazji tam być. Zwykle pokazują na fotografiach zamek na wysokiej skale, wydaje się taki niedostępny. I rzeczywiście z trzech stron otaczają zamek lite skały, latem przysłonięte wiekowymi, ogromnymi bukami, dębami, lipami, rosnącymi na sąsiednich wzgórzach. Na szczęście dojście do zamku jest niekłopotliwe, jakieś 300m z parkingu lekko pod górę brukowaną drogą, do bramy wjazdowej. Z drogi pierwszy widok na Zamek.DSCN1858.JPG

 

DSCN1859.JPG

 

Brama sama wygląda jak pałacyk.

Historia zamku jest długa i bogata. Murowany zamek postawił w tym miejscu Bolko I Surowy, książę śidnicko-jaworski w końcu XIII w. Od XV w. zamek był własnością saksońskiego rodu Hobergów (którzy w XVIIIw. zmienili nazwisko na Hochberg). W ich rękach zamek pozostawał do 1940 roku. Wtedy zamek przejęli faszyści i zdewastowali zabytkowe wnętrza (chcąc je przerobic na kwaterę Hitlera). Po wojnie dopiero od lat siedemdziesiątych zamek był dostępny dla zwiedzających. Rekonstrukcja i renowacja pomieszczeń zamkowych trwa do dziś. Sal zamkowych są dziesiątki, kilometry korytarzy i schodów, istny labirynt. Pięknie odnowione sale ze stiukowymi sufitami czekają na umeblowanie ( a to są ogromne koszty). Chodziliśmy po zamku prawie 3 godziny. Robi wrażenie ! Podobnie jak cena biletów (30 zł normalny, 20 ulgowy).

A oto kilka  fotek:DSCN1869.JPG  

 

DSCN1870.JPG

 

Piękny sufit w wysokiej na dwa pietra sali reprezentacyjnej nad głównym wejściem.

 

DSCN1866.JPG

 

W sali balowej (której nie zdołano wykończyć przed wojną, z braku środków) jest pusto, tylko ten piękny żyrandol. 

Z remontowanego balkonu (nie wolno wchodzić, ale byli tam akurat rzemieślnicy) zrobiłam zdjęcie na ogrody pałacowe na tarasach.

DSCN1868.JPG 

A potem zeszliśmy sami na te tarasy

DSCN1880.JPG.

Tu widać, że zamek stoi na skale.DSCN1881.JPG

 

Na pożegnanie jeszcze jeden widok ogrodów zamkowych.

A w następnym odcinku : Jelenia Góra, Złotoryja i Bolesławiec. 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

środa, 31 sierpnia 2016

Licznik odwiedzin:  2 100 537  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2100537

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl