Bloog Wirtualna Polska
Są 1 229 463 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Teneryfa - ostatnia odsłona :)

poniedziałek, 02 stycznia 2017 19:06
Skocz do komentarzy

 

 Nowy Rok 2017 rozpoczęty! 

Zaczął sie słońcem, ale dziś znów szaro, buro i mży. Dziś kończę wspominanie słonecznej wyspy. Na zakończenie wycieczka na najdalszy północno-wschodni kraniec.

Zrobiłam zdjęcie mapy Teneryfy, żebyście mogli sie zorientować w terenie (wyszło, jak wyszło, lepiej nie umiem). Może powinnam była od tego zacząć, ale mi uciekło. Uwielbiam wszelkie mapy. Gromadzę szczególnie te, z rejonów, w których byłam, ale także te, gdzie chciałabym być :)

 DSCN2357.JPG

 

Mieszkaliśmy na samym dole, na południu, a trzeciego dnia wybraliśmy się na najdalszy północno - wschodni kraniec wyspy (ten cypel, ledwie widoczny). Tam znajdują się dzikie Góry Anaga. Piękne, ale niegościnne. Jedna wąska szosa prowadzi serpentynami po górskich zboczach, wzdłuż głębokich dolin ze wschodniego wybrzeża na najdalszą północ.

W pewnym momencie droga się rozwidla i zaczyna prowadzić granią (no, prawie), ale z prawej i lewej strony widać z okien samochodu morze daleko w dole. Nie wiadomo na co patrzeć, a przecież kierowca musi pilnować drogi, bo tam same zakręty! Widoki zapierają dech w piersi (szczególnie, gdy ma się lęk wysokości, jak ja). Ale z Moim choćby do piekła:)    

 20161214_134935.jpg

 

 20161214_135304.jpg

  To także góry pochodzenia wulkanicznego, tylko znacznie starsze niż masyw Teide, zdążyły nieco zwietrzeć.

Krętą szosą dotarliśmy w pobliże północnego wybrzeża. Punkty widokowe w zatoczkach szosy pozwalały na zrobienie zdjęć.20161214_140550.jpg

.

Teraz droga prowadziła w dół, w stronę skalistego wybrzeża.

Mijaliśmy wioskę Taganana, najdalej na północ wysuniętą osadę Teneryfy.

Czytając opis wioski doszłam do wniosku, że to jakaś atrakcja turystyczna. Ale wioska nie dba o turystów, nie zaprasza. Nie ma żadnych zachęcających reklam restauracji czy sklepów z pamiątkami , wręcz żadnego drogowskazu prowadzącego do centrum wioski, położonej, jak wszystko w górach, tarasowo na kilku poziomach stromo pod górę. Bardzo rozczarowana jechałam dalej, dokąd droga prowadzi.

20161214_140852.jpg

 

Zjeżdżaliśmy   niżej serpentynami ku wybrzeżu.20161214_142605.jpg

 Byliśmy już nisko, ale od tafli wody dzieliło nas kilkadziesiąt metrów.

20161214_150602.jpg

 

Szosa się skończyła. Dalej tylko szlaki piesze. Na końcu szosy, nad urwiskiem przycupnęła knajpka . Wypiliśmy smaczną kawę, zjedliśmy kiepskie lody i drewnianymi schodkami postanowiliśmy dojść do morza. W połowie drogi, po jakichś stu stopniach przeszła mi ochota(szczególnie, że słońce schowało się za wysoki nadbrzeżny masyw górski).  Tak tu sobie kontempluję widoki i wdycham morska bryzę :)

Do hotelu wracaliśmy przez lasy laurowe, wiecznie zielone. Stary szlak, trakt bity, którym w przeszłości poruszali się mieszkańcy tych północnych okolic w drodze do miasta Laguna, ustanowiono rezerwatem. Można tu posłuchać ciszy, czasem ptak zaśpiewa, można ponoć wszystkimi zmysłami chłonąć przyrodę. Nazwano ten rezerwat "Szlakiem zmysłów". Niestety, ja doświadczyłam tam przede wszystkim zimna. Nagle zrobiło się okropnie zimno  (z +12 st.?), na sukienkę letnią i brak rajstop, to zdecydowanie za zimno.

20161214_161737.jpg 

Tak wygląda Szlak Zmysłów w lesie laurowym. Z powodu zimna szybko  stamtąd  uciekliśmy.

Po drodze do miasta La Laguna trafiliśmy na rozległy widok na południe (czyli na całą wyspę).

20161214_160448.jpg

 

Na horyzoncie - jakżeby inaczej - Teide w czapie z chmur!

 

Dojechaliśmy na nizinę, do najstarszego miasta wyspy - La Laguna (a właściwie San Cristobal de la Laguna), obecnie w aglomeracji stolicy wyspy Santa Cruz de Tenerife. La Laguna w 1999 roku została wpisana na światową Listę Dziedzictwa UNESCO. Nadal było zimno i nadchodził zmierzch ( ok godz. 18.30 czasu hiszpańskiego). Przeszliśmy się wąskimi uliczkami - deptakami, których układ nie zmienił się od XVI wieku. Z tego zimna chciałam tylko "zaliczyć" miejscowość. Wiatr głowy urywał. Dawno tak nie zmarzłam, jak tam. Szybkie zdjęcia i powrót do hotelu na południu wyspy (a tu przyjemne +21 st. mimo nocy).

20161214_173044.jpg   

Katedra w La laguna - na centralnym placu Starego Miasta.

 

20161214_173831.jpg

 

Ostatni rzut oka na miasto (kościół Poczęcia - la Concepcion, najstarszy na wyspie). I powrót na południe autostradą nadmorską (ok 60 km, zaledwie) do hotelu.

I tak kończy się moja grudniowa kanaryjska przygoda. Chętnie bym tam jeszcze wróciła :)

Podziel się
oceń
0
5


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 17 lutego 2017 4:08

    Zapraszam :)

    autor

    blog: http://county-bedrooms.co.uk/tv-units-a-29975/cm-wide-oak-tv.html

  • dodano: 05 stycznia 2017 6:06

    Haniu - za rok o tej samej porze możesz przecież znowu pojechać.
    I tego Ci życzę w tym Nowym Roku - między innymi oczywiście.

    autor Stokrotka

    blog: prawiewszystkiemojepodroze.blog.onet.pl

  • dodano: 04 stycznia 2017 15:02

    W takich sytuacjach cieszę się, że jestem pasażerem i mogę podziwiać widoki. Wioska pięknie położona, może mieszkańcy bardziej cenią sobie cisze i spokój niż zarabianie na turystach...
    Ciekawa i urokliwa ta Teneryfa :-)

    autor jotka

    blog: paniodbiblioteki.blogspot.com

  • dodano: 04 stycznia 2017 9:36

    Ach, żeby kiedyś dane mi było odwiedzić tę cudną Teneryfę:))

    autor A.

    blog: http://walczzawszedokonca.blog.pl/

  • dodano: 03 stycznia 2017 20:58

    Haniu ZDRÓWKA W NOWYM ROKU::))
    pięknie SOBIE ZWIEDZILIŚCIE..Może kiedyś tam dolecimy też::))Góry wyglądają zjawiskowo::)

    autor danka

    blog: meszek.blogspot.com

  • dodano: 03 stycznia 2017 10:06

    No, takie skoki temperatury potrafią nieprzyjemnie zaskoczyć. masz dar sympatycznego i zachęcającego opisywania, z przyjemnością ci towarzyszyłam. Nigdy mnie kanary nie pociągały, a może to błąd...

    autor Anna

    blog: http://annaciuchyidrobiazgi.blogspot.com

  • dodano: 03 stycznia 2017 7:58

    Przeczytałam wreszcie wszystkie odcinki z podróży na Teneryfę. Podziwiam Cię za to, ze zamiast leżakować, wolałaś zwiedzać i poznawać wyspę w ruchu. To o wiele ciekawsze niż leżenie plackiem lub siedzenie całodobowe przy basenie. Jak moi znajomi wrócili niegdyś z teneryfy, niczego ciekawego nie mieli do opowiedzenia. I dziękuję za mapkę, bo też lubię zwiedzać palcem ;-)

    autor notaria

    blog: http://zapiskizkultury.blogspot.com

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

piątek, 24 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  2 287 846  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728     

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2287846

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl