Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 876 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Czas na Londyn :) cz.1

środa, 14 czerwca 2017 14:35
Skocz do komentarzy

I w końcu przyszedł ten czas - zobaczyłam Londyn! Miałam go w planach od chwili, gdy wyjazdy "na Zachód" stały się łatwiejsze, gdy granice otwarły się dla Polaków szeroko (kto pamięta czasy, gdy nasze paszporty spoczywały w depozycie w komendach milicji?). Do Paryża dotarłam już 25 lat temu, a na Londyn czekałam aż do zeszłego tygodnia ;)

 Warto było czekać:) Każde miasto jest inne, wiadomo. Ale dla mnie miasta współczesne  nie maja tyle uroku, co miasta z historią, najlepiej z bardzo długą historią ;)

A Londyn, to dla wielu - stolica świata. jest tu i historia, i nowoczesność. Różnorodność, elegancja i totalny luz, ludzkie mrowisko. W takim "młynie" jeszcze nie byłam :);)

A zaczęłam moją londyńską przygodę bardzo przyjemnie - od spaceru z dworca do hotelu przez Hyde Park. Ach, jakie przestrzenie, ile kwiatów! A teraz właśnie wszystko kwitnie. Kwiaty bujne, ale takie same, jak u nas. Natomiast jezioro (staw?) Serpentine w środku Hyde Parku - niezwykłe. Po pierwsze nie ma w nim ryb (nie widać żadnych, jak stwierdził Mój, zapalony wędkarz), a po drugie takiego rozpasania ptactwa wodnego nie widziałam nigdzie indziej ;)

 

20170610_114707[1].jpg

 

Oczywiście byłam zachwycona! Tylu różnych gęsi, z tak bliska nie widziałam jeszcze. Były gęgawy (te szare) i bernikle kanadyjskie (z czarnymi szyjami) były nawet gęsi egipska (jakby miały czarne okulary). Teraz jestem taka mądra, jak sprawdziłam w atlasie ptaków ;)

Widziałam też czaple, dosłownie bliskie spotkania drugiego stopnia ;)

 

DSCN2699.JPG

 

 

Po drugiej stronie jeziora stoi rzeźba najwybitniejszego współczesnego rzeźbiarza .

DSCN2693.JPG 

 

To "Łuk" Henry Moora.

Mieszkaliśmy w ładnym hotelu przy Parku Kensington (który jest jakby drugą połową Hyde Parku). Ten kształt budynku często powtarza się na sąsiednich ulicach - identyczne ozdobne wyjścia (lub tylko niby wejścia), biały kolor, kolumienki, można się pomylić ;)

 

20170610_151733[1].jpg

 

Jeśli sądzicie, że wnętrze jest równie symetryczne i powtarzalne, to mylicie się. To nie jest monolit, to kilka budynków połączonych jednolitą fasadą. W środku jest galimatias krętych wąskich korytarzyków, schodków w górę i w dół, sufitów obniżających się i wznoszących. Oto, jak pani recepcjonistka opisała nam drogę do naszego pokoju na III pietrze: z windy na lewo, przez pierwsze drzwi i prosto, potem na prawo i zaraz na lewo przez drugie drzwi, jeszcze raz na prawo i zaraz za trzecimi drzwiami drzwi po lewej stronie.Powtórzyła to dwa razy. Nie wspomniała jeszcze, że po drodze były 4 schodki w dół, zaraz potem 5 w górę i jeszcze kilka w dól. Istny labirynt ;) Ale czysto i przytulnie:)

Londyn jest wielki, to wszyscy wiedzą. Ale chodzenie po Londynie spacerem wymaga sporej kondycji fizycznej. Po pierwszym dniu spacerów mój kręgosłup powiedział "stop" i zainwestowaliśmy w bilety londyńskiego "MPK". To jest fantastyczna sprawa, bo czerwonym autobusem piętrowym można zobaczyć miasto, a metrem przemieścić się przez 15 minut z jednego końca centrum na drugi (piszę "centrum", bo dotarcie z krańców miasta na kraniec przeciwległy mogłoby zająć pewnie znacznie więcej czasu, Londyn jest rozciągnięty wzdłuż i jest rozległy, metro jeździ ze średnią prędkością 90 km/godz.). Mając te bilety sieciowe śmigaliśmy do wszystkich atrakcji, które "każdy turysta musi zobaczyć".Ten cudzysłów dlatego, że przecież każdy może sobie wybrać, co chce zobaczyć. My wybraliśmy opcję bezpłatną . Wszystkie muzea królewskie (royal) są bezpłatne . I to też jest wspaniałe w Wielkiej Brytanii.  Skorzystaliśmy z tego dobrodziejstwa i zahaczyliśmy o Muzeum Historii Naturalnej, gdzie są oczywiście wypreparowane zwierzęta (także te, których już nie ma w puli genowej świata) - np. niesamowity płetwal błękitny (ale raczej jakiś niedorostek, bo mający najwyżej z 15 m długości, a dorastają do 33m!) i największa atrakcja (dla dzieci) - dinozaury! Nie tylko szkielety, nie tylko rekonstrukcje, także roboty - jak żywe, z planu filmowego "Parku Jurajskiego". Nie tylko się poruszają, jeszcze ryczą! ;)

DSCN2707.JPG

 

Jeden z "aktorów" - tytanozaurus.

Byliśmy jeszcze w Muzeum Nauki i Przemysłu (połączenie muzeum techniki z Centrum Kopernika) i w Galerii Narodowej. Ta mnie nieco zawiodała, bo akurat zamknięto sale z Impresjonistami :( Na pocieszenie w jednej z sal pokazano kilka prac Van Gogha i Gauguina. Galeria jest ogromna. Widzieliśmy mistrzów flamandzkich i hiszpańskich, ale do włoskich (Rafael, Botticelli, Da Vinci, Tycjan), jakoś nie dotarliśmy. Mały zawód spotkał mnie też w związku z Trafalgar Square. Mały! Nie wiem czemu wyobrażałam sobie ten plac, jako znacznie rozleglejszy, a to ledwie placyk.Ogólnie place w Londynie są ciasne, a parki rozległe.

 

20170611_124017[1].jpg

 

To widok z wejścia do National Gallery. Na środku kolumna Nelsona, na horyzoncie Big Ben.

 

20170611_122928[1].jpg

 

A tu Galeria Narodowa i w rogu placu Kościół St. Martin in the Fields.

 

Wspomnę jeszcze, że w Muzeum Nauki widziałam autentyczną pierwszą lokomotywę  - parowóz Stephenshona The Rocket, a także kapsułę księżycową  Apollo 10.

Z Muzeum Nauki mam jeszcze jedno niecodzienne wspomnienie :)

Jak jeździłam dawniej do Warszawy, to zawsze natknęłam się na jakąś znaną postać, można powiedzieć, że "kolekcjonowałam" znane osoby spotkane na ulicach Warszawy. Po prostu jestem z natury obserwatorem i patrze na ludzi mijanych po drodze. Nie spodziewałam się, że w Londynie znani ludzie chodzą w publiczne miejsca, pełne turystów.  A właśnie w Muzeum Nauki, gdy wychodziliśmy bocznym wyjściem, zupełnie pustym, natknęłam się na kilku mężczyzn pochłoniętych rozmową. Musieliśmy przejść między nimi. Ach, ach - otarłam się (nieledwie);) o Hugh Grant'a. !! A Mój nawet nie zauważył. Dopiero na zewnątrz, gdy spojrzeliśmy przez szklane drzwi, Mój przytaknął, faktycznie to on. Nie, żebym była jakąś fanką Hugh'a, ale fajnie zobaczyć gwiazdę z bliska (nawet bardzo bliska). On jest mojego wzrostu zaledwie!. (a ja mam tylko 163cm). Kurdupel. I jeszcze stał taki trochę zgarbiony. Nie chciałam robić "wioski" i nie wróciłam, żeby poprosić o wspólne zdjęcie. Może gdybym była długonogą młodą blondyną ...? No ale wspomnienie mam:)

O innych "zwyczajnych" turystycznych atrakcjach napiszę niedługo. I wstawię te widokówkowe fotki. Wspomnę jeszcze, że pogodę mieliśmy całkiem ładną, ani razu nie padało przez 3 dni! Było też przyjemnie ciepło w dzień, pod wieczór zaczynało mocno wiać i wtedy robiło się niemiło w krótkim rękawku. No i chmury wielokrotnie zasłaniały słońce, zmieniając nastrój dnia z chwili na chwilę, ale słońca było więcej:)

A na koniec dzisiejszej relacji symbol (jeden z symboli) brytyjskiej stolicy:

 

20170612_154608[1].jpg  

 

Podziel się
oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 23 czerwca 2017 15:26

    Przepiękne miejsca warte odwiedzenia ;))

    autor zdrowo i odlotowo

    blog: http://zdrowoiodlotowo.blogspot.com/

  • dodano: 16 czerwca 2017 14:55

    Stokrotko
    A ja też przywiozłam gościniec dzieciom w formie autobusu (puszka z herbatą, skarbonka) i własnie budki telefonicznej (tez puszeczka z herbatą). To takie popularne symbole, bardzo sympatyczne.

    autor haniamrok

    blog: wasylissa.bloog.pl

  • dodano: 16 czerwca 2017 14:52

    Wietrzyku
    Ja byłam w trzech parkach. Ale tylko w Hyde Parku były piękne róże i trochę innych rabat kwiatowych, w pozostałych podziwiałam stawy i ptactwo wodne ;)

    autor haniamrok

    blog: wasylissa.bloog.pl

  • dodano: 16 czerwca 2017 7:49

    A wiesz - że ze swojego pobytu sprzed 30 lat przywiozłam sobie dwie rzeczy - właśnie taki piętrowy czerwony autobus i budkę telefoniczną.
    Miniaturki oczywiście - teraz bawi się nimi Pytalski.

    autor Stokrotka

    blog: stokrotkastories.blog.pl

  • dodano: 15 czerwca 2017 23:31

    Danusiu
    Ja też widzę, że mam już coraz mniej sił. Ale to taka moja rozrywka. Posiedzę trochę na wsi i chcę w wielki świat:) Nawet jeśli to będzie z mężem na ryby i w głuszę ;)

    autor haniamrok

  • dodano: 15 czerwca 2017 22:54

    Martynko
    Gratulacje, piękne wyniki!
    A w Londynie będziesz sie czuła, jak ryba w wodzie :) I na pewno usłyszysz niuanse wymowy kazdego spotkanego Tubylca;) Serdecznie ci życzę takiego wyjazdu :)

    autor haniamrok

  • dodano: 15 czerwca 2017 8:50

    Wspaniała wycieczka :) Ja na pewno wybrałabym więcej parków, ale dla Hugh Granta mogłabym nawet wejść do nudniejszego muzeum niż Muzeum Nauki :)

    autor Wietrzyk

    blog: wietrzykwogrodzie.blogspot.com

  • dodano: 14 czerwca 2017 23:30

    Z przyjemnością przeczytałam ,fizycznie nie dałabym rady Lubię wiedzieć ,ze oto jestem w ciekawym miejscu bez konieczności chodzenia po muzeach.. Ale bardzo lubię obserwować ludzi, oglądać domy (te angielskie ,wiktoriańskie w szczególności!!!) ulice i poczuć klimat! No i jeszcze kawka i spokojny oddech relaksu...
    Być może to starość ,być może dziwactwo ? Trudno! Ale twoje wpisy Haniu zawsze czytam z wielką przyjemnością! Więc życzę Ci wiele ciekawych i bezpiecznych podróży! I wiele ciekawych spotkań! To dopiero traf: spotkać H.Granta! A potem dziel sie wrażeniami! dobrej nocki!

    autor benka

  • dodano: 14 czerwca 2017 23:13

    Jotko
    Ja w końcu zrealizowałam swoje dawne marzenie. I też nie lubię wycieczek. Teraz są różne city break, nie trzeba samemu wszystkiego organizować. Ci organizatorzy załatwiają przelot i nocleg, mnie tak odpowiada.

    autor haniamrok

  • dodano: 14 czerwca 2017 22:59

    Aniu
    Londyn na spokojnie (no, w miarę, bo tam spokój tylko w parkach), to bardzo odprężające miasto. Ten luz, ta osobista wolność, czułam się tak swojsko, żadnych zakazów, grożenia palcem, raczej uśmiechy, rób, na co masz ochotę. Fajna atmosfera

    autor haniamrok

  • dodano: 14 czerwca 2017 22:20

    Haniu a ja myślałam że dasz już sobie urlop od podróży a tu następna do Londynu..Naprawdę podziwiam.Mam rodzinę w Londynie ,ale nie byłam nigdy.Jest co zwiedzać,tylko mnie strasznie męczą takie zwiedzania,tłok niesamowity,hałas.Parkingi i dojścia do nich..No ,ja już żyję na wygodę ,Bo to trzeba kochać.A u mnie już z tą miłością do wyjazdów jest kiepsko Dla mnie tylko spokój ,woda,lasy,troszkę znajomych i jestem szczęśliwa ha ha ha .Trudno,człowiek taki jak ja, cofa się przez to w rozwoju.Ale już nie zważam ,nie muszę wiedzieć wszystkiego ,poznawać i bywać ..Ale uwielbiam słuchać innych ,gdzie byli i co widzieli::))Dobre i to...No to teraz już szwedzkie podboje będą ,czy jeszcze coś wciśniesz przed?Pozdrawiam cieplutko.

    autor danka

    blog: meszek.blogspot.com

  • dodano: 14 czerwca 2017 20:23

    Pięknie.. Nie miałam jeszcze szansy być w Londynie, ale w sierpniu będę miała praktyki w bardzo pięknym miejscu i na pewno się pochwalę! Na razie nie chcę zapeszać. :) Londynu bardzo zazdroszczę i na pewno kiedyś go zobaczę na własne oczy! To takie moje marzenie. A o Muzeum Historii Naturalnej słyszałam wiele i widzę, że faktycznie zasługuje na swoją renomę. :)
    Jeżeli chodzi o egzamin, to był to tzw. "praktyczny" więc dość wymagający. Dzisiaj miałam część ustną i skończyłam z oceną 4,5 więc jestem bardzo szczęśliwa. :) Długo się uczyłam i przygotowywałam do tego egzaminu, a z języka pisanego (pisałam przemowę prezydencką) dostałam maksymalną liczbę punktów - 25/25!! :D
    Jeszcze tylko parę rzeczy do napisania i egzamin z historii politycznej Stanów Zjednoczonych i będę wolna (około 26 czerwca)!
    Buziaki, M.

    autor Martynka

    blog: www.fonetyka-nie-gryzie.blog.pl

  • dodano: 14 czerwca 2017 19:45

    Ależ Ci zazdroszczę, ja w Londynie jeszcze nie byłam, muszę namówić męża na taką wyprawę i to indywidualnie, bo wycieczek nie lubię. Gdy jeździliśmy kiedyś do Warszawy też liczyliśmy napotkanych ludzi znanych z małego lub dużego ekranu.
    Gdy opisałaś drogę do pokoju hotelowego, aż w głowie mi sie zakręciło...

    autor jotka

    blog: paniodbibliotekiblogspot.com

  • dodano: 14 czerwca 2017 18:46

    No i mam Londyn level pleasure. Jakoś tak przyajźnie w tym twoim Londynie... ja tam zwykle tylko szybkim przebiegiem czy przelotem, a musze się w koncu wybrac tak na spokojnie.

    autor Anna

    blog: http://annaciuchyidrobiazgi.blogspot.com

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  2 921 509  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2921509

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl