Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 765 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Jak dobrze wstać skoro świt.

czwartek, 31 stycznia 2008 16:46
 No, może z tym świtem to przesada, ale wstałam po ósmej, a to dla mnie baardzo wcześnie, szczególnie w ferie. Ale dziś prawdą okazało sie porzekadło "kto rano wstaje...". Spędziłam bardzo miłe przedpołudnie z moją miłą sasiadeczką. Zaczęłyśmy już świętować tłusty czwartek.
 Potem wybrałam sie z synem do pobliskich sklepów ( to on życzył sobie iść ze mną). I  kupiłam sobie buciki, czarne zamszowe, na niewielkim obcasiku, jakby czekały na mnie (oczywiście po okazyjnej cenie). A Młodego wykorzystałam jako siłę "nośną" i zrobiłam trochę zakupów (byliśmy bez auta, bo spacery ponoć są dla mnie wskazane). Pogoda była piękna, świeciło słońce, było dość ciepło. Czego chciać więcej. A przed chwilą usmażyłam chruściki czyli faworki i jestem bardzo z siebie zadowolona, i z miłego dnia. A to jeszcze nie koniec przyjemności i nie koniec dnia. Biorę teraz te chruściki i idziemy do rodziców na tłusty czwartek (chyba profilaktycznie wezmę hepatil). A tam spotkamy się z Witusiem . Od poniedziałku nie jem słodyczy, ale pączek rano i popołudniu + parę małych chruścików raz w tygodniu, to chyba mi nie zaszkodzi. Jem mniej i mniej słodko, to powinno pomóc. A jak jeszcze będę "się ruszać", to sukces na lato pewny. Ale czy mi aż tak bardzo zależy na tych paru kilogramach mniej? Na pewno nie za cenę przyjemności jedzenia. Ale wiadomo nie ma to jak dieta "NŻT". I tego się trzymajmy. Miłego wieczoru wszystkim.
@)-->-->--@)-->-->--
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Ha, zadowolona

czwartek, 24 stycznia 2008 21:40
A powody mam co najmniej dwa.Pierwszy to koniec zjęć dydaktycznych. Uff, wreszcie troszkę oddechu. Dziś odpytywałam, a raczej dopytywałam i wpisywałam zaliczenia (a od rana jeszcze poprawiałam prace zaliczeniowe). Drugi powód ucieszyłby każdą panią. Kupiłam sobie coś. Nie miałam w planach żadnych zakupów, ale jak się okazało, że nikt ze studentów już nie potrzebuje mojego podpisu, to była jeszcze młoda godzina. Postanowiłam "zahaczyć" o King Crosa, akurat jest po drodze do domu. Zachęcił mnie salon Monnari. Na co dzień, to dla mnie "za wysokie progi", szkoda mi pieniędzy na "markę". Ale są wyprzedaże, chciałam zobaczyć czy coś dla "ludzi" tam znajdę. I znalazłam spódnicę do pracy wełnianą (niestety, kłopot z czyszczeniem) i bluzkę-sweterek , z ciniutkiej dzianiny wełnianej (już przesadzają z tą ekologią). Wszystko w odcieniach szarości ciemniejszej i jaśniejszej. To odmiana, już potrzebowałam odmiany, bo w szafie mam tylko różne odcienie czerwonego i trochę mnie zmęczyły. Widocznie spoważniałam. Ale sweterek ma dekolt, jak na mnie baardzo śmiały, a spódnica jest dość krótka, jak na mnie (czyli ciut za kolano). No i kupiłam jeszcze trochę kosmetyków u Yves'a Rochera, bo mnie "przywiązali" do siebie kartą stałego klienta i miałam akurat do wykorzystania dwie zniżki na 50% i 40%. Wydałam trochę (trochę za dużo) na własne potrzeby i bardzo zadowolona wróciłam do domu. A tu dalszy ciąg przyjemnego wieczoru, bo małżonek własnorecznie podał swej "zapracowanej" małżonce obiad na kolację (który przed pójsciem do pracy udało mi się przygotować, ale dogotować i przypilnować musiał A. już sam). A teraz jeszcze kilka gazetek przejrzę i spokojnie spać zlegnę. ( A te 75 stron egzaminów pisemnych do sprawdzenie zostawię sobie na "zaś", żeby dzis nie psuć już nastroju). Miłe dobranoc wszystkim@)-->-->--
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Było miło

niedziela, 20 stycznia 2008 21:29
Wszystkie zewnętrzne okoliczności były niesprzyjające. Pogoda podła, ja mówię "zgniła", A. zakatarzony maksymalnie, całkiem nie na gości i jeszcze mnie głowa ćmiła od rana. Na szczęście nie musiałam wiele sprzątać, ani wiele szykować. Zostało dużo "towaru" z piątkowych urodzin wnusia, dużo słodkiego (moja mama upiekła), dużo produktów kupionych wcześniej. Gdyby nie to, to pewnie ze wzgledu na Ślubnego i jego stan, odwołałabym spotkanie. Ale wytrzymałam nerwowo i z niepokojem obserwowałam twarz Mojego, która w piątek zrobiła się cała czerwona, łącznie z oczami i czołem, o nosie nie wspominając. Wczoraj było już o wiele "bladziej". Uszykowałam mięso na ciepło, taki gulasz z mięsa od szynki z odrobiną papryki żółtej, z pomidorami z puszki i przyprawami, które znalazłam na wsi (nie był to duży zbiór: pieprz mielony, papryka mielona słodka, majeranek, tymianek i czosnek z grządki, jeden młody oraz zielona pietruszka, też z ogrodu). Miało to być mięso z warzywami  po meksykańsku, ale zapomniałam mrożonki i potem improwizowałam. Ale smaczne wyszło. Zrobiłam jeszcze sałatkę z krewetkami na liściach sałaty lodowej (prościzna: pomidory i papryka  tym razem pomarańczowa, pokrojone w kosteczkę z kawałkami salaty lodowej z krewetkami z pojemniczka wymieszane z sosem śmietanowomajonezowym z odrobiną przecieru pomidorowego w sosie, żeby miało taki różowy kolorek). Jeszcze zawinęłam szparagi w szynkę z odrobiną majonezu i ulożyłam wędliny i sery na półmiskach. I poszłam z A. się zdrzemnąć, biorąc wcześniej tabletke na głowę. Pomogło. A jak goście przyszli, to przynieśli jeszcze sałatkę "śledzie w kożuszku" i  takie ciasto tortowe z bitą śmietaną i kremem czekoladowym. Mniam (straszny ze mnie łasuch, A. się śmieje, że można mnie "kupić" smacznym deserem). Do gości dołączył mój pierworodny, muzyczka w tle grała takie hity (z dyskoteki dorosłego człowieka), że aż podrywało do tańca. Jednak ze wzgledu na infekcję gospodarza nie tańczyliśmy. I mamy nadzieję, że nasi goście nie zachorują. Choć impreza była "zasiadana", to uważam ją za bardzo udaną i sympatyczną. Szkoda tylko, że nie mogłam tam na wsi zostać i przenocować (A. bał się nieprzespanej nocy, wolał swoje sprawdzone łóżeczko). No i byliśmy w pościeli dopiero ok 3 rano (a co, mówiłam, ze udana impreza). Tylko teraz muszę w tygodniu jechać sama na wieś i zrobić tam porządek, żeby znów każdej chwili móc tam poprosić gości.:-)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Oj, znowu pracowita

czwartek, 17 stycznia 2008 0:21
No i po co ja tyle tego "natworzyłam"? Mówię o egzaminach pisemnych. Na razie skserowałam przeszło 130 stron. A to jeszcze nie wszystko. I to wszystko bedę musiała teraz sprawdzić i to na przyszly tydzień. A ten tydzień jest dość ekstremalny, jeśli chodzi o obowiązki. Gości proszę. Po prostu tak się wszystko złożyło i nałożyło. Bo w piątek mój wnuś kończy trzy latka (cudny wiek!). Nie mogłam odmówić sobie przyjemności patrzenia, jak mój Wituś dmucha świeczki. Bo tort tortem, będzie zjedzony z apetytem, ale najważniejsze są świeczki do dmuchania. Świeczki muszą być i będą, już czekają. Zapraszam do siebie, bo mlodzi mają dość skromny metraż i cała rodzinka by się u nich przy stole nie pomieściła. W sobotę będę mieć gości na wsi, bo co mi tam. Kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi. I lubi gości. A jeszcze nie muszę iść do fryzjera, fryzjer przyjdzie do mnie! Fajnie, prawda? "Moja" pani fryzjerka na razie nie ma zakładu (przeprowadziła się, tuż obok mnie), a ja nie chcę szukać nikogo innego. Co prawda moja mama skrytykowała pracę pani fryzjerki, zawsze uważała, że nie wygladam jak "od fryzjera". Ja najwyżej uwazam, że "moja" pani jest za grzeczna i nigdy nie zaszaleje, nie będę mieć nigdy awangardy na głowie, ale to jest zbieżne z moim charakterem, nie muszę się bać eksperymentów  (chociaż ostatnio zatęskniłam do jakiejś odmiany). Ale taka już jestem, asekurantka. Wolę bezpieczną monotonię od ekscytujących (być może), ale niepewnych przygód. Jako ten typowy rak, z miękkim odwłokiem schowanym w muszli ( to z moich fascynacji przyrodniczych, ale o tym kiedy indziej). Czas spać po długim i pracowitym dniu. Dobranoc.@)-->-->--
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Dzidzia-piernik

niedziela, 13 stycznia 2008 11:06
Takiego określenia użyła kiedyś Krystyna Kofta, mówiąc o kobietach, które choć już stare, nie chcą tego przyjąć do wiadomości i zachowują się stale jak dziewczynki, są "takie male", bezradne, zagubione i oczekujące pomocy, do tego jeszcze pewnie niestosownie ubrane w kwiatki, wstążeczki i podkolanówki. I chcą "zaczepiać " młodszych panów. I jeszcze oczekują, że wszyscy bedą wobec nich wyrozumiali. Może to moja subiektywna ocena tych "dzidzi", może Kofta miała co innego na myśli. Czasem myślę, czy już jestem "dzidzią-piernikiem", czy tylko za mało "doswiadczoną przez życie" emerytką in spe. Bliska znajoma jakieś dwa lata temu spytała mnie z pewną pobłażliwa przyganą:"kiedy ty wreszcie dorośniesz?"(hej, hej , macham Ci Groszkupapa). A ja sobie myślę słowami Osieckiej:"nie daj mi Boże, broń Boże, skosztować tak zwanej życiowej mądrości, dopóki życie trwa." Moja piosenka, po prostu.
A wszystko to w związku z wczorajszym spotkaniem. Czy mieliście kiedyś takie irracjonalne wrażenie, że jesteście młodsi od waszego , faktycznie młodego, rozmówcy? Ja wczoraj miałam takie wrażenie. Syn (pierworodny) przedstawił nam swoją dziewczynę . Ładna i młoda. Nie wiem, co spowodowało u mnie takie wrażenie, ale poczułam się taka nic niewiedząca o świecie, a ona, mimo, że na pewno zestresowana (ja też) wydawała sie być panią sytuacji. No, bo ja też niewiele o "świecie" wiem (o dziewczynie nie wiem wlaściwie nic, poza imieniem, które mi syn łaskawie zdradził przedwczoraj). Żyłam "pod kloszem", żyję tak nadal, jakimś cudem. I oby tak do końca. Nie żałuję.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

piątek, 28 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  2 363 431  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2363431

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl