Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 240 048 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Na trochę - przerwa

czwartek, 29 stycznia 2009 19:10
 Bez obaw. To tylko przerwa w pracy, koniec zajęć w tym semestrze. Trochę spokoju. Niby ta praca mobilizuje mnie do "pionu", może bez tej konieczności pokazywania się ludziom prędzej bym "zbabiała", ale może byłabym spokojniejsza, "do rany przyłóż". A może i nie. Może na emeryturze wyjdzie ze mnie marudząca jędza, wiecznie z czegoś niezadowolona? Na razie marzę o nieskrępowanym  ramami zajęć czasie wolnym. Teraz mogę mieć wolne tylko wtedy, kiedy nie ma zajęć dydaktycznych. A ja już planuję wycieczki do "ciepłych krajów" Europy w maju albo październiku, bo latem tam jest upał, a ja nie znoszę upału (dla mnie upał to temperatura powietrza powyżej 28 stopni). No a teraz też nie mam jakichś rewelacyjnych planów. Może z 5 dni w Sudetach, może w Czechach, na pewno u rodzinki, jakiś wypad z małżonkiem. Zobaczymy. Na razie przede mną wolne do poniedziałku. Już dziś zaczynam powolniaka. I cierpliwie czekam co przyniosą kolejne dni (ano, jedni "wykuwają" swój los, a inni, jak ja, dają się nieść fali i liczą na uśmiech onego). Miłego weekendu.:-) 
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Marazm powolniaka

niedziela, 25 stycznia 2009 15:08
Nawet nie warto o tym pisać, ale poprawiam te studenckie sprawdziany i już nie wiem, co jest dobrze, a co źle. Koniec semestru, a im sie uczyć nie chce. A mnie się nie chce pracować. W domu cisza , nie licząc dźwieku zegarków, lodówki, komputera . Mój pracuje obok, na laptopie, Młody spi, kuruje się snem. Niech mu tam (stale jest na środkach przeciwbólowych). Tylko jak tak cały dzień spi, to w nocy "kusi"- "nocny Marek". Muszę zrobić jakiś obiad (kotlety czekają na rozbicie i usmażenie). Ale kiedy zgłodniejemy, nie wiem. Nic się nie chce. Gdyby tak choć jeden promyk słońca się pojawił, od razu samopoczucie by się poprawiło. Jak ja nie lubię takich mglistych, zgniłych dni. Nie mam wtedy dość woli, żeby cokolwiek poczciwego zrobić. Energii potrzebuję! Woli! Nie można przecież reszty życia " przeziewać". Byle do słońca, byle do wiosny. Idę robić obiad.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Dzieci natury

czwartek, 22 stycznia 2009 14:59
  W jakim stopniu jesteśmy dziecmi natury? Czy potrafimy jeszcze zwalczyć w sobie chorobę siłą woli, wiarą w wyzdrowienie? Kiedyś, przy pobieraniu krwi tak się zestresowałam, czy aby na pewno dostałam jednorazową igłę, że krew przestała mi płynąć. Laborantka nie mogła się nadziwić, co się dzieje, a ja o mało wtedy pierwszy raz w życiu nie zemdlałam. Nieświadomie spowodowałam zatrzymanie przepływu krwi. Może świadomie też można by to zrobić. A nie to, to coś innego. Psyche  ma kolosalny wpływ na nasze fizyczne zdrowie. Gdyby tak poćwiczyć, może można by częściej samemu się uleczyć? Powiadają, że wiara czyni cuda.  Także wiara w wyzdrowienie.  Ludzie, którzy ani na chwilę nie wątpia w to, że wyzdrowieją, częściej i szybciej dochodzą do zdrowia ( ach, skąd wziąć taką silną wiarę). I nadzieja, która trzyma przy życiu. Taki mysli przyszły mi do głowy, bo jedna z dawnych blogowych znajomych boryka się z chorobą. Czego można jej życzyć, żeby dodać otuchy , żeby poczuła, że nie jest zostawiona sama sobie w trudnych chwilach? Czy można jej życzyć wiary i nadzieji? I dużo sił? Nie potrafię znaleźć słów. Pomóżcie  mi, sceptyczce.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Po zabiegu

wtorek, 20 stycznia 2009 17:39
Dziś synkowi wycięli migdałki. I teraz leży, biedny, przytłumiony bólem, cierpiący. Ostatnio nie chorował, ale migdałkom to nie pomogło. Nadal były przerośnięte i "siały" bakteriami, nie pomogły domowe sposoby. Teraz syn pocierpi kilka dni (ma nakaz leżenia 14 dni), a potem, mam nadzieję wróci mu apetyt i ochota do życia. Bo to naprawdę przygnębiające, jak młody chłopak prawie nie je, nic go nie cieszy, nic nie emocjonuje. Przecież on zapomniał, co to znaczy być w pełni zdrowym. Teraz się to zmieni. Zadbam o to. A na wiosnę ma już zadanie - doprowadzić do porządku ogród babci i pomyśleć o naszym nowym ogrodzie. Dziś przyjedzie też pod skrzydła mamy drugi synek, kurować się. Ja się jeszcze trzymam, ale wkoło cała rodzina choruje, także wnuś. A jutro Dzień Babci. Trzeba będzie spotkanko przełożyć na inny - "zdrowy" termin. Nie szkodzi - nie uciecze.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Po imprezce

sobota, 17 stycznia 2009 19:43
No i fajnie. Wnusio dmuchał 4 świeczki, synkowi zapaliliśmy racę na torcie. Rodzinnie było, gwarnie, mały przebrany za Spiderman'a szczęśliwy. A teraz mam tylko pełen stół brudnych naczyń (w kuchni, oczywiście, bo do zlewu się nie pomieściły). Drobiazg. W końcu raczej lubię zmywać (ale cicho sza), jednak raczej zostawię sobie tę pracę na jutro. W końcu też mi się należy chwila wytchnienia po tej domowej krzątaninie. Pewnie wypadałoby podać kolację, ale zupełnie nie jestem głodna. sałatka czeka. Rodzice i młodzi wrócili do domu, może ci co zostali, jak zgłodnieją sami zrobią sobie jeść? Ja już(dopiero?) zaczynam odpoczywanie. I wszystkim tego życzę. Pa.@)-->-->--
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

niedziela, 30 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  2 366 127  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2366127

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl