Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 876 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

KT

poniedziałek, 31 stycznia 2011 13:40

KT to skrót łacińskiej nazwy tomografii komputerowej. Jest potrzebna mojemu tacie zaraz. Ma skierowanie, na nim słowo "pilne". Więc zaczęliśmy dzwonić i chodzić, zbierać informacje. Wiadomo - polska mizeria. Chociaż w dużym mieście jest spory dostęp do tomografów i znalazłam nawet termin bliski - za 3 tygodnie. To jest bliski termin dla średnio chorego człowieka w średnim wieku. Mój tato nie jest zdrowy i nie ma średnich lat, "nie ma czasu" czekać. Więc może nie na Fundusz, tylko prywatnie? I tu zaczynają się dziwne rzeczy . Tu jest już całkowita dowolność szpitali w pozyskiwaniu pieniędzy.  Na przykład w jednym miejscu nie robią badań prywatnie na skierowanie od lekarza publicznego , ale bez skierowania też nie robią. Czyli do ceny badania KT trzeba jeszcze dodac cenę prywatnej wizyty i wtedy robia się juz spore koszty. Gdzie indziej robią prywatnie na dowolne skierowanie, ale cena badania jest znacznie wyższa. Koszty są może nie zaporowe, ale dla normalnego emeryta niemałe (ok 400zł). To jest diagnostyka, a leczenie? Lekarstwa są horrendalnie drogie. Kupowałam rodzicom lekarstwa ostatnio i byłam w szoku. I ponoć tylko część leków faktycznie działa, niektóre leki na pewne osoby po prostu nie działają. Ale chory człowiek chce wierzyć, że po zażyciu leków bedzie zdrowszy. Często działanie tych wielu leków polega właśnie na wierze w ich działanie. Tylko czemu owo "placebo" jest takie strasznie drogie?

Ponoć choroba fizyczna zaczyna się w naszej głowie. Niedomagania duszy odbijają się na fizyczności.  Sprawdźcie wkoło siebie, tych zdrowych, nigdy nie chorujących - może są zadowoleni z życia? Czy są jeszcze szczęśliwi ludzie?

P.s. Jadę z tatą w czwartek na badanie KT. Załatwił je swoimi kanałami (nawet nie wiem, czy na Fundusz, czy prywatnie). Dobrze mieć znajomości.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Przedszkolaki

wtorek, 25 stycznia 2011 20:14

Byłam dziś na obchodach Dni Babci i Dziadka w przedszkolu mojego wnusia. Już zapomniałam, jak rozbrajające są małe dzieci, szczególnie te przygotowane, zorganizowane. Dzieci Pod kierunkiem cierpliwych pań wychowawczyń) przygotowały przedstawienie dla Dziadków. Recytowały, śpiewały, prezentowały się na scenie. Widać było różne temperamenty maluchów: :niektóre mówiły głośno, wyraźnie, z dużą pewnością siebie, bezbłędnie, inne cicho, bez przekonania, od niechcenia, czasem z kłopotem zapamiętując swoje kwestie (skąd ja to znam: mój mały dyslektyk nie był w stanie bez potknięć i podpowiedzi powiedzieć żadnego wierszyka). Ale nawet te dzieci, które zapominały tekst, nie przejmowały się tym, nie widać po nich było większej tremy. To przyjdzie z wiekiem. Teraz to dzieci, które w tym roku skończą sześć lat, czyli przed zerówką. Piszę, że prawie zapomniałam, jak rozczulające są małe dzieci , występujące przed większą publicznością. Dawno nie byłam na takich występach. U wnusia byłam pierwszy raz. W poprzednich latach akurat chorował w czasie imprezy. A synka, w tym samym przedszkolu widziałam w przedstawieniu dla mam 14 lat temu. A jeszcze mój wnusio jest największy w grupie. Wygląda na 8 lat. I często jest traktowany jak "duży", zwłaszcza teraz, gdy ma malutkiego brata. A to przecież jeszcze mały przedszkolak, który dopiero zaczyna poznawać literki i ma prawo jeszcze niewiele umieć.. Musimy to sobie ciągle uświadamiać, żeby nie stawiać mu wymagań, niemożliwych do spełnienia. Szósty rok życia, ostatnie miesiące w przedszkolu, to cudowny wiek. Dzieci są jeszcze takie naturalne, szczere, takie prawdziwe. Dzisiejszy "pokaz mody na wszystkie pogody" właśnie mi uświadomił tę prawdę. I dziewczynki , i chłopcy szli po "wybiegu" spokojnie, wręcz uroczyście, robiąc jeden obrót i ukłon. Żadnego wdzięczenia się, żadnych min, żadnej przesady (stroje nie były istotne, część dzieci miała kostiumy do wiersza o porach roku), po prostu przedstawiali się zebranym, którzy każdą "prezentację' nagradzali gromkimi brawami. Ja nie wyobrażam sobie, żebym teraz miała przespacerować na "wybiegu' w szpalerze nieznanych mi osób, zaprezentować siebie , zrobić obrót, ukłon. To byłoby zawsze ciężkie przeżycie. Gdy pracowałam, dostawałam co roku jakąś nową grup, też musiałam się "zaprezentować" ten pierwszy raz, na pierwszych zajęciach. Ale to było co innego. To nie oni mieli mnie oceniać, ale ja ich. I nawet jeśli czułam się aktorką przed swoją niewielką publicznością, to po paru pierwszych zajęciach była to "moja" publiczność, a ja byłam dobrze przygotowana i znałam "swoje kwestie", a widownia była ode mnie (jednak) zależna. To już przeszłość. I teraz nikt mnie nie namówi na żadne konkurowanie, rywalizację, stawanie w szranki. Żadnej takiej adrenaliny. Ale...nie umiejąc i nie chcąc przegrywać, porównywać się z innymi, nie mogę też wygrywać. Moja ocena samej siebie musi mi wystarczyć. Taki wybór. A czy wystarcza....?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Babunia

sobota, 22 stycznia 2011 13:06

Moja Babunia tak faktycznie nie była matką mojej mamy. Była jej macochą. Słowo "macocha' brzmi fatalnie i ma złe konotacje. O tym, że nie jest to rodzona mama mojej mamy dowiedziałam się oficjalnie, czyli od mojej mamy, po śmierci babuni, gdy miałam 26 lat. Przez te wszystkie lata miała to być rodzinna tajemnica. Miała być, ale nie była. Jako dziewczynka bystra i ciekawska słuchałam i słyszałam wszystko, co wokół mówili dorośli. A mamie czasem się wymknęło coś o matce, o sieroctwie, o bólu , o stracie. To się jakoś nie zgadzało z babunią, żywą, jak najbardziej. Mając jakieś 18 lat, szukając jakichś dokumentów w szufladzie mamy (albo myszkując po szafach podczas pobytu rodziców w pracy) natknęłam się na mamy pamiętnik (pewnie dziewczyny w każdej epoce miały potrzebę wypowiedzi, wyżalenia się, uporządkowania myśli na pismie). Tam znalazłam odpowiedź na pytanie: dlaczego moja babcia ma na imięJulia, a w mamy dowodzie figuruje imię Maria, jako imię jej matki. I tylko nie mogłam się nadziwić, dlaczego moja mama utrzymuje te informacje w tajemnicy? Czy to na prośbę babci? Czy sama to wymyśliła? Czyżby się bała, że przestanę kochać moją babunię? Dziwne. Ale jest jeszcze czas, żeby mamę o to spytać. Może powie mi , dlaczego. Chyba nigdy nie spytałam.

Moja babcia Maria zmarła w czerwcu 1938 roku na gruźlicę. Mój dziadek po roku ożenił się po raz drugi z Julią. To był maj 39roku. A na początku 1940 roku dziadka aresztowano i wywieziono do Auschwitz, gdzie zginął. Moja babunia została mniej niż "jednoroczną" wdową, z dwoma nastoletnimi dziewczynkami. I zajęła się nimi najlepiej , jak umiała. Była obowiązkowa, ale nie była typem ciepłej, opiekuńczej osoby. Raczej stanowcza, chłodna, elegancka. Czy można się dziwić, że gdy pojawiłam się na świecie, jako jej pierwsza wnuczka, to obudził się w niej dawno uśpiony instynkt macierzyński? Była zawsze na pozór nieco wyniosła, zawsze elegancka, ale dla mnie najukochańsza babcia na świecie, prawdziwa dama (w odróżnieniu od wiecznie zagonionej, zapracowanej i nie zwracającej uwagi na wyglad mojej mamy). A przecież dla mnie babcia była gotowa do wielu poswięceń. Mama opowiada, że pewnego razu po przyjściu z pracy oniemiała na widok Babci: babcia miała na głowie kilkanaście warkoczyków, jak antenki satelity(a zwykle elegancki kok). To ja uczyłam sie pleść warkoczyki i tak "uczesałam" babunię, która spokojnie się na to zgodziła, czytając sobie w tym czasie książkę lub gazetę.

Babunia nie miaszkała z nami, ale przyjeżdżała do nas "na wakacje" do dużego miasta, ze swojego małego miasta, gdzie mieszkała razem z drugą córką. Z babunią było zawsze fajnie. Po powrocie ze szkoły ktoś na mnie czekał z ciepłym jedzeniem, chodziłyśmy na spacery, do sklepów albo do cukierni. Same miłe wspomnienia.

Wczoraj nie miałam nastroju do wspomnień, rzeczywistość przytłacza, ale dziś, na kilka godzin przed przyjściem moich wnuków wspominam tę, która była dla mnie najlepszą Babunią. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Spotkanie emeryckie

piątek, 14 stycznia 2011 10:14

No, nie brzmi ten tytuł zbyt dobrze, ale ze słowem "emeryt' chyba nic "zbyt" dobrze nie brzmi. W środę byłam na gwiazdkowo-noworocznym spotkaniu "seniorów", emerytowanych pracowników naszej uczelni. Nie wiem ile tam było osób, ale chyba przeszło sto. Ja byłam jedną z najmłodszych emerytek, z najmłodszego rocznika, w każdym razie. Odczucie było dziwne. takie nadgromadzenie starych ludzi jest przytłaczajace, niemal fizycznie namacalne. W porównaniu z młodościa sal ćwiczeniowych i korytarzy uczelni, gdzie sami dwudziestolatkowie, gdzie młodość i zapał, tu było dostojnie, ale tak, dla mnie smutno. 

 Pogadałam miło z dawnymi koleżnkami, zjadłam smaczną kolację, ale faktycznie, jedno takie spotkanie na rok zupełnie mi wystarczy. Zdecydowanie wolę "mieszane" towarzystwo starszych z młodymi., normalnie, jak w życiu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

C.d.

piątek, 14 stycznia 2011 9:59

Dziękuję wszystkim za życzliwość i życzenia zdrowia dla mamy. @)-->-->-- Mama miała pęknięta kość w biodrze. jest już po operacji (jakieś śruby, druty, nie znam się) i dziś, za chwilę wraca do domu. (i dobrze, szpital to nie miejsce dla zwykłych ludzi, to ostateczność, ale naprawdę nie moge nic złego powiedziec o personelu szpitalnym, jestem im głeboko wdzięczna ). Teraz będziemy się mamą zajmować rodzinnie w jej własnym domu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  2 921 507  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2921507

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl