Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 229 545 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Rezydenci

środa, 20 stycznia 2016 17:55

Szarą godziną, tuż przed zmrokiem, każdego zimowego dnia, od kilku lat przylatują do nas na nocleg bażanty. Zwykle są to szare kurki - 5,6 sztuk i pan kogut z kolorowym ogonem i białą "stójką" na szyi. A bliżej wiosny po polach i także po naszym ogrodzie  przemieszczają się grupy młodych kogutów, pięknie ubarwionych, szukający żon. Dziś przyleciały najpierw dwie kurki, szybko przebiegły pustą białą połać ogrodu i wskoczyły na świerki, potem, już bliżej lasku przyleciała jeszcze jedna kurka, a na końcu  - pan bażant, dziś jakiś taki mizerny, z dość krótkim, potarganym ogonem (czyżby jakiś pies?). Postał chwilę  na śniegu pod świerkowym żywopłotem, rozglądając się , czy wszystko w porządku. Potem błyskawicznie podfrunął w gęste świerki. I tyle ich było widać. Pusto, jakby nigdy nic. A po chwili mąż mnie zwołał, że mogę sobie całkiem z bliska, przez wschodnie okno popatrzeć na bażanty na "grzędzie". Cztery metry od domu , przy płocie, w pustym sąsiednim ogrodzie rosną srebrne świerki, nie tak gęste, jak nasz żywopłot. I właśnie na jednym ze świerków, naprzeciw okna od sypialni  dwie kurki ułożyły się na gałęziach do snu. Mnie taki widok zawsze wzrusza. Zaraz chcę je "adoptować", jakoś je chronić, są "moje". Mąż, chcąc mnie "pobudzić" stwierdza, że za taki darmowy nocleg należy się jakiś procent właścicielom i gdyby miał wiatrówkę, to by sobie jakąś kurę ustrzelił. Oczywiście od razu się wzbudzam i staję w obronie "mojego" stadka. Zupełnie mnie nie interesuje mięso bażanta. Dla mnie są to cuda przyrody i dobrzy znajomi. Jak można niszczyć piękno? Jak można atakować znajomych? Ale spokojnie - nic im nie grozi z naszej strony.    


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (8) | dodaj komentarz

Sylwester w Budapeszcie przed laty

sobota, 09 stycznia 2016 19:56

Trwa karnawał, a ja wspomnę, jak spędziłam niecodziennego Sylwestra w Budapeszcie A.D.1967/68 roku. To był mój trzeci wyjazd zagraniczny. Pojechaliśmy z rodzicami na Święta i Nowy Rok do Budapesztu, do znajomych moich rodziców, tych, których poznaliśmy w pociągu jadącym do Zagrzebia , 3,5 roku wcześniej. 

Nasi Węgrzy mieszkali w samym centru miasta, tuż przy słynnej Vaci Utca, uliczce luksusowych sklepów i restauracji. Mieli elegancką garsonierę: jeden wielki pokój z oknem na ulicę, na całą szerokość pokoju, wnękę kuchenną i sporą łazienkę. Byli bezdzietni. My w trzy osoby też się zmieściliśmy – rozkładane tapczany i dmuchany materac. Ale w centrum i u przyjaciół. W Sylwestra przyszli do naszych Węgrów ich znajomi z córką w moim wieku – Ildiko, żebym nie umarła z nudów, gdy dorośli będą biesiadować. Rzeczywiście, koleżanka, to był dobry pomysł. Z Ildiko porozumiewałyśmy się kulawym rosyjskim, bo obie miałyśmy go w szkole i obie nie bardzo starałyśmy się go nauczyć ;). Nie pamiętam, czy Ildiko też szła na jakąś swoją imprezę, czy goście wszyscy wyszli wcześniej. Wiem tylko, że po noworocznym toaście wyszliśmy w towarzystwie naszych Węgrów na ulice, na spacer. A na ulicach tłumy! Ludzie w wizytowych strojach, w maskach karnawałowych, w śmiesznych czapeczkach, z gwizdkami, trąbkami, z kieliszkami i pełnymi butelkami wina chodzili środkiem głównych ulic, pozdrawiali się wzajemnie, składali sobie życzenia noworoczne, ściskali się, zupełnie obcy sobie ludzie! To było niesamowite, to było fantastyczne!! Żadnych ponurych pijaków, żadnych rozbitych butelek – ogólna radość i życzliwość. To było wspaniałe powitanie Nowego Roku, niezwykłe miłe przeżycie.

Z Ildiko pisałyśmy najpierw po rosyjsku, potem po niemiecku wiele lat, spotkaliśmy się jeszcze z nią i jej mężem (i z moim wtedy jeszcze chłopcem) parę razy w Budapeszcie. Potem były to tylko kartki na Święta. Kontakt urwał się z 5 lat temu. Nie wiem, czy Ildiko jest jeszcze wśród nas. Nasi Węgrzy też odeszli, najpierw Laslo, w połowie lat osiemdziesiątych (72 lata) później Ince pisała krótkie kartki, potem przestała pisać, rodziców korespondencja wróciła z adnotacją (po węgiersku i po francusku: adresat zmarł). Tak, Budapeszt, to już czas miniony. Byłam tam 5 razy, ale ostatni raz - w 85 roku! Może czas odświeżyć wspomnienia, Budapeszt (w tych moich wspomnieniach) to takie piękne miasto!

P.S.

To ostatni wyjazd, który musiałam wydobyć z pamięci. Od końca ósmej klasy pisałam dzienniki - pamiętniki i mogę każdej chwili porównać wspomnienia z faktami zapisanymi w pamiętniku :)

 

 

 

 

 

 

 

  

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Zima zła

czwartek, 07 stycznia 2016 14:27

Hu hu ha, hu hu ha, nasza zima zła

Szypie w nosy, szczypie w uszy

Mroźnym śniegiem w oczy prószy

Wichrem w polu gna

Nasza zima zła, nasza zima zła.

                         [ Maria Konopnicka ] 

Jak za dawnych lat.

DSCN1673.JPG

 

Tak jej wyglądaliśmy, tak sobie życzyliśmy. I jest. I wcale się nie cieszymy. Bo za zimna, bo kłopot ze śniegiem, bo za chwilę wszystko błockiem spłynie. Na razie wygląda  ładnie. I oby nie musieć wychodzić z domu, to niech sobie jest. Zdjęcie z dzisiaj, od południowej strony.

 

DSCN1674.JPG

 

I jeszcze widok  z okna kuchennego, ta "choinka" to cis, a ta druga "kulka', to bukszpan. Czysty świeży śnieg dodaje uroku :)

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (9) | dodaj komentarz

piątek, 24 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  2 288 373  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2288373

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl