Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 765 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Nie narzekam

niedziela, 25 października 2009 22:34
Na wszelki wypadek nie mierzę sobie ciśnienia, żeby się nie stresować. Przez ostatnie dni żyłam w przyspieszonym tempie. Przeżyłam, bez szaleństwa, gonitwy, nerwów i zmęczenia. Jakoś sobie wszystko wcześniej uszykowałam, wymyśliłam i zdążyłam z przygotowaniami do przybycia gości.  Znów moje oczekiwania, co do apetytów gości, przekroczyły ich możliwości. Zostało tego dobra mnóstwo, na dziś. I dobrze. Poprosiłam na dziś rodzinkę (dziś już w mieście, wczoraj na wsi), z okazji urodzin w rodzinie. Prawie wszystko już zagospodarowałam. Albo zjedliśmy, albo wydałam dzieciom. Tak jest ekonomicznie. Nakrzątałam się , nabiegałam, ale też wytańczyłam, pośmiałam, naładowałam akumulatory dobrą energią.
 A jadłospis przedstawiał sie tak: sałatka śledziowa-tradycyjna (śledź matjas,cebula, ogórek kiszony, ziemniaki - w kosteczkę + majonez), śledzie w kożuszku  (uwielbiam śledzie)(warstwowa- śledź matjas pokrojony w kosteczkę na dnie szklanej salaterki , najlepiej cylindrycznej, na to warstwa drobno pokrojonej cebuli, na to ugotowane buraczki, starte na grubej tarce, to polane sosem majonezowojogurtowym, na to utarte gotowane ziemniaki, na to znów sos majonezowy, na koniec utarte jajka gotowane, posypane pieprzem i szczypiorkiem). Była też kupiona sałatka jarzynowa (zupełnie domowa). Zrobiłam też barszczyk na rosole wołowym i boczku wędzonym ( z koncentratem soku buraczanego, bez konserwantów i polepszaczy). Było też ciepłe danie (podane ok północy) mojego pomysłu: piersi kurczęce (pokrojone w kostkę) podsmażone z cebulką i czosnkiem, dodane i duszone z wcześniej podduszoną papryką czerwoną i cukinią z dodatkiem oregano i bazylii, podlane zmiksowanymi pomidorami z puszki, z kilkoma oliwkami  do tego. Oczywiście były też różne szynki i sery na półmiskach, różne marynaty (cebulki, oliwki, papryka, grzybki). To z potraw wytrawnych.  Ze słodkim sie tym razem nie wysilałam. Zrobiłam tylko jeden placek z jabłkami, od mamy miałam trochę keksa i piernik, i kupiłam kilogram placka ze śliwkami. Kupiłam też , pierwszy raz paluszki ptysiowe, święcie przekonana, że to coś w rodzaju groszku ptysiowego, a to białe, na ciastkach, to sół. Podałam z barszczem. Goście jedli ze smakiem, mówiąc, że bardzo smaczny deser. Byłam niebywale zaskoczona, że te paluszki okazały się słodkimi ciasteczkami. Ale faktycznie były smaczne. Podałam potem do kawy.
 Zapisałam to menu na pamiątkę. Będzie można za jakiś czas , przy innej okazji nieco zmodyfikować jadłospis i wymyślić coś nowego, żeby się nie powtarzać.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Spotkania przyjaciół

czwartek, 22 października 2009 10:46

Teraz mieszkam w mieście. Teraz będzie czas na pobyt "miejski". Definitywnie pogoda się popsuła. I my, czyli Polacy od prawie 11 wieków godzimy się na życie w takim klimacie. Teraz to nawt nam się polepszyło, prawie pół roku mamy całkiem miłą aurę, a jakieś 500lat temu, to ciepło było tylko przez 4 wiosenno-letnie miesiące. Zimą średnia temperatura w zamku wawelskim wynosiła 16 stopni (u mnie na wsi też jest taka temperatyra dyżurna, to zimnisko). No i dobrze. Możemy się pocieszyć, że i w Szwecji ludzie żyją, całkiem wygodnie, i w Islandii, nawet na Syberii (gdzie żyć sie nie daje). Ale co to za pociecha, kiedy jestesmy tu i teraz. Trudno, trzeba jakoś przeżyć te szarugi, te zgniłe, ciemne, mokre dni i szukać pogody nie na zewnatrz, a wewnątrz (siebie). Październik to u mnie czas okazji , czas imienin, urodzin rodzinno-towarzyskich, czas intensywnego życia towarzyskiego.  "Pobywałam", poświętowałam, a w sobotę sama organizuję. I po co sie tak "wysilam", po co ten "kłopot". Bo lubię ten rozgardiasz, te emocje, uśmiechy, akceptację. Żeby było miło, sympatycznie, gwarnie, wesoło, po przyjacielsku. Żeby pamiętali, wspomnieli czasem z usmiechem. Tyle z nas, ile zostanie w pamięci innych.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Złość nic nie pomoże

sobota, 17 października 2009 10:52
Mój bardzo racjonalny małżonek uważa, że złoszczenie się na rzeczy, to bezcelowa strata energii.  Czasem jednak wydaje się, że martwe przedmioty uwzięły się na nas. Wczoraj napisałam piękny, długi, emocjonalny tekst o urodzinach mojego taty. Świeże wrażenia po powrocie z imprezy. Ale niestety, internet Explorer zawisł i był zupełnie martwy. Jedyne co dawało się zrobić, to wyłączyć całość. Musiałam chwilę przetrawiać tę decyzję. Stale muszę przekonywać siebie w takich okolicznościach, że awaria to nie jest złośliwość celowo pod moim adresem. Nie będę odtwarzać wpisu. Wspomnę tylko, że impreza była bardzo udana, przyjechało na daczę Rodziców 27 osób, że zjawiali się partiami od za pietnaście pierwsza aż do siódmej wieczór, jedni wyjeżdżali ,drudzy przyjeżdżali, a ja tylko podgrzewałam i donosiłam jedzenie, znosiłam naczynia i zmywałam. Impreza odbyła się już chyba 24 raz. Nikt dokładnie nie pamięta kiedy się ta tradycja zaczęła. Od chyba 14 lat ja w niej uczestniczę, pomagając rodzicom.
 A teraz już nic nie napiszę, bo mój chory wnuczek, zostawiony mi do opieki, właśnie mi wierci dziurę w brzuchu, upierając się przy czymś. Muszę lecieć.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Zwyczajnie

wtorek, 13 października 2009 23:17
Tak sobie żyję z dnia na dzień. Coś załatwię (pilnego na wczoraj), o czymś zapomnę. Coś zaplanuję, czegoś nie zdążę. Codzienność. Dzisiaj Mój (niebywale spokojny człowiek) zadzwonił do TePsy i wyraził chęć rezygnacji z telefonu z powodu niedotrzymania umowy na internet przez TePsę. Ja bym się chyba na nich wydarła, a on spokojnie pytał, co w zaistniałej sytuacji mamy zrobić. Brak możliwości technicznych - wina TePsy, więc możemy zrezygnować. Tylko chęć to za mało. Trzeba się pofatygować, coś znowu wysłać, napisać, podpisać. Podpowiedzcie dobrzy ludzie jak można zostać posiadaczem szybkiego, nielimitowanego internetu na wsi? Wszystkie mobilne sieci na tej wsi nie mają zasięgu, Netia nie ma swoich kabli, TePsa nie ma koncentratora. Nie ma internetu. Inne opcje byłyby chyba bardzo kosztowne. To my na razie poczekamy, co nam pozostaje? Muszę sprawdzić czy w wiejskiej szkole można skorzystać z internetu, choćby odpłatnie. Zawsze to bliżej, niż wypad do miasteczka.
 Poza tym jakoś straciłam napęd życiowy. Niby nie jest to chandra, ani jesienna melancholia, ale senność i gnuśność. I jakoś mało co cieszy. Chociaż ... jest Dobra Nowina: znów będę babcią. Oj, jak ja bym chciała mieć wnuczkę! Ale na razie za wcześnie na jakieś prognozy. Będzie co ma być, i tak będziemy się cieszyć.
 A na razie praca . I muszę wykrzesać z siebie trochę energii, żeby te zajęcia pociągnąć, ale ostatnio jakoś ciężko mi się zmobilizować.
 Ale żeby nie zgnuśnieć ze szczętem zapisałam się na lekcje języka włoskiego. Przypomnę sobie to, co kiedyś umiałam i może nauczę sie czegoś nowego. A potem znów pojadę do Włoch. A co, pomarzyć wolno:-). I to by było wszystko na dziś. Dobranoc.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

A to Polska właśnie

sobota, 10 października 2009 0:32
  Polska jest piękna i ciekawa. Właśnie wróciłam z Legnicy. Byłam tam pierwszy raz. Po drodze zatrzymaliśmy się też w Głogowie.  Głogów i Legnica ucierpiały bardzo w czasie wojny ( rety, kiedy była ta wojna, zapyta młode pokolenie). Fakt, wojna skończyła się 64! lata temu. Ale w Głogowie dopiero teraz "rewitalizuje się" Starówkę. Ruiny gotyckiego kościoła do dziś , jak pomnik ludzkiego barbarzyństwa straszą w centrum miasta. A "Starówka" w większości ma pewnie 3-5 lat i jeszcze się buduje. Bardzo udatna stylizacja domów na stare kamieniczki. Za kilka lat będzie tam piękne nowe "Stare Miasto".  Bardzo mi sie tam spodobało. Natomiast w Legnicy jest piękny deptak - ulica Najświętszej Marii Panny. Ale z Rynkiem mają problem. Też go rewitalizują, tylko w latach 70-tych obudowano część Rynku takimi banalnymi, sztampowymi blokami, że doprowadzenie do jakiegoś lepszego wyglądu tych stron Rynku będzie wymagało sporej pomysłowości różnych aranżerów- architektów i niemałych kosztów. Teraz te bloki w tym miejscu wyglądają jak gumofilce do sukni wieczorowej. Ale widać troskę o przywrócenie urody miastu. I mnie się w Legnicy podobało.
 Ale Polska to także instytucja, która nazywa się TePsa (jeśli już gorzej jej nazwać nie można). Kpi sobie z klientów, o czym wiedziałam już wcześniej, ale byłam na nią skazana, chcąc mieć na wsi internet. Kient jest po to, żeby go strzyc, wiadomo, ale czy koniecznie trzeba go oszukiwać, naciągać, wykorzystywać ? Bo jak inaczej nazwać sytuację w której się znalazłam? Tepsa podpisała z nami umowę, w myśl której mieliśmy dostać szerokopasmowy (czyli szybki) internet wraz z TV na łączu telefonicznym. Celem był internet. Po długim czasie podłączono nas do sieci telefonicznej (kabel był pociągniety kilka lat temu przez TP) pierwszego października. Wczoraj dostałam rachunek do zapłacenia. Internetu nie ma i nie będzie jeszcze dłuuugo. Dopiero po podłaczeniu telefonu okazało się, że tzw.koncentrator (kabel rozprowadzający, jak mi mój mądry syn wyjaśnił) jest zajęty i nie ma już możliwości przyłączenia nowego odbiorcy. A ja się pytam: wcześniej tego nie wiedzieli? Ge to TePsę obchodzi, byle klienta złapać, obiecać można wszystko.  Jak klient nie ma wyjścia , to poczeka - myślą. Bo u nas, w środku Europy, w Polsce naszej codziennej, 20 km od wielkiego miasta, ale na wsi, nie ma dostepu do żadnego mobilnego szybszego internetu. A kable ma tylko TePsa i, niegospodarna, nie inwestuje w rozbudowę (wiekszy koncentrator). Przecież nie jestem ostatnim klientem, który chciałby internet w tej wsi, kilka domów jeszcze się buduje. Ech, szkoda moich nerwów. Będę jeździć, kiedy zatęsknię, do biblioteki do Miasteczka i korzystać do woli z internetu, gratis. A póki co mam zamiar reklamować w TP usługę. I wysłałam już ankietę do Urzedu Kontroli Elektronicznej z uwagą, gdzie w Polsce nie można korzystać z szybkopasmowego internetu i z jakiego powodu. Zobaczymy, czasem to pomaga.
 I tak to u nas jest.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

piątek, 28 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  2 363 446  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2363446

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl