Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 403 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kronika ogródkowa - koniec Złotej Jesieni

wtorek, 31 października 2017 19:55

Długą mieliśmy Złotą Jesień. U nas dopiero dziś w nocy był pierwszy przymrozek tej jesieni. Do końca października kwitną kwiaty, wiele drzew ma jeszcze sporo liści. Moja lipa jeszcze całkiem zielona, ani myśli gubić liście. Także bzy zielone i akacje przy ulicy. Dopiero solidny mrozik (tak ok -5 st) w nocy i w dzień zwarzy liście i opadną. Wczoraj zebraliśmy zielone winogrona (odmiana Zielona Chrupka). Urodzaj. Ale i kłopot. To bardzo smaczne winogrona, ale ile można zjeść? Wierzcie mi, jedliśmy przy każdej okazji, całę wiadra woziliśmy synom, a winogron jakby nie ubywało. Teraz część liści już opadłą, łatwiej było zrywać, widać było ile ich jeszcze zostało.

DSCN2840.JPG

 

Mamy 20 krzewów winogron, kilka bezpestkowych i 2 deserowe ciemne.

Te, co widać są już oberwane.

 

20171030_123938_resized.jpg

 

No i co z nimi zrobić? Robimy wino. Soki i przecier winogronowy już mamy. A zmarnować, całkowicie oddać ślimakom i ptakom ? Szkoda!

 

DSCN2839.JPG

 

A ciemne jeszcze na krzakach. Ale nic im nie grozi, mają cukier, nie przemarzną przy małym przymrozku.

 

20171029_125420_resized.jpg

 

Dziś,  przy małym wietrze i w słonku wykopałam nadmarznięte kanny, dalie i całkiem jeszcze zielone gladiole (na razie na centralnym klombie) i w to miejsce posadziłam tulipany i żonkile. To nie koniec wykopywania i wsadzania, ale póki mam siłę i ochotę będę tak robić. Kanny dają dużo zieleni i zawsze mi kwitną, podobnie dalie, kwitną aż do przymrozków od lipca chyba. A gladiole ścinam do wazonu, to takie eleganckie kwiaty.

Kwitną jeszcze turki - aksamitki. To niezawodne kwiaty, susza im nie straszna ani słabe przymrozki. Kwitną do mrozów. Zebrałam ostatnie letni kwiaty, bo kolejnej nocy mogą nie przetrwać (pewnie znów przymrozi).

 

DSCN2838.JPG

Jeszcze nawet jeden mak znalazłam, widać go z przodu.

 

A przed nami listopad i jesienne słoty, szary, mokry czas.

P.s

Dziś Halloween, właśnie przed chwilą odwiedziły mnie 3 dziewczynki, bardzo ładnie przebrane i nawet kolorowo. Dostały czekoladkę nadziewaną, jedyna słodkie, jakie miałam (zupełnie się nie przygotowałam, bo chyba ze 3 lata z rzędu nikt nas nie odwiedził w Halloween). Ale (nowej i nie mojej) tradycji stało się zadość.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Paris, Paris....Paryż subiektywnie i folderowo

sobota, 28 października 2017 12:16

Jest taki paryski walczyk, śpiewa go oczywiście Edith Piaf, w refrenie powtarza się osiem razy słowo "Paris". Nie znam francuskiego, nie wiem o czym jest piosenka, ale dojeżdżając do Paryża śpiewałam głośno i radośnie melodię bez słów i ten refren, na powitanie "stolicy świata". Nauczyłam się nawet francuskiego "rrr", żeby refren brzmiał po francusku ;)

Wiele miast można nazwać "stolicami świata", to moja "stolica świata". Zobaczyłam Paryż pierwszy raz 25 lat temu, gdy po okresie zamkniętych, w latach 80-tych, granic Polacy mogli zacząć poznawać świat. Wcześniej byłam tylko raz na tzw. Zachodzie, zachłysnęłam się Rzymem, świeżo po nauce włoskiego, w podróży poślubnej, wszystko było, jak bajka, lekko nierzeczywiste.

Paryż zwiedzałam sama, z planem i przewodnikiem w ręce, bez znajomości języka. Miasto - wyzwanie. Poradziłam sobie, miałam dużo radości z takiego poznawania miasta. Później byłam jeszcze raz w Paryżu z pierwszym chórem, tylko jeden dzień, ale przypomniałam sobie różne popularne miejsca.

Tym razem chciałam pokazać Paryż Mojemu, nie wyrażał wcześniej entuzjazmu, żeby pojechać  specjalnie do Paryża. Zaakceptował opcję zobaczenia Paryża "po drodze" do Polski. Mieliśmy 2 noclegi w Paryżu, ale tylko jeden dzień na zwiedzanie, cały i długi, ale tylko jeden. Musiałam zorganizować "japońskie" zwiedzanie miasta: podjechać, zobaczyć, zrobić zdjęcia i jechać dalej. Taki Paryż w pigułce, z największymi "hitami" . Ale zaczęliśmy bardzo kulturalnie, od Muzeum d'Orsay. To muzeum sztuki od drugiej połowy XIX w, do lat 20-tych XX w. Mój uwielbia Impresjonistów i bardzo chciałam mu ich pokazać. Nasz pobyt wypadł w niedzielę, więc turystów były wszędzie tłumy. Do muzeum kolejka była krótka, bilety do zniesienia (12 euro od osoby), a zbiory niesamowite, no i sam budynek bardzo ciekawy. To były dworzec kolejowy, piękny budynek z XIX wieku, kiedy dworce wyglądały, jak pałace.

Paryż 2017 146.jpg 

Sekwana dodaje uroku.

 

Paryż 2017 149.jpg

   

Prześliczny, oryginalny zegar dworcowy.  

Paryż 2017 156.jpg

 

Na parterze, w byłej hali dworcowej ekspozycja rzeźb. 

Na balkonie są sale z obrazami Van Gogha i Gauguine'a (ach ten francuski).

Impresjoniści są prezentowani na IV pietrze.

Paryż 2017 158.jpg

 

Od tego "Śniadania na trawie" Eduarda Maneta zaczął się Impresjonizm.

Z ostatniego pietra Muzeum rozciaga sie przepiękny widok na północny Paryż z bielejącą w oddali bazyliką Sacre-Coeur.

Paryż 2017 161.jpg

 

Paryż 2017 163.jpg

 

Tu widok na ciekawe balkony Musee d'Orsay i Luwr po drugiej stronie Sekwany. Luwr widzieliśmy tylko z zewnątrz, sławnej piramidy szklanej nie sfotografowałam, akurat była po wschodniej stronie, pod słońce.

Muzeum wycieńczyło mnie zupełnie niezrozumiale. Miałam wrażenie, że zasnę na stojąco. A przecież jeszcze cały Paryż na nas czekał. Musiałam się wzmocnić. Dobra kawa i paryski naleśnik z kremem z jadalnych kasztanów postawił mnie na nogi, byłam gotowa do dalszego zwiedzania. Z muzeum przeszliśmy kładką  dla pieszych przez Sekwanę i przez ogrody Tuileries doszliśmy do Placu Zgody ( Concorde). Na środku placu znajduje się starożytny egipski obelisk z Luksoru (23 m wysokości)), dar egipskiego kedywa dla króla Ludwika Filipa (1831r). 

Paryż 2017 171.jpg

 

Z Placu Zgody przeszliśmy Polami Elizejskimi do stacji metra przy Grand Palais ( to ważne centrum wystawiennicze). Stamtąd pojechaliśmy do La Defense - futurystycznej, nowoczesnej dzielnicy Paryża.

Paryż 2017 172.jpg

 

La Defense, to właściwie miasto - satelita Paryża. Tylko tu są wieżowce, w centrum miasta nie stawia się budynków wyższych niż 5 pieter (jedyny wieżowiec to Wieża Montparnasse). Mimo upływu lat (podobnie wyglądała 25 lat temu) nadal sprawia wrażenie dzielnicy z przyszłości, z innego wymiaru czasu.

 

Paryż 2017 178.jpg 

To sławny Wielki Łuk  (Grande Arche), który jest  de facto budynkiem. Przeczytałam, że mieści się w nim Fundacja Praw Człowieka. Ten Łuk stoi na osi Luwr - Łuk Triumfalny - La Defense. Został oddany do użytku w 1989 roku.

 

Paryż 2017 188.jpg

Widzicie? To widok z La Defense na Łuk Triumfalny na Placu Gwiazdy.

 

Paryż 2017 190.jpg 

Tu wszystkie budynki są ze szkła i stali. Jeden z wieżowców odbity w drugim :)

 

Z La Defense podjechaliśmy metrem na Plac Gwiazdy (l'Etoile) czyli plac De Gaule. Rozejrzeliśmy się, zrobiliśmy zdjęcia  i pojechaliśmy dalej.

 

Paryż 2017 197.jpg

 

Łuk Triumfalny, na cześć Napoleona, nawiązujący architekturą do budowli rzymskich. Pod Łukiem Grób Nieznanego Żołnierza. Na Łuk można wejść i podziwiać stamtąd panoramę Paryża (za 8 Euro) . 

My pojechaliśmy do Pałacu de Chaillot . Z jego tarasów rozpościera się wspaniały widok na Pole Marsowe - park  i na stojącą w nim Wieżę Eiffla.

ParyĹź 2017 208.jpg

Z tych tarasów nie można przejść bezpośrednio pod wieżę, bo poniżej płynie Sekwana, której z tarasów nie widać. Na dalekim planie złoci się kopuła Kościoła Inwalidów.

Naszym kolejnym celem była wyspa Cite na Sekwanie, najstarsza dzielnica Paryża, Dzielnica I ( my mieszkaliśmy w Dzielnicy XIX). 

Najlepiej rozpoznawalną budowlą tej dzielnicy jest Katedra Notre Dame. Na wyspie znajdują się też pozostałości pierwszego gotyckiego pałacu królów francuskich, do naszych czasów zachował się Pałac Sprawiedliwości, Conciergerie (od wieków średnich - więzienie), a na dziedzińcu gotycka kaplica pałacowa - Święta Kaplica. Widzieliśmy te budynki tylko z zewnątrz - kolejka zwiedzających była przeogromna. Z Conciergerie wieziono na szafot przeciwników rewolucji francuskiej, a potem także jej ideologów m.in Dantona i Robespierre'a. A szafot był ustawiony na Placu Zgody.

Paryż 2017 209.jpg

 

Widok z mostu Pont Neuf na Cite. Pont Neuf - nowy most, jest pierwszym i najstarszym mostem Paryża, powstał w 1604 r.

 

Paryż 2017 212.jpg

 

Notre Dame w popołudniowym świetle.

To był ostatni punkt zwiedzania. Zmierzch nadchodził, sił zaczęło brakować i do hotelu było daleko. Mieszkaliśmy w Ibisie, z dala od centrum (za to z bezpłatnym parkingiem). Przed nami było 400 km do kolejnego noclegu i następnego zwiedzania. Tyle udało mi się pokazać Mojemu. Może da się namówić na drugi raz? Tyle jeszcze ważnych i ładnych miejsc nie zdążyłam mu pokazać. 

W centru Paryża spotykaliśmy ludzi ze wszystkich stron świata, wszystkich ras i kolorów, turystów i "tubylców". To samo w metrze. A do hotelu jechaliśmy jeszcze autobusem spod stacji metra. I tu przeżyłam coś na kształt zaskoczenia. Weszliśmy do autobusu, pokazaliśmy bilet całodniowy, kierowca - Afro-Francuz (żeby było poprawnie politycznie). To norma. Ale w autobusie byliśmy jedynymi Białymi. Nie jestem rasistką, ale poczułam się trochę dziwnie, gdy oczy wszystkich pasażerów spoczęły na mnie. A może tylko tak mi się zdawało...?

Po drodze do domu zobaczyłam jeszcze miasto Luksemburg i Trewir (Trier). Przy okazji Wam o nich napiszę. 

P.s.

Niektóre fakty, daty i nazwy, nazwiska z historycznego mojego pierwszego przewodnika : "Paryż. Przewodnik turystyczny" Ossolineum 1992.  

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Piękne miasto Bordeaux

środa, 25 października 2017 22:28

Jak wspomniałam, mieszkaliśmy w regionie Nowa Akwitania, (departament Żyrondy). Stolicą regionu jest miasto Bordeaux, znane przede wszystkim miłośnikom win, szczególnie win Bordeaux właśnie. A w polskim języku mamy słowo "bordo" na określenie koloru, ciemnoczerwonego, wpadającego w brąz. To oczywiście kolor najpopularniejszych, czerwonych win Bordeaux. Ale wina z tego rejonu mające w nazwie "Bordeaux" nie muszą i nie są zawsze czerwone. Są także różowe i białe, nie tylko wytrawne, ale też pośrednie i słodkie (te ostatnie mają w nazwie Moelleux - moje ulubione). Nasza baza w Soulac była na samym krańcu prowincji, jednak będąc tak (stosunkowo) blisko sławnego Bordeaux nie mogłam go nie zobaczyć. Pojechaliśmy tam pociągiem regionalnym, który przecinał krainę Medoc (inna sławna marka wina, to zawsze czerwone wytrawne) i docierał do Bordeaux po 1,5 godziny (im bliżej miasta, tym krótsze i częstsze przystanki). Jechaliśmy przez rozległe winnice, niektóre z winorośli już zaczynały się jesiennie zabarwiać na czerwono, ale większość jeszcze ciemnozielona.

 

20171010_130238.jpg

 

Miasto zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Informacje w Wikipedii były dość skąpe. Wiedziałam, że miasto ma długą historię,było miastem już w starożytności (celtycko - rzymskie) i nosiło wtedy nazwę Burdigala, że już w XV wieku miało uniwersytet,  że rozwijało się i rozkwitało dzięki winu, że było to zawsze miasto bogate. I to widać. Solidne, kamienice w centrum, piękne pałace, pełniące dawniej lub dziś funkcje banków, fundacji, stowarzyszeń, instytucji finansowych, o których nie mam pojęcia. W tej chwili Bordeaux liczy ok 240 tys. mieszkańców.

ParyĹź 2017 039.jpg

 

Widok na miasto z bulwaru nad rzeką Garonną.

 

Paryż 2017 072.jpg

 

To reprezentacyjny plac Giełdy, zwrócony w stronę rzeki Garonny. 

 

Paryż 2017 040.jpg

 

A to zdjęcie w drugą stronę, widok na park nad rzeką i stary most (w mieście są tylko 2 mosty nad Garonną, drugi, nowoczesny, na autostradzie, okalającej miasto (jak oni sobie radzą z dwoma tylko mostami?)

A w najstarszej dzielnicy sieć wąskich uliczek z kilkupiętrowymi domami

(im więcej piętr, tym zamożniejszy właściciel - w dawnych czasach), obecnie deptaków, z eleganckimi butikami światowych firm, ale także z małymi atelie z artystycznym zacięciem.

Paryż 2017 061.jpg

Takich stref pieszych jest w starej dzielnicy sporo.

 

No i gotyckie kościoły, z największym - katedrą St.Andre.  Bardzo charakterystyczne dla Bordeaux jest to, że wieże kościołów nie są integralną częścią kościoła, tylko stoją osobno, są osobną budowlą. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam (a z daleka wygląda, że to kościół z wysoką wieżą.

Paryż 2017 058.jpg

Za wieżą widać katedrę, ale ta wysoka wieża stoi osobno.

Paryż 2017 060.jpg

 

Tu piękna gotycka katedra ze swoimi dwiema wieżami.

 

Ciekawym elementem architektury miasta są bramy miejskie, jako pozostałości murów miejskich, pięknie zachowane. Jest ich kilka, ja widziałam 3, pokazuję jedną (każda ma inny kształt).

Paryż 2017 049.jpg 

 

Do bramy przytyka (z prawej strony) kolejny gotycki kościółek z ciekawym gotyckim wnętrzem.

Paryż 2017 052.jpg

 

W trakcie zwiedzania trzeba czasem odpocząć. A w mieście jest wiele miejsc, gdzie można  na przykład wypić kawkę, patrząc na miasto i przechodniów, siedząc przy stoliku przed lokalem. 

Paryż 2017 054.jpg

 

Właśnie w kafejce L'Apollo wypiliśmy sobie smaczną kawę (bez ciasteczka) ;) 

Zachowam Bordeaux we wdzięcznej pamięci. Zobaczyłam na pewno więcej niż się spodziewałam. Piękne miasto. Polecam! 

P.s

Paryż zasługuje na osobny wpis. Już wkrótce :) cdn.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Francja - elegancja :) Moja francuska przygoda

sobota, 21 października 2017 18:54

Tym razem chciałam odpocząć od codzienności, ale bez pośpiechu, blisko natury, ale nie w głuszy, na luzie, bez nerwów. I spełniło się :) 

 Co prawda, żeby dotrzeć do tego naszego Edenu musieliśmy przejechać całe Niemcy i całą Francję w poprzek (na szczęście Polski tylko kawałek, bo do zachodniej granicy mamy nie tak daleko). Po drodze nocowaliśmy pod Freiburgiem, ale nie miałam ambicji i musu, żeby go "zaliczyć" (a do Szwarcwaldu  chętnie wybiorę się innym razem). Po dwóch dniach podróży dotarliśmy z Moim nad Atlantyk, na Srebrne Wybrzeże, w rejonie Nowa Akwitania - Medoc, do miasteczka Soulac sur Mer. Znalazłam się nagle w innym świecie, w innym wymiarze. Jakby Ziemia nie była przeludniona, lecz wręcz przeciwnie. Pusto, bezludnie. Pierwsze trzy dni słońce przeplatało się z chmurkami i było "wiosennie" (18-19 st.). Potem nastało indiańskie lato - słońce cały dzień i ciepło, do 26 st. Pięknie :)

 

20171008_130655[1].jpg

 

 Mieszkaliśmy w ośrodku tzw. resorcie, w apartamencie na piętrze, z widokiem na basen w ogrodzie (basen już nieczynny). Bez wyżywienia, ale z kuchnią w pełni wyposażoną.

 

20171011_175952[1].jpg

 

Przyjemnie wypić sobie kawkę na tarasie w pięknym otoczeniu.

Kupowałam bagietki, krewetki, oliwki, kozie i owcze sery, pomidory, winogrona, śliwki, gruszki i improwizowałam. Wzięłam też z domu parę półproduktów i szybko coś pichciłam, gdy się zachciało jeść po dłuższej wycieczce. Bo robiliśmy wycieczki rowerami wzdłuż wybrzeża. Jeden składak wzięliśmy z domu, a drugi pożyczyliśmy na miejscu. Ścieżki rowerowe są super, było ich tam bardzo dużo w dobrym stanie. Ja bardzo nie lubię śmigających obok mnie samochodów, a zwłaszcza ciężarówek. Tam nie musiałam się niczego obawiać, ścieżki całe były dla nas (czasem zdarzyli się i inni rowerzyści). Najbardziej lubiłam pojechać na jedną z dalszych (od miasta) plaż, patrzeć na Atlantyk i słuchać fal bijących o brzeg. Codziennie ocean był inny, przypływy i odpływy zmieniały plaże, raz były węższe (ale ogólnie i tak szerokie), a innego dnia o tej samej porze były bardzo szerokie. Mogłabym tak siedzieć i kontemplować całe dnie...

 20171008_123030[1].jpg

  Zajście na jedną z plaż - odpływ.

20171012_115701[1].jpg

Z jednego z nielicznych wysokich brzegów. Ta pustka mnie urzekła. Tu widać, jak morze się cofa podczas odpływu.

20171012_112255[1].jpg

 

Na piasku ślady końskich kopyt - w pobliżu jest stadnina i koniki są wyprowadzane na spacer na plażę, widziałam je (ale już na ulicy).

Miasteczko Soulac sur Mer jest niewielkie, ale z bogatą historią. Świadczy o tym chociażby najstarsza budowla w mieście - romańska bazylika Notre Dame.

20171012_170100[1].jpg

 

Miasteczko przeżywało rozkwit, jako kurort nadmorski w początkach XX wieku, z tego czasu pochodzą piękne wille w centrum miasta. 

 

20171008_120937[1].jpg  

Atrakcją miasteczka i jego wizytówką  jest z pewnością Plaża Centralna, prawdziwe centrum miejscowości, niebywale szeroka i długa,  w czasie odpływu dochodząca do ok 800 - 1000 m szerokości. 

20171013_172603[1].jpg

 

Od tafli wody ledwo widać główną promenadę nadmorską miasteczka. Nie jest może imponująca, ale długa ;)(ta promenada).

 

Z Soulac zrobiliśmy dwie wycieczki dalsze. Popłynęliśmy promem przez Żyrondę z pobliskiego Verdon (leżącego po stronie Żyrondy) do Royan, miasta po drugiej stronie ujścia, gdzie wody Atlantyku mieszają się z wodami rzek. Żyronda, to nazwa długiego ujścia rzeki Garonny i rzeki Dordogne, która do Garonny wpada tuż za Bordeaux. W miejscu ujścia do Atlantyku Żyronda ma przeszło 3 km szerokości. Samo miasto Royan nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Zbyt młode. Przy głównej ulicy, dochodzącej do miejskiej plaży (a jakże) nowe domy, z połowy XXw.  Przy promenadzie obok plaży hotele, restauracje, bary. I park. Nawet zdjęć nie robiłam. Nic ciekawego.

   20171014_092708[1].jpg

A takim promem płynęliśmy przez Żyrondę. W sumie 3 razy. Bo wracając skróciliśmy sobie drogę do Paryża jadąc właśnie przez  Żyrondę i Royan.

I nie pamiętałabym może o Royan wcale, gdyby nie mała rodzinna manufaktura z ceramiką. Zbieram ceramiczne, najchętniej gliniane, ręcznie malowane miski i miseczki, pamiątki z podróży  (kiedyś zrobię o nich wpis). I Mój zrobił mi prezent :) (to było akurat w dzień naszej 41 rocznicy ślubu).

DSCN2836.JPG

 

W miseczce kamyki i muszelki z Atlantyku, to też zawsze zbieram na plażach ;)

Drugą wycieczkę zrobiliśmy pociągiem regionalnym do Bordeaux, podziwiając po drodze (1,5 godziny) winnice regionu Medoc.

O pięknym mieście "Bordo' " napiszę  następnym  razem. A także o Paryżu, który koniecznie musiałam pokazać mojemu Chłopcu.:) Cdn.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Pożytek z derenia

wtorek, 03 października 2017 0:56

 Oto dereń jadalny (Cornus mas), krzew użytkowy, może być też dekoracyjny. Wiosną zakwita jako drugi, po leszczynach (ale, jak te leszczyny kwitną, toż to nie są prawdziwe kwiaty). A dereń ma żółte drobne kwiaty, kwitnie zawsze obficie .

 DSCN2547.JPG

 

Kwitnie  na początku marca i często kwiaty nie doczekają się zapylenia, no i nie ma lub prawie nie ma owoców. A to właśnie owoce są największym pożytkiem derenia. Wszak nie na darmo nazywa się "jadalny".

 

DSCN2817.JPG

W tym roku mój dereń zaowocował nad podziw. Jeszcze nigdy nie miał tylu owoców (na zdjęciu już mocno "przerwany").

DSCN2820.JPG

A owoce derenia można ponoć używać na dżemy i wina (bardzo dojrzałe są miękkie) oraz na nalewki ;) Znajoma robiła konfitury z derenia. W tych niewielkich owocach jest też niewielka wrzecionowata pestka, którą znajoma pracowicie drylowała spinką  do włosów (wsówką). Owoce są kwaśne i dość suche, dopiero bardzo dojrzałe mają więcej płynu, wtedy się rozchodzą, jak ugotowane.

Ja robię z derenia nalewki od kiedy mieszkam na wsi. Sadzonkę derenia dostałam od taty, który ma na swoim ogrodzie dwa krzaki (zawsze dodawałam owoce z taty ogrodu do moich nalewek, bo u mnie bywało ich za mało). W tym roku mój dereń "się postarał", ale nie pogardziłam tatowymi owocami (chociaż tam ich było w tym roku znacznie mniej niż u mnie.

DSCN2821.JPG

 

Tu pierwsze owoce zalane wódką już pod koniec sierpnia i na początku września (a ostatnie owoce zalałam wódką 2 dni temu). Po 4 tygodniach zlewam nalewkę wytrawną i zasypuję owoce cukrem, i znów czekam 4 tygodnie (albo trochę dłużej), żeby nalewka nabrała słodyczy. Potem do nalewki wytrawnej dodaję nalewkę słodką i dostaję taką, jak trzeba - słodką (ale nie ulepek) o przyjemnym kwaskowatym smaku i dereniowym aromacie.

DSCN2835.JPG

A to gotowa nalewka. Ma ok 22 % alkoholu i mocniejszych trunków nie pijam.  W ogóle nie pijam, smakuję i tyle mi wystarczy :). 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  2 955 688  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2955688

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

RTV-AGD