Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 556 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Teraz Kraków

środa, 30 listopada 2011 14:14

Piano Guest House

Jak widzicie, trafiłam do Krakowa. Na Rynku Głównym jarmark przedświąteczny. Zawsze zazdrościłam krakowianom tej galicyjsko-niemieckiej tradycji Weihnachtsmarktów, szczególnie w chudych latach osiemdziesiątych. Doczekałam się i w Poznaniu czegoś podobnego w grudniu, ale nawet nie mam czasu zajść na Stary Rynek. W każdym razie atmosfera przedświąteczna poprawia mi nastrój, chociaż wczorajsza pogoda w żadnym razie nie kojarzyła się ze Świętami, ani nawet z zimą. Był śliczny słoneczny dzień, termometr w słońcu pokazywał 17 stopni, nie było wiatru. Wymarzony dzień na miejski spacer. Kraków, to dla mnie okolice Starego Miasta. I kilka spostrzeżeń. Albo w Krakowie jest biedniej niż w Poznaniu, albo ciekawych turystycznie miejsc jest tak dużo, że o najbliższe otoczenie Rynku nie trzeba już dbać. U nas w każdej uliczce, otaczającej Stary Rynek jest kilka kawiarenek, klubów, restauracyjek, w sumie kilkadziesiąt na obszarze dawnego Starego Miasta. W Krakowie, tuż obok Rynku miałam kłopot ze znalezieniem przytulnej kawiarenki. Część była też zamknięta , wyglądały te lokale na porzucone, zapomniane, smuteczek. Trafiłam do kawiarni czy raczej baru kawowego na ul. Sławkowskiej, czyli tuż przy Rynku i byłam mile zaskoczona cenami. Za białą kawę i szarlotkę na ciepło (bez żadnych dodatków) zapłaciłam 10 zł! To są ceny małomiasteczkowe, w bardzo pozytywnym znaczeniu tego słowa (tyle lub troszkę mniej płacę za kawę i ciastko w cukierni u siebie w Kostrzynie). I jeszcze klienci: znów byłam wyraźnie najmłodszą osobą w lokalu. Pozostałe 6 pań i dwóch panów byli na pewno seniorami  60+. I powiedzcie mi dlaczego żadna z tych kobiet nie zdjęła nakrycia głowy (4 miały mocherowe beretki)? Co to za zwyczaj, żeby w lokalu siedziec w czapce? 

Pod koniec listopada nie było widać wielu turystów, ale nadal wielu żebraków. Tyle się słyszy o profesji żebraka, wręcz o żebraczych klanach, że najckliwsze prośby o pomoc, wypisane na kartkach, przestają robić wrażenie. szczególnie na mnie, wiecznej sceptyczce.  Dlaczego tylu żebraków siedzi w Krakowie ( a w Gdańsku i Poznaniu nie rzucają sie w oczy)? To źle świadczy o kondycji miasta, o przyzwoleniu władz na taki proceder, na takie dziadostwo.

 A mieszkałam tym razem w uroczym "domu gościnnym" Piano, w dwustuletnim domu, który ostał się, mimo planów wyburzenia, sięgających jeszcze lat trzydziestych XXw. Wnętrze hoteliku i atmosfera też "przedwojenna". Ja bardzo lubię takie klimaty. Miły pobyt.

 I znów docierałam na miejsce i z powrotem pociągiem. Połączenie Poznania z Krakowem jest tak nieistotne, że pociągi tłuką się 7 godzin, stając na co drugiej stacji. I bywa, że pociąg "pędził" 35km/h (jak pokazuje inteligentna informacja "na pokładzie"), chociaż potrafił sie rozkulać i do 130 km/h, szkoda, że tak rzadko. No, cóż, podróżowanie po Polsce wymaga pokory, cierpliwości, no i czasu.  Czas mam, a resztę ćwiczę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Moje ścieżki

czwartek, 24 listopada 2011 11:51

Chciałam być pomocna i odpowiedzieć jednej "komentatorce" na pytanie: co można ciekawego zobaczyć w Gdańsku. I, najpierw nie mogłam przesłać komentarza (należało się najpierw zarejestrować na jakimś portalu, co mnie zupełnie nie interesuje), a potem naszła mnie taka refleksja, że to co jest ciekawe dla mnie może  nie interesować młodej kobiety. Każdy ma swoje preferencje. Jeśli ktoś do trzydziestki nie był w Gdańsku, to znaczy, że podróżowanie i zwiedzanie nie jest jego priorytetem. I dobrze. Nikt nie ma obowiązku jeżdżenia po Polsce i zwiedzania . Chyba, że ktoś to lubi. Ja akurat lubię. Ale moje zwiedzanie może być całkiem inne od oficjalnej wycieczki po mieście. Ja lubię poczuć atmosferę miasta, przejść się głównymi traktami wycieczkowymi np. w Gadańsku ulicą Długą, przez Długi Targ nad Motławę i dalej, potem wrócić, wstąpić do bazyliki NMP(największy gotycki kościół na północ od Karpat) i pospacerować ulicą Piwną, wypić kawę w jednej z niezliczonych kafejek, gdy jest ciepło, usiąść na ławce i popatrzeć na kolorowy tłum. Nie pojadę na Westerplatte ,bo byłam dawniej, ani pod pomnik Solidarności (kiedyś obok nocowałam, napatrzyłam się), ani do Oliwy, bo też byłam i daleko . Ale kogoś, kto jest w Gdańsku pierwszy raz może to zainetesować. A jeszcze ktoś inny może byc zainteresowany sklepami i galeriami handlowymi (całkiem fajna jest w samym centrum) albo muzeami (też ich sporo ). Trudno coś komuś doradzić.

 Spróbowałam popatrzeć na mój Poznań oczami takiej, jak ja turystki. Bo w Poznaniu ja nie mam nigdy czasu na takie swobodne nicnierobienie. Zawsze w jakimś celu, zawsze na umówioną godzinę, w umówione miejsce. A gdybym miała czas (i dużo sił)? Od Kaponiery (ronda Kopernika) przeszłabym Marcinem (ulicą św. Marcin) w dół, przechodząc obok Uniwersytetu po lewej i Uniwersytetu Muzycznego (tak chyba przechrzcili Akademie Muzyczną)po prawej. I dalej obok Zamku, skręcając w Gwarną, a potem w 27Grudnia, przechodząc obok Teatru Polskiego, Placem Wolności, obok Muzeum Narodowego i prosto Paderwskiego na Stary Rynek. Tutaj obeszłabym wolno Rynek dookoła, a o 12.00 popatrzyła na trykające się koziołki na ratuszowej wieży. Potem zasiadłabym w jednej z klimatycznych kawiarenek (najchetniej w Werandzie albo w Misji), wypiła kawkę , koniecznie z małym deserkiem i poszła dalej. Weszłabym do Fary i kolejny raz zachwyciła się bogactwem baroku i biegłością konserwatorów sztuki. Potem przez plac Wiosny Ludów poszłabym Półwiejską (deptak) do Starego Browaru, żeby zobaczyć, dlaczego uznano tę galerię handlową, za najładniejszy obiekt handlowy na świecie ( w kategorii średnich pod wzgledem wielkości). W holu możemy podziwiać rzeźbę Mitoraja i kolumnę Leona Tarasewicza, ja zawsze patrzę na nie z uśmiechem (ale możemy też zupełnie nie zwrócić na nie uwagi, jeśli nie wiemy, że oto obcujemy ze sztuką wysoką).  A potem już dwa kroki do tramwaju i po dwóch długich przystankach znów byłabym na dworcu. Tak spędziłabym ja czas w Poznaniu. Ale oczywiście są muzea, jest Ostrów Tumski, jest Palmiarnia, Malta, ale na te atrakcje trzeba by przeznaczyć kolejne dni. Dziś bez zdjęć. Zapraszam do Poznania!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Trochę dziegciu, więcej miodu

piątek, 18 listopada 2011 19:21

    Byłam wczoraj znów w Gdańsku, po roku.  Chciałam opisać wrażenia.  Najpierw to, co niemiłe. I właściwie nie jest to związane konkretnie i wyłącznie z Gdańskiem. Chodzi o osławione PKP. Jadąc do Gdańska z Poznania (a jeżdżę pociągami sporadycznie) nie mogłam się nadziwić, czemu ludzie wieszają psy na tych biedaków. No, jest siermiężnie, ale pociąg przyjechał o czasie (z Zielonej Góry), było czysto, było ciepło (momentami aż za) przyjechał spóźniony o pół godziny, bo po drodze inny pociąg miał awarię i trzeba było trochę czekać. No trudno. Ale w drodze powrotnej na pociąg do Poznania z Gdyni trzeba było czekać w nieskończoność, na mrozie, w mdłym świetle lamp (wieczór)  na peronie, bez żadnej informacji. 20 minut po oficjalnym czasie odjazdu pojawił się napis na tablicy informacyjnej. Z tym wstecznym czasem odjazdu. I żadnego wyjaśnienia o spóźnieniu, żadnej zapowiedzi przez megafon.  Pół godziny po czasie megafon „dał głos”, jakby nigdy nic, że pociąg wjedzie itd., żadnego „przepraszamy”, nic, jakby wszystko było w porządku. Zmarzłam, bo stałam tam prawie godzinę. I już się nie dziwiłam, dlaczego ludzie nie lubią PKP.

 A Gdańsk listopadowy przywitał mnie słońcem i chłodkiem, ale z upływem dnia zrobiło się zupełnie znośnie. A to jesienne słonce oświetlało piękna gdańską Starówkę, pieczołowicie odnawianą , „bogatą”, z wysokimi zasobnymi domami niegdysiejszych mieszczan, na każdym kroku zabytki gotyckie, renesansowe i z okresu baroku, świeżo odmalowane, pozłocone.  Pięknie. Nie wiem czemu, ale podobają mi się miasta z historią, tradycją, zachwycam się każdym reliktem dawnych czasów,  wyławiam w każdym, nawet malutkim mieście jakieś zabytki, pamiątki dawnych , często świetniejszych czasów.  Teraz doceniam te 'starocie'  i zachwycam się najczęściej precyzją wykonania, ogólnym zmysłem estetycznym dawnych budowniczych, zadziwia mnie i napawa jakąś nadzieją, że dzieła ludzkich rąk i umysłów trwają przez wieki, a następne pokolenia dbają o te pomniki przeszłości. No, dość patosu. Pamietam, jak pierwszy raz, jako dziesięcioletnia dziewczynka, znalazłam się w berlińskim muzeum Pergamońskim, zaprowadzona tam przez tatę, wielbiciela historii starożytnej. Co mogło być ciekawego w starych, szarych kawałkach kamieni z  rowkami    (no, tak , wiedziałam, że to pismo klinowe, ale i tak niewiele to dla mnie znaczyło).  Tato był zachwycony, ja znudzona. Ale ziarno ciekawości zostało posiane. Gdy trafiłam jako piętnastolatka do berlina, to sama wybrałam się na wyspę muzeów, żeby sobaczyć te zabytki sztuki Mezopotamii i okresu helleńskiego.  Już  wiedziałam na co patrzę i zdawałąm sobie sprawę z bezcenności tych dzieł. I tak został mi sentyment do „staroci”. Uwielbiam chodzić po starych wąskich uliczkach Starych Miast w wielkich metropoliach  i małych miastach (cudowne jest Chełmno na Kujawach). I jak tylko mam okazję wyrywam się do takich miast. Jak wczoraj , do Gdańska.

 

Wnętrze kościoła Św. Barbary. Połączenie historii ze wspólczesnością, przepiękne wspólczesne witraże.

A tak wygląda kościól z zewnatrz.

I jeszcze widoczek, jak laurka.

Aż trudno uwierzyć, że to środek listopada!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Dać upust

piątek, 11 listopada 2011 11:56

Ten netbook to jest "cudna" sprawa. Wystarczy mieć niespokojne rączki i po robocie (no, oczywiście, powinnam pisać w Wordzie, ale bezpośrednio jakoś wygodniej). Ale nie ma tego złego... Przed chwilą wywnętrzałam się na TePsę, która łaskę robi, że przełącza mi telefon z miasta na wieś . Zamiast jakiegoś bonusa, że przechodzę z Netii do nich (zmuszona okolicznościami tylko i wyłącznie) oni każą mi czekać prawie 3 tygodnie (zamiast umownych 7 dni) i jeszcze po wczorajszym pierwszym dniu dziś znowu telefon jest "czasowo" wyłączony, o czym bym nawet nie wiedziała, gdyby mama mnie nie zawadomiła przez komórkę. No... dziadoska firma i tyle. I jestem na nią skazana, niestety.

Ale w poprzednim wpisie użyłam ostrzejszych słów. Czytając tekst zauważyłam jakieś prusza na klawiaturze, przetarłam ręką i fruu...cały tekst uleciał w kosmos. Ale wraz z napisanym tekstem uleciała też moja złość, wypuściłam troche tej złości i dałam jej upust. Tak, że swoje 'terapeutyczne" zadanie blog spełnił. Pewnie na tym też polegało zadanie dawnych pamiętników, pisanych do szuflady: wygadać się, wyżalić. Teraz na pewno też są takie blogi, których nikomu się nie pokazuje. Może wygodniej pisać na komputerze niż w zeszycie.

 A ja idę "świętować" dalej. Wielkopolanom życzę "smacznego rogala", a pozostałym miłego dnia!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

"Wracać wciąż do domu"

wtorek, 08 listopada 2011 23:15

Ciekawe, kiedy mi przejdzie, kiedy przestanę nazywać poznańskie mieszkanie domem. Już tam nie ma wiele z mojego domu, nie ma telefonu, nie ma internetu, nie ma mebli w pokojach, ale nadal jest sporo rzeczy w szafach ściennych, no i jest kuchnia z kawą i herbatą, zawsze mogę zrobić sobie coś do picia, gdy wpadam zapakować jakąś kolejną partię rzeczy. No i ciągle tam nikt jeszcze nie mieszka. A ja stale mówię, że jadę "do domu". A teraz jestem "na wsi". Ciekawe, kiedy zacznę to miejsce nazywać domem, jedynym, jaki mam.  Ciężko mi się rozstać z moim Poznaniem.

P.s. Tytuł wpisu, to tytuł książki Ursuli Le Guin, mojej ulubionej pisarki science fiction(czasem fantasy).


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

czwartek, 20 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  2 513 638  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2513638

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl