Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 554 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Tradycyjnie

poniedziałek, 28 grudnia 2009 23:19

Znów kolejne Święta minęły. Sprzątnęłam dwa domy, ubrałam dwie choinki, przyjmowałam gości w obu moich domach. Byłam też w gościach. Nie siadłam przy komputerze przez 4 dni(z braku czasu). Tak zapracowana , jak w te święta nie byłam nawet w dni robocze. Ale spotkaliśmy się z rodziną i przyjaciółmi, wszystkimi zmysłami doświadczyliśmy Świąt. Tak jest tylko raz do roku.  Dziwni ci Polacy - myśli znajomy z Australii, tak się wysilać dla jakichś abstrakcji, dla tradycji. A co to jest tradycja? Wg słownika: zasady postępowania, obyczaje przechodzące z pokolenia na pokolenie, także przekazywanie tych zasad , obyczajów następnym pokoleniom. Bez tradycji jesteśmy jak bez korzeni, bez swojego miejsca na Ziemi. Bez miejsca- to bez domu, samotni, puści (jak obecne pokolenie młodych Europy zachodniej, Ameryki, Australii). Sami tworzymy nasze własne rodzinne tradycje świąteczne. Jeśli od 20 lat piekę kulebiaki, od 15 pierniczki, to jest to już nasza tradycja i moje dzieci nie wyobrażają sobie Świąt bez tych potraw. Także choinka jest "od zawsze" żywa: bywał świerk, bywała sosna, teraz jest jodła kaukaska (i świerk ostry) Kiedy dzieci były małe i mieszkanko malutkie, to powiesiliśmy zielony wieniec z gałęzi iglaków , ubrany bombkami, u sufitu, żeby pachniało jedliną. Dla mnie tradycja, to część mojej tożsamości. Mam nadzieję, że moi synowie przeniosą w dalsze pokolenie coś z tych naszych tradycji.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Jak co roku "krok po kroczku"

poniedziałek, 21 grudnia 2009 21:51
  Świąt białych, pachnących choinką, przytulnych, rodzinnych, wesołych i zdrowych, najpiękniejszych (dla mnie) Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim moim miłym blogowym znajomym.
I pojawię się znów, kiedy okazja pozwoli. A teraz dalszy ciąg przygotowań.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Mozart jest miodzio!

czwartek, 17 grudnia 2009 0:41
Ja po prostu uwielbiam Mozarta. Nie silę się na zapamiętywanie numerów katalogowych ani nawet tonacji. Ale go lubię słuchać i zawsze uważnie. Przy jego koncertach skrzypcowych płaczę ze wruszenia, przy koncertach na róg się uśmiecham. Msze wprawiają mnie w ekstazę, zwłaszcza, że w dwóch z nich brałam udział jako chórzystka. A opery (Mozarta oczywiście) kocham pasjami. I chadzam, kiedy tylko nadarzy się okazja. Właśnie jestem w euforii, bo wróciłam z "Wesela Figara". Nie pamiętam, który raz je widziałam (zaczynam liczyć, może siedem- osiem; raz w Moskwie, raz w TV), ale to przedstawienie było najlepsze i odmienne. Było po włosku. I to jest wzorzec, klasyka. W polskich operach grywana jest polska wersja, całkiem zgrabna, bez recitativów, z dialogami: trochę opery, trochę teatru. Nasi śpiewacy nie bywali do tej pory zbyt dobrymi aktorami i teatr z tego wypadał kiepski, a opera - raz lepsza, raz gorsza. Dziś, mimo z reguły sztucznych recitativów, śpiewacy świetnie grali, szczególnie Cherubin - partia sopranowa, postać grana z konieczności przez kobiety, dziś można było uwierzyć, że to młody chłopak, świetnie zagrane i zaśpiewane (ach, moje arie, śpiewałam je na popisach w szkole muzycznej). Cudownie śpiewała Hrabina, wzruszająco (a ja sobie w myśli śpiewałam razem z nią). W sumie najmniej efektownie śpiewał Figaro, który ma co śpiewać ( 3 wspaniałe arie).Wszyscy śpiewacy byli  (jak mówi mój tato) przyjemni dla oka, piękne kostiumy, scenografia i dyrygent - Włoch, twórca inscenizacji, który, jak za czasów Mozrta dyrygował i grał na klawesynie (do recitativów). Jestem pod wrażeniem, to była prawdziwa uczta melomanki. Teatr pękał w szwach (było gorąco na widowni), na korytarzach, w przerwie, słychać było różne obce języki. Ten nasz Teatr Wielki jest całkiem niezły, fajnie jest mieć taką operę pod bokiem. I tak oto pełna miłych wrażeń idę spać, a kołysać do snu będą mnie miłe sercu i uchu arie tego niefrasobliwego, wiedeńskiego geniusza.
P.s A od tej strony jeszcze mnie pewnie nie znaliście?

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Trochę spokoju potrzebuję

poniedziałek, 14 grudnia 2009 22:50
Tak bym tu sobie posiedziała, poodwiedzała znajomych, ale nie mam czasu. A jeśli mam chwilę, to akurat nie mam możliwości technicznych. Co zrobić. Czas zaczyna się  gorący, mnie ogarnia niemoc, jak myśle o ogromie pracy, która mnie czeka. No, bo Wigilię zrobić muszę, to sprawa tradycji i ambicji. Także mojego sumienia. Póki mam dwie sprawne rece i głowę, jestem w stanie urzadzić Wigilie dla moich Rodziców i moich dzieci. Oczywiście moja mama choćby ostatkiem sił, ale zrobiłaby Wilię, ale wiem, że teraz to moje zadanie - przejąć pałeczkę w sztafecie pokoleń. Rodzice przyniosą swoje specjały,  ja zrobię swoje. Nie wiem tylko, jak zmotywować tych moich chłopaków, żeby bardziej aktywnie wzięli udział w przygotowaniach i finalizacji tej dużej u nas "imprezy". W zeszłym roku syn przyniósł sałatkę śledziową, może i tym razem zechce ją zrobić i zacznie się tworzyć tradycja. Ale nie o tym miało być. Wiadomo, Święta blisko, myśli krążą wokół spraw logistycznych.
 Jestem stale "rozedrgana", spięta, niespokojna. Mam wrażenie, że o czymś ważnym zapomnę, albo zapomniałam, że z czymś nie zdąrzę, że z czegoś się nie wywiążę, to mnie męczy. Ciśnienie wprost szybuje. Jak się wyciszyć, jak nie biegać z kuchni do pokoju, nie zaczynać prac w pięciu miejscach na raz , a potem nie mieć czasu ich dokończyć. Znów mnie dopada syndrom  niemożności wyjścia z domu. Mam tu tyle rzeczy do zrobienia.  Nie mogę , nie mam siły wyjść, jeśli nie muszę koniecznie. Brak woli. Czuję się taka zmęczona.
  Zrobie sobie teraz krótka przerwę od blogów, a przed Świętemi jeszcze tu wpadnę, postaram się.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Wspominki-wypominki

wtorek, 08 grudnia 2009 22:07
Jak już pewnie wielu wiadomo, w Wielkopolsce prezenty pod choinkę przynosi Gwiazdor, powinowaty Mikołaja. A Mikołaj przychodzi do nas 6 grudnia (a w pozostałej Polsce to jak, dwa razy się trudzi ten sam Mikołaj?). Dopóki  mieszkałam z rodzicami Mikołaj zawsze zostawiał upominek nocą (a może rankiem) 6 grudnia w lewym bucie albo w papciu przy łóżku. Niewielki drobiazg, najczęściej książkę i coś słodkiego. Bardzo lubię niespodzianki i wiedziałam, że zawsze coś znajdę w Mikołaja. Potem przeniosłam tradycje do mojego domu. Zostałam Mikołajem , rozkładałam prezenty i czekałam na swojego Mikołaja. Ale dzieci dorosły, wyszły "w świat", mąż jest z tych pracowitych, konkretnych "inżynierów", nie w głowie mu jakieś niespodzianki. A ja nie chcę dorosnąć, ciągle lubię miłe niespodzianki. Męża Mikołaj odwiedził, a mnie nie. Więc poszliśmy kupić "coś" na Mikołaja dla mnie i dobrze. Mikołaj "odhaczony" kosmetykiem, na którego sama bym się nie zdecydowała, z powodu ceny ( zbyt wysokiej, jak na moje kryteria cenowe). Oczywiście, to bardzo miłe i doceniam gest, ale nie było niespodzianki, nie było zabawy( a ja już nie wiem sama, do czego by sie tu przyczepić).  Ale dostałam "niespodziankę mikołajową,  nieoczekiwankę :  "Czekoladowe wiśnie z amaretto-produkt benedyktyński". Czy nie brzmi to zachęcająco smacznie? I zapewne świetnie smakuje. A od kogo dostałam - nie powiem.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

czwartek, 20 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  2 513 553  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2513553

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl