Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 240 048 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kilka rzeczy

wtorek, 27 lutego 2007 19:40
...których o mnie jeszcze nie wiecie. Zainspirowana pomysłem koleżanki zaczęłam mysleć, czym się jeszcze nie chwaliłam albo co przemilczam. Są w naszym życiu na pewno takie wydarzenia, momenty, o których zapominamy, a ktore mogą zadziwić kogoś kto nas zna. Moje koleżanki w pracy zapewne nie wiedzą, że przez sześć lat uczyłam się gry na skrzypcach, a przez dwa - gry na flecie poprzecznym (tym właściwym). No tak, ale skończyłam szkołę muzyczną, taką fajną szkołę, gdzie były przedmioty ogólnokształcące i muzyczne razem. Dzięki tej szkole występowałam też na scenie naszej filharmonii, grałam w szkolnej orkiestrze z okazji okrągłej rocznicy naszej szkoły. A potem śpiewałam na tej scenie w chórze (po 30 latach) Mszę Koronacyjną Mozarta. I chór i orkiestra były amatorskie. A dyrygent (mój kolega z podstawówki właśnie) jak najbardziej profesjonalny. Bo w czasach liceum uczyłam się śpiewu solowego w szkole muzycznej II stopnia. I co prawda na instrumentach nie gram, ale kocham muzykę poważną (tak do lat 20- tych XXwieku) i orientuję się w muzycznej tematyce.
  A ze spraw bieżących, to przyjmowałam dziś pierwszy egzamin z języka obcego, który muszą zdawać przyszli doktorzy przed obroną doktorską.  Było bardzo sympatycznie, ale dziwnie. Bo pani Rosjanka zdawała j. rosyjski jako język obcy. Oczywiście dostała piątkę. Tylko co to dla niej za obcy język. Swoją drogą po polsku mówiła świetnie, jeśli ktoś by nie wiedział, że jest Rosjanką, nie usłyszałby tego.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Od dziś pisuję tylko tutaj

niedziela, 25 lutego 2007 13:51
Ja tez uważam , ze dwa blogi nie są mi potrzebne. Tak wyszło, z mojej ignorancji . Ale od teraz będę pisywać tylko na wasylissie (Beowulf ma rację).
 Dziś siedzę przy komputerze i pracowicie wpisuję sprawdzian dla studentów na jutro (a że po rosyjsku piszę znacznie wolniej niż po polsku, to pisanie zajmuje mi sporo czasu). Dziś znów idziemy do mamy na obiad, więc mam trochę czasu i na prace i na przyjemności.
 Wczoraj odpakowałam super ekstra pierniki od synka(i oczywiście częstowałam). Przywiózł je tydzień temu z Norymbergi. To tradycyjne , od wieków, centrum piernikowego cukiernictwa (coś jak nasz Toruń, tylko z jeszcze starszą tradycją). Synek jest "sianowski" i hojny. I jeszcze ma gest i "kocha swoją mamę". Wspomniał, że te pierniki to ręczna robota i ze były bardzo"ekskluzywne". Dopiero po dłuższych naleganiach przyznał się, że 0,5 kg pierników (6 sztuk w czekoladzie i z migdałami) kosztowało "wiecej niż 15 euro". Noo, faktycznie kocha mamę! Ja bardzo lubię pierniki i wszelkie ciasta korzenne. Sama piekę kilka rodzajów piernika i pierniczków, i synkowie zawsze kupują mi różne nowe pierniki, ale ten "gościniec" to ...no straszne pieniądze. Mówię to z pozycji osoby, która nigdy nie miała tyle odwagi, żeby kupić cokolwiek, nie pytajac najpierw o cenę. To już pewnie drobiazgowość. Ale w domu rodzinnym mama też zawsze oszczędzała i liczyła skrupulatnie wydatki. Tak mi zostało. Ale moja mama potrafiła zrobić mi przykrość, gdy dawałam jej jakiś prezent, mówiąc :po coś kupowała coś tak drogiego. Ja  drogie prezenty przyjmuję z radością i wdzięcznością. W końcu tanie rzeczy mogę sobie kupić sama. A poza tym mam przekonanie, ze "jestem tego warta". A co! Żyje się raz. I tym zarozumiałym akcentem kończę dzisiaj
;-).
 A mój synek dodaje, że wszystkie zaangażowane panie poniżej 26 roku życia też mogą liczyć na takie hojne prezenty (synek ma 28 lat i jest , póki co samotny).:-)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Z wizytą

czwartek, 22 lutego 2007 23:33
  Byliśmy z A. na pływalni. Czasem spotykamy tam kolegę A. z klubu łuczniczego. Oni byli w tym klubie i z tym kolegą w bardzo zażyłych układach. I to zostaje na całe życie. Kolega już w zeszłym roku poratował nas jak nam w drodze na plywalnię opona pękła (bo on mieszka przy plywalni, a my na drugim końcu miasta). No i dziś plywalismy na tym samym torze i panowie sobie rozmawiali. Ja znam kolegę też od tamtych klubowych lat. I dziś kolega "z rozbiegu" zaprosił na kawę do swojego pięknego domu. Kolega przez lata został profesorem uniwersyteckim, ale jest tym samym "swojskim" chłopakiem, którego pamiętam sprzed lat. A ja nawet biustonosza nie miałam. Dobrze, że nie byłam w dresie, ale jednak mogłam lepiej wyglądać. Fajne spotkanie.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Tańce

sobota, 17 lutego 2007 18:00
 Dziś już dobrze, ale wczoraj drugą połowę dnia przespałam. Spanie jako remedium na ból głowy. Przy okazji miałam "dietę", bo od 14.00 nic nie jadłam do dzisiejszego śniadania. Tak mnie nachodzi czasem (ostatnio częściej) taki ból głowy z mdłościami, własciwie bez powodu. Jak stwierdziła moja teściowa (życzliwie): to chyba ten wiek, to przekwitanie. I może mieć rację. Ja nie narzekam, nie. Stwierdzam tylko fakt. Należy myśleć pozytywnie. Tak. Byłam dziś u mojej pani fryzjerki. Prawie zasnęłam w trakcie modelowanie, tak mi sie zrobiło cieplutko i błogo. Paznokcie sobie zrobiłam sama i idę dziś na tańce. Jeden znajomy tancerz juz się szykuje do imprezy . I nie jest to mój Ślubny. Nie jest też to mój ulubiony tancerz, ale chętnie potańczę. Poza basenem to jedyny lubiany przeze mnie rodzaj aktywności fizycznej. Więc biegnę się szykować. I cieszę się na spotkanie ze znajomymi. Czy to dość pozytywne?

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Pusta

piątek, 16 lutego 2007 14:46
 Taka się czuję. Bez uczuć, bez emocji. Bo negatywne emocje nie "napełniają". Mój Ślubny stara się, a ja "mdła", wypaliłam się. Dziś widziałam łazienkę, kórą A. zrobił w nowym domu. Mimo tanich kafelków wyszła bardzo ładnie. No, to dziękowałam mu i się zachwycałam. Wczoraj napisał P. A ja nic. Raczej zdziwienie i blady uśmiech. Pyta, czy może jeszcze "znać się ze mną". Ach, któż mu broni? Ale to też jest już "pusta" znajomość. Mam przynajmniej  niezapomniane wspomnienia . A dziś głowa mnie boli i nic nie chcę, znowu tylko spać. Za chwilę. Choć ogólnie czuję się jeszcze "za młoda na sen", ale już niestety za stara na "grzech". I coś mi się zdaje, że lepiej nie będzie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

niedziela, 30 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  2 366 119  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2366119

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl