Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 765 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kilka tematów

wtorek, 17 lutego 2015 18:22

Byłam z chórem w Gdańsku na IV Międzynarodowym Konkursie Chóralnym. Nasz chór był tam już dwa lata temu. Wtedy dostaliśmy Brązowy Dyplom. Okazuje się, że od tamtego czasu niewiele się nauczyliśmy, bo też zasłużyliśmy na Brązowy Dyplom. Ładnie to brzmi, ale jest to podobna sytuacja, jak w starym dowcipie o drużynach  sportowych USA i ZSSR. Komentator radziecki "sprawozdawał", że ich drużyna  zdobyła zaszczytne drugie miejsce, a amerykanie byli przedostatni (w rywalizacji dwóch drużyn). Tym razem nasz chór zdobył Brązowy Dyplom, jako jedyny z 9 chórów, wszystkie pozostałe chóry miały Srebrne i Złote Dyplomy.  Więc czuję się zdegustowana. Może należy sie cieszyć, że załapaliśmy się na Brąz? Bo dyplomy przyznawano na podstawie punktów za różne aspekty występów. Na pewno za dobór repertuaru, za muzykalność (co by to nie znaczyło), za interpretację, za intonację i pewnie jeszcze parę spraw. Jest, jak jest. Po prostu słuchanie innych dobrych (lepszych) chórów jest dla nas dobrą nauką. A chóry były młode, akademickie, zdyscyplinowane i pełne zapału. Śpiewali pięknie, miło było ich posłuchać.

 

https://www.youtube.com/watch?v=IiKTkiODkuA&feature=youtu.be

To nasze wykonanie :Poulenc - "Kogo widzieliście Pasterze"

 

  A Gdańsk, jak zawsze piękny.

DSCN0453.JPG

Śpiewaliśmy w Auli Politechniki Gdańskiej, zasłużonej  111-letniej uczelni, organizatora konkursu. Ten budynek jest neorenesansowy  i jest dość świeżym zabytkiem.

 

DSCN0457.JPG

Natomiast ten dwór, to oryginalny renesans z przełomu XVI/XVII w.

 

DSCN0456.JPG

Ulica Piwna z Kościołem Mariackim.

 

DSCN0459.JPG

I piękna ulica Długa z gdańskim Ratuszem.

 

A wczoraj w Wielkopolsce rozpoczęły się ferie szkolne,  ostatnie w Polsce.

Dziś korzystając ze słonecznej pogody pojechaliśmy z wnusiami do podpoznańskiego Puszczykówka, do Muzeum - Pracowni Literackiej Arkadego Fiedlera, pisarza i podróżnika. Arkady Fiedler mieszkał w tej willi przez 40 lat, do śmierci w 85 roku (dożył 90 lat). Ze swoich licznych wypraw po świecie przywoził nie tylko pomysły na książki, ale także egzotyczne pamiątki : kolekcje motyli, preparowane zwierzęta i skóry zwierząt, kolekcje etnograficzne m.in. przedmioty kultu i ozdoby,  wszystkie teraz wyeksponowane przez kolejne pokolenia Fiedlerów, także podróżników i reporterów, nadal mieszkających w tym domu. W ogrodzie powstał Park  Tolerancji, stoją tam repliki posągów azteckich, indiańskich, buddyjskich, replika samolotu z czasów Bitwy o Anglię (jak na autora "Batalionu 303 przystało) i replika okrętu Krzysztofa Kolumba "Santa Maria" w skali 1:1. 

 

 

DSCN0474.JPG

Kalendarz aztecki.

 

DSCN0473.JPG 

Głowa olmeckiego wojownika (Meksyk).

 

DSCN0475.JPG

Rzeźba aztecka.

 

DSCN0483.JPG

 

A to posąg Buddy z Bamjan (Afganistan), replika wysokości 6,5 metra. oryginalny posąg wykuty w skale miał prawie 50 metrów więcej. Był największym posągiem Buddy na świecie. W 2001 roku talibowie zniszczyli ten i drugi nieco mniejszy posąg ostrzałem artyleryjskim. Barbarzyńcy.

 

DSCN0484.JPG

I jeszcze rufa okrętu Kolumba, stojącego w ogrodzie.

To była bardzo udana wycieczka. I byłam tam pierwszy raz, w środku ( część rzeźb widziałam zza płotu, bo kilka razy miałam okazję spacerować obok muzeum. W końcu dotrzymałam danej sobie obietnicy i zwiedziłam to ciekawe miejsce z wnukami.:)


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

"Z pamiętnika" - dawnych wspomnień czar

poniedziałek, 09 lutego 2015 13:33

Od 47 lat pisałam pamiętnik...Postanowiłam zrobić porządki w "papierach". Nie w dokumentach, tylko w pamiątkowych szpargałach, upchanych w ozdobnym pudełku. Po przeprowadzce sporo papierów zostało w kartonach, teczkach, zapomnianych, nierozpakowanych, na stryszku. Ale stale coś się dziej, gdzieś jadę, gromadzą się nowe bilety, programy, listy, jednym słowem - szpargały, w ozdobnym pudełku pod ręką. I pamiętnik. W ostatniej klasie podstawówki pani od polskiego zachęcała nas żebyśmy ćwiczyli się w pisaniu, pisząc o codziennych sprawach, prowadząc dziennik. Spodobała mi się ta idea. Początkowo pisałam codziennie albo prawie codziennie. Najpierw w małym notesiku, potem w coraz grubszych zeszytach. Przez pierwsze 7 lat zapisałam 6 zeszytów. Ostatni zeszyt zaczęłam pisać w lipcu 75 roku, a skończyłam we wrześniu 94. No, cóż, rodzina , dzieci, praca -  brakowało czasu. Pod koniec (zeszytu) były to tylko podsumowania z kolejnego roku, dodatkowe kartki, ale zeszyt pękał w szwach i  nawet na dodatkowe kartki już zabrakło miejsca.

Jak zaczęłam czytać tę autobiografię, to nie mogłam się oderwać. Pochlebiam sobie, że mam dobrą pamięć i faktycznie, potrafiłam sobie przypomnieć prawie wszystko z tych zapisanych faktów (tylko lekcji niemieckiego za diabła nie mogę sobie przypomnieć, dziura w pamięci) . Są tu wklejone bilety wstępu i bilety na przejazdy z najciekawszych miejsc, pierwsze rysunki moich synków i parę moich rysunków, nawet zasuszone kwiaty . Jest też sporo refleksji i poglądów, także na temat polityki, wszak był to intensywny czas przemian. Podaję też często ceny na różne produkty. A inflacja galopowała. Teraz zupełnie nie potrafię sie w tych dawnych cenach połapać (chyba na zasadzie proporcji cen ubrań, obuwia do cen żywności ). Cieszy mnie, że przez te wszystkie lata pozostałam wierna swoim młodzieńczym ideałom, że (jak ta poczciwa krowa) nie zmieniłam poglądów (bo najbardziej nie lubię "kurków na dachu"), że większość z uczuciowych deklaracji powtórzyłabym i dziś. Ze spokojnym sumieniem.

Na 10 lat zarzuciłam pisanie, nie było w ciągu nich żadnej rewolucji, o której "musiałabym" napisać. Zaczęłam pisać znów, już na komputerze, nie tak drobiazgowo i nie tak osobiście w Dziennikach Twojego Stylu  latem 2005 roku. A od października 2006  na bloogu.pl (pierwsze wpisy wykasowałam, "zwijając" blog "wasylisa".

8 lutego 1982roku napisałam:"Od 10 stycznia czynne są telefony, otwarto kina, teatry, szkoły, a od 8.II. ruszy nauka na Uniwerku, czyli będą czynne wszystkie uczelnie w kraju. Od 10.II.ruszą też telefony międzywojewódzkie. Od 1.II. wielka podwyżka, aż się w głowie kręci, jeszcze nie przywykłam: szynka 1kg -550zł, czekolada - 60zł sztuka, masło -60/77zł za kostkę. Cukier - 46zł /kg. A my mamy w ręce nasz przydział (na mieszkanie), klucze ponoć w marcu."

I jeszcze próbka moich niewykorzystanych 'talentów": moi synkowie, naszkicowani we śnie, z tamtego czasu

 

DSCN0451.JPG

  

 

  Pa - 2,5 roku. Rysunki zwykłym     ołówkiem, na zwykłej gładkiej kartce z zeszytu.

 

 

 

 

 

 

 

 

Pio -1rok10miesięcy.DSCN0452.JPG


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Śnieg

środa, 04 lutego 2015 16:27

Mam takie ambiwalentne odczucia, jeśli chodzi o śnieg. Z jednej strony, tak pięknieje świat przykryty białą, czystą kołderką, wszystko od razu jaśnieje,"porządnieje", jednolita biel przykrywa wszelki rozgardiasz. Na wsi robi się bardzo cicho, jakby śnieg głuszył hałasy. A z drugiej strony, te estetyczne plusy są niwelowane przez całkiem praktyczne minusy: kłopoty komunikacyjne. Niektórzy mają jeszcze problem - odśnieżanie. Ja na szczęście mieszkam przy bocznej drodze, bitej, bez chodników. Nie muszę odśnieżać:)

  Od wczoraj sypało. A bo to pierwszy raz? Już parę razy tej zimy nocą sypało, rano było biało, a w południe wszystko spływało.Tym razem jest malutki minus w powietrzu i śnieg się trzyma, cienką warstwa, ale jest. udokumentowałam:

DSCN0446[1].JPG  Widok od południa na moje "pole".

 

DSCN0447[1].JPG

Widok z kuchni.

 

W południe świeciło pięknie słońce, poszłam z kijkami na spacer w pole. Śniegu niewiele(przez noc tylko prószyło, aż dziw, że tyle nasypało), a w polu sarny hasają , całkiem blisko. Gdy mnie dostrzegły (usłyszały) zaczęły się oddalać. Próbowałam je złapać na zoom, ale aparat kiepski, a sarny szybko biegają. Ale były tam - cztery.DSCN0449[1].JPG

Widzicie je tam?

 

Ciekawe, jak długo śnieg się utrzyma. Zima bez śniegu, to jak nie zima, w końcu ten śnieg, to jedyny urok zimy. Ja i tak już z utęsknieniem czekam na wiosnę.

 

A na poprawę nastroju upiekłam ciasteczka serowe na podwieczorek. DSCN0450[1].JPG

Znacie je? Już kiedyś o nich pisałam (kat.Z przepisem, 1.09.2012 "Ciastka popołudniowe"), proste i szybkie (jeśli nie trzyma się odstawionego na 12 godzin ciasta w lodówce) . Smacznego:).

 


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (16) | dodaj komentarz

piątek, 28 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  2 363 504  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
232425262728 

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2363504

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl