Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 876 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Po Polsce (z dodanymi zdjęciami)

wtorek, 26 marca 2013 11:58

Siedzę sobie w hotelu Silesian w Katowicach (nie mylić z hotelem Silesia w centrum Katowic, jego już nie ma, a raczej ciągle w remoncie), siedzę i mam "uroczy" widok na garaże i plac przeładunkowy jakiejś bazy ciężarówek. Także na lasek brzozowy, łysy o tej porze roku oraz na jakiś ugór, nieużytki, które czekają na kolejne budowle handlowe lub turystyczne (jak podejdę blisko do okna i się trochę wychylę, widzę "park" handlowy, różne centra, galerie i hipermarkety. W pokoju jest cicho i ciepło. Na dworze mgła i -5 stopni mrozu , o godz. 10.30. Wczoraj był mroźny, syberyjski wiatr, mimo słońca. Wczoraj byłam w Kielcach. A nocowaliśmy w Cedzynie, w hotelu "Gromada"(bo ja się tak wożę "na przyczepkę" z Moim, który ciężko pracuje). Hotel "Gromada" znajduje się kilka kilometrów od centrum Kielc, przy drodze do Świetokrzyskiego Parku Narodowego, w lesie, nad brzegiem jakiejś wody(zalew, jeziorko?)obecnie skutej lodem. Piękne, spokojne miejsce, oddalone zaledwie o 10 minut jazdy autobusem od centrum Kielc (1,5zł bilet ulgowy).

Oczywiście pojechałam do centrum. I doznałam szoku. Wysiadłam przy ulicy "dziewięć wieków Kielc", pisanej " IXwieków Kielc", a miałam wrażenie, że miasto w tym miejscu ma najwyżej jeden wiek, jeśli w ogóle.  Patrzyłam zprzestrachem, pewnym niedowierzaniem i irytacją na to, co zastałam w samym centrum Kielc. Mieszkańcy Kielc (kielczanie?) mają pewnie te same odczucia, choć ich irytacja jest na pewno większa. Totalny "rozpierduch" ważnego ronda, autobusy łamią resory (czułam to), piesi zdani są na uprzejmość kierowców.

A ja zagubiona turystka zupełnie straciłam orientację i nie pomogła mi moja intuicja. Niby centrum, a znalazłam się w miejscu absolutnie nijakim, puste przestrzenie, z resztkami niewielkich domków, zabudowywane gierkowskimi blokami i punktowcami, bez planu i pomysłu. Żadnych informacji dla turystów, żadnych planów miast, ani na ulicach (nawet przed Urzędem Wojewódzkim), ani w kioskach, ani nawet w księgarniach. Musiałam pytać ludzi. A ludzie bardzo życzliwie kierowali mnie do najładniejszych miejsc w mieście. I tak sobie myślałam wczoraj, przy okazji spaceru po Kielcach, że są miasta, które nie tracą nic ze swej urody zimą, miasta stare, ze zwartą zabudową, z ciekawą architekturą. A są miasta takie jak Kielce, w których jest dużo zieleni, skwerów, parków, miasta, które zieleń ubiera i z pewnością dodaje urody. Wczoraj, w ten "zimowy" dzień Kielce były dość smutne, małe i jakby skulone z zimna. Nawet reprezentacyjna, centralna ulica Sienkiewicza - deptak, była wyludniona i "pusta"(dla mieszkanki ludnego Poznania).

Natomiast pięknie prezentowały sie najważniejsze zabytki Kielc: Katedra i Pałac Biskupów Krakowskich w którym obecnie znajduje się Muzeum Narodowe (w poniedziałki, niestety, nieczynne).

Widok na Katedre i Plac Panny Marii od strony Pałacu Biskupiego.

 

A to piękny Pałac Biskupów Krakowskich, prawdziwa perła architektury renesansowej.

A to zachęcający widok na Kielce z murów pałacowego ogrodu (wiatr głowe urywał).

Nie podaję dziś danych historycznych, to można znaleźć w Wikipedii. Dziś moje subiektywne pdczucia z "nowego" miasta. Byłam już kiedyś w Kielcach, jak mówią, tak dawno, że to już nieprawda. Niby "zaliczyłam", ale miałam wtedy 14 lat, byłam na szkolnej objazdówce i niczego nie pamiętałam. Teraz mam swój obraz Kielc i wiem, że Kielce należy odwiedzać koniecznie w zielonych porach roku, bo w zimie nie mają uroku. Jeszcze dla porządku: kiedyś żartem napisałam, że miasta bez Rynku, to duże wsie. W Kielcach jest Rynek, dość nietypowy, rozległy i z ratuszem, czyli z siedzibą Rady Miasta.

 

Widok Rynku z Ratuszem.

 

Widok Rynku na wprost ratusza (czyli druga strona).

I jeszcze moje hobby: kawiarnie. Pod tym względem posucha w zimie. Ale wystarczy jeden przyjemny lokal, żeby mnie usatysfakcjonować. Trafiłam na bardzo sympatyczną cukiernię "Świat Słodyczy"-dawniej "Sołtyki" (cokolwiek to znaczy). Miłe panie z obsługi  udzieliły mi wyczerpujących informacji, jak dojść do najbliższej galeri handlowej. Pod tym względem (GH) Kielce są chyba nieco megalomańskie. Jest tu największa, ponoć, w Polsce galeria handlowa "Echo" (której nie widziałam), a także kilka mniejszych galerii w centrum. Ja byłam w galerii "Korona", też w moim odczuciu bardzo rozległej, kilkupiętrowej, bardzo eleganckiej i ...prawie bezludnej.

Świątynia mamony, efektowna Galeria Korona.

Fakt, poniedziałkowe popołudnie, ale że też im się opłaca utrzymywać takiego molocha dla garstki klientów (nie ze swej woli byłam w tej galerii, a z braku pamięci i przez to braku w ubiorze Mojego). Podsumowując: Kielce chętnie odwiedzę latem, szczególnie, że w obrębie miasta są trzy piękne rezerwaty przyrody (Kielce leżą w środku Gór Świętokrzyskich).

A teraz niby jestem w Katowicach, a tak faktycznie tkwię w hotelu przy autostradzie A1, która brutalnie przecina miasto i nie mam ochoty iść do pobliskich GH, nie mam nastroju na wydawanie pieniędzy. Do miasta pieszo się nie przespaceruję, bo mróz i wiatr, a komunikacją miejską nie dojadę, bo dziś 26.04 na Ślasku Strajk Generalny, komunikacja stoi. Posiedzę w cieple, poczytam kolejny ciekawy kryminał i gdy mąż skończy wykład pojedziemy do domu.

A i tak parafrazując "tam dom mój, gdzie Serce moje" (czyli niczego mi nie brakuje).

 


Podziel się
oceń
19
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Uwaga oszustwo!

środa, 20 marca 2013 23:17

Kogo najłatwiej oszukać i wymanewrować przez telefon? Starych ludzi. Jestem wściekła . Na tych oszukańców, którzy bezczelnie podszywają się pod innych i wykorzystują staruszków. Moi rodzice padli dziś ofiarą takiego oszusta telefonicznego. Podam nazwę tej pazernej firmy, żeby ostrzec innych przed możliwym fałszerstwem. Firma nazywa się P T S i ma siedzibę we Wrocławiu. Popatrzyłam sobie do internetu i odkryłam, że przeciwko firmie szykuje się kilka pozwów zbiorowych. W przypadku tych pozwów chodzi o to, że rzeczona firma podszywała sie pod Orange czyli TP.SA. Telefoniczni sprzedawcy bezczelnie twierdzili, że działają w iminiu Orange i nie chodzi wcale o zmianę operatora, tylko zmiane taryfy na korzystniejszą dla abonenta. Dziś bezczelna telefoniczna sprzedawczyni wmówiła mojej mamie (86), że jest z Netii, czyli firmy z której korzysta moja mama. I że na skutek nowych przepisów trzeba podpisać nową umowę. Fakt, zaproponowała korzystniejsze warunki umowy, "korzystniejsze dla abonenta". I tego samego dnia (czyli też dziś) przesłała nową umowę kurierem. na dwa lata. Moja mama chętnie przystała na nowe warunki i czekała na kuriera. Do czasu jej wyjścia do lekarza nie pojawił się. Byłyśmy razem i mama mi opowiedziała o nowej "taryfie".  Zaczęłam być podejrzliwa. Po co nowa umowa, pisemna? To coś jest nie tak. Po powrocie do mamy domu okazało sie, że kurier już był i nowa umowa jest podpisana, bo telefon jest na taty nazwisko, a tato (89,5) przecież został przez mamę przekonany do nowej taryfy. No i później nie usłyszał, jak mama mu mówiła, żeby bez niej niczego nie podpisywał. Zaczęłam czytać nową umowę i widzę, że to nie jest umowa z Netii, tylko nie wiadomo skąd. Doczytałam się, że z jakiegoś P T S. Czy koniecznie trzeba ściągać ludzi "zza węgła", uciekając się do oszustwa i niedomówienia? Wyobrażam sobie, że walka o klienta idzie na noże, jak daleko sie niektórzy jeszcze posuną? Podobno normalny klient ma prawo odstąpić od umowy w ciagu 10 dni bez podawania przyczyny. Jutro odstąpimy. Oczywiście pisemnie. I nie chodzi o warunki, może korzystniejsze od obecnych. Chodzi o rztelność i zasadę, że nie należy łapać klientów przez zaskoczenie, przekłamując fakty i zatajając je. Chodzi o uczciwość. Mam nadzieję, że tak jak mój rodzic jest normalnym klientem, tak owa firma jest normalną firmą i rezygnację przyjmie. Że nie wynikną z tego niefortunnego i szybkiego podpisu żadne dodatkowe sensacje i koszty. Oby.

A swoją drogą jak ustrzec staruszków przed pułapkami coraz natarczywszego i coraz mniej dla nich zrozumiałego telemarketingu?? Przecież nie zawsze mogę przy nich być.


Podziel się
oceń
10
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Dziś Żagań

piątek, 15 marca 2013 0:27

 Zamek książęcy czyli de facto Barokowy zespół pałacowy książąt Lobkowitzów, to wizytówka Żagania. Obecnie pałac kultury, placówka oświatowo kulturalna i muzealna. A ja dziś byłam pierwszy raz w Żaganiu.

Żagań to powiatowe miasto w województwie lubuskim nad rzeką Bóbr (26,7 tys. mieszkańców). Miasto zostało założone w XII wieku i już 800 lat posiada prawa miejskie. Od końca XIII wieku Żagań był stolicą samodzielnego piastowskiego Księstwa Żagańskiego, później księstwo kupili Sasi, kolejnymi władacmi  (i właścicielami) byli Habsburgowie, w XVIII wieku władał księstwem Piotr Biron, syn faworyta rosyjskiej carycy Anny Iwanowny, książę kurlandzki, który Żagań sobie po prostu kupił. Księstwo Żagańskie istniało aż do czasów III Rzeszy.

Żagań  był i jest kojarzony z dużym garnizonem wojskowym. Od połowy XIXwieku wojsko nieprzerwanie stacjonuje w Żaganiu. Obecnie oczywiście Wojsko Polskie. Być może z powodu stacjonowania w Żaganiu wojsk Wehrmachtu miasto bardzo ucierpiało w wyniku działań wojennych w 45 roku (XXw). Aż 80%  staromiejskiej zabudowy mieszkalnej Żagania zostało unicestwione. Do dzisiaj widać szerokie niezabudowane place i dość chaotyczną zabudowę blokową w historycznym centrum miasta. Mimo zniszczeń zachowało sie sporo zabytków z dawnych czasów. Ale doprawdy fotografowanie ich, to była ekwilibrystyka z mojej strony, bardzo się starałam pokazać  je w jak najładniejszym ujęciu, żeby nie było widać tych wszystkich bezładnych, zupełnie pozbawionych wdzięku, czasem zaniedbanych i brzydkich budynków z XX wieku.

Wieża ratuszowa z XIX wieku, na gotyckich podwalinach.

Tablica na ścianie Ratusza.

 

Rynek - widok na tę ładniejszą stronę. Widać kamieniczki zabytkowe i całkiem nowe, stylizowane na stare. Widać płot, za płotem ruiny, na środku Rynku. Zapewne dzięki Unii Europejskiej miasto zyska trochę na urodzie. Bo jest tu jeszcze sporo budynków z siermiężnych niedwnych"niesłusznych" czasów, wtedy na urodę i historie nie zwracano uwagi (poniżej'gorsza" strona Rynku).

Znalazłam taką ciekawą tablicę (tło, jak widzicie, raczej mało "atrakcyjne turystycznie"). I widać w mieście efekty.

 

 

Oto deptak spacerowy, ul. Warszawska. Rownie dobrze mogłaby sie nazywać Bankowa. Same banki, okropna nuda. I żadnej gastronomii. Turystycznie kiepsko. Ale widok ładny.

Tak wygląda największy i najstarszy kosciół Żagania, pod wezwaniem NMP od strony ulicy w centrum. Nieciekawie, ale taka jest cała zabudowa dawnej starówki, taka niespójna.

 

A to najładniejsze ujęcie kościoła, jakie udało mi sie znaleźć. Kościół powstał już w XIV wieku, pózniej ulegał pożarom i przebudowom, jednak zachował cechy budowli gotyckiej.

 I jeszcze piękny klasycystyczny pałac w centrum miasta, obecnie siedziba burmistrza (obecnie pani burmistrz) i Rady Miasta.

W mieście jest wiele drzew i zieleni, dzisiaj pod śniegiem. Jestem pewna, że w "zielonych" porach roku Żagań nabiera uroku. Dziś , w śniegowej osłonie, w pięknym słońcu także zrobił na mnie całkiem przyjemne wrażenie i wywiozłam miłe wspomnienia. Szczególnie, że przy smacznej kawce miałam okazję zjeść wyśmienite ciastka, wykonane przez Mistrza Świata Cukierników (jeśli wierzyć reklamie w witrynie cukierni na rogu Placu Słowiańskiego). To były rzeczywiście bardzo smaczne ciastka  ;-).

 

 

 


Podziel się
oceń
17
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Zaskoczenie

czwartek, 07 marca 2013 12:39

Jak często ludzie mówią: nie jadłem, ale nie lubię, nie widziałem, nie słyszałem, ale wiem, że mi sie nie spodoba. Dlaczego? Konserwatyzm, niechęć do zmian, obawa przed nowym? Sama jestem taką upartą ciotką, która zakłada, z góry, że muzyka współczesna jest nie do słuchania. "Nie znam, ale wiem, że nie będzie mi sie podobać, bo to zostało skomponowane w drugiej połowie XXw.". "To", to utwór Johna Ruttera "Magnificat". Przyznaję się, już zdążyłam publicznie skrytykować utwór, zanim go posłuchałam. Bo nie znoszę "pendereckopodobnych""dzieł" muzycznych. Ale ta muzyka, to zupełnie coś innego. To raczej muzyka filmowa. Suita - zbiór utworów o tematyce religijnej, owszem, ale muzycznie, jak muzyka ilustracyjna. Całkiem przyjemnie sie tego słucha. A czemu sie tak "biję w pierś"? Bo już zaczęłam kombinować, jakby tu sie wykręcić od śpiewania z chórem tego utworu. Bo przecież "ja współczesnej muzyki nie lubię", to po co mam sie katować. A nasz chór i jeszcze chyba 4 chóry lekarskie z całej Polski maja zaśpiewać "Magnificat" Ruttera na kolejnym (nie pamiętam już którym" Ogólnopolskim Koncercie Lekarzy w maju w Mikołowie, a potem w Czeladzi na festiwalu "Ave Maria". Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tego projektu. Bo też roboty z tym utworem jest huk (85 stron nut!). Magnificat składa sie z 7 części, każda średnio trwa 6 -7 minut, czyli całość , razem z krótkimi przerwami  to na pewno ok 45 minut stania na estradzie. No i prawie tyle samo śpiewania. Maraton dla mnie. Wczoraj byłam na pierwszej próbie z Magnificat. Opuściłam już dwie, ze wzgledów zdrowotnych. Wczoraj ćwiczyliśmy drugą część : "Of a Rose, a lovely Rose", z XV-wiecznym tekstem angielskim. I faktycznie, mogłam sobie wyobrazić, że to jakaś pieśń  o Pannie Marii z tamtych czasów, śpiewana wśród ludu, nieoficjalna, że tak powiem, świecka. I spodobała mi się. Dziś posłuchałam sobie pierwszej części Magnificat i tej "mojej" drugiej  na YouTubie.  I miłe zaskoczenie. Tego da sie słuchać! I nawet jest przyjemne dla ucha, takie właśnie "filmowe". Więc da się i zaśpiewać (bo nie byłabym w stanie przymuszać się do utworu, którego bym nie akceptowała). Chór, to zbiorowe przedsięwzięcie, pojedynczy chorzysta-chórzystka nie ma prawa kaprysić.  Ale ja nie nawykłam do robienia czegoś wbrew sobie. I teraz też musiałam poznać, zakaceptować, żeby z przekonaniem chodzić na próby i spiewać. Według zasady:"jak się nie ma co się lubi, to się lubi , co się ma". I wtedy świat od razu jest piękniejszy.@)-->-->--


Podziel się
oceń
17
1

komentarze (16) | dodaj komentarz

sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  2 921 510  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2921510

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl