Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 874 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

"Jak żyć w zdrowiu"

niedziela, 13 marca 2016 23:36

Nie od dziś wiadomo, że "dobrymi radami piekło jest wybrukowane". Już prekursor filozofii -Tales z Miletu twierdził, że najłatwiej jest udzielić komuś rady. Takich zbawców ludzkości, dających dobre rady jest w epoce internetowej setki tysięcy. Jedni na tym zarabiają, inni całkiem darmo.  Na mojej tzw. stronie głównej FB (facebooka, jeśli ktoś jeszcze by nie wiedział) znalazłam informację od "znajomej" (która faktycznie nie jest moją znajomą, tylko znajomą znajomej) skopiowaną z innego profilu ( ja się nie znam na tych wszystkich określeniach, wkurzają mnie). O tym , jak być zdrowym i długo żyć. Ha, kto by tego nie chciał? Ciekawska jestem - przeczytałam. To było kilkanaście "kluczy" do zdrowia. Takie nadmierne zabieganie o zdrowe życie musi być oparte na wierze. Trzeba mocno wierzyć w te różne diety, tylko wtedy mogą być efekty (wszak nasza psychika potrafi zdziałać cuda). Ale ja jestem niereformowalną sceptyczką. Na wiarę nie przyjmuję niczego. Niczego. Tym bardziej porad żywieniowych. Dlaczego nie mam jeść pszenicy? Nagle pszenica - nasz wróg. Przez kilka tysięcy lat była dobrodziejstwem ludzkości i nagle wróg. Czy tylko gluten jest wrogiem, czy pszenica jako taka? Ja rozumiem, że sporo osób nie toleruje glutenu, ale nie wydaje mi się, żeby należało prewencyjnie rezygnować z tego cennego białka, które ma swój udział w odżywianiu naszego organizmu, tylko z powodu mody. No i w takim wypadku nie tylko pszenicę należy wykluczyć, ale inne nasze zboża (wiem, mają glutenu znacznie mniej, jednak go mają). Może amerykańska pszenica nie jest zdrowa (to i amerykańska kukurydza też zdrowa nie jest), ale nasza polska pszenica? Dlaczego niby ma szkodzić? Kto prowadził na ten temat badania w Polsce? Poproszę o nazwiska i tytuły publikacji. Oczywiście chleb, który sprzedają powszechnie, zdrowy może nie być. Za dużo w nim dodatków, drożdży czy innych spulchniaczy. Ale nie każdy ma czas i ochotę piec własny chleb.  Inna sprawa do dyskusji - mleko. "Nie pij mleka". I znów nie zgadzam się. Ludzie są różni. Słyszałam, że z wiekiem tracimy enzymy trawiące mleko. Być może. Ale jeśli całe życie pije się mleko, to może te enzymy nadal działają? Są ludzie nietolerujący mleka, najczęściej cukru mlecznego - laktozy, rzadziej białka mleka krowiego. Mleko im "nie służy". I wiedzą o tym. Czy mogą mimo to lubić mleko i je pić? Mój 93-letni tato codziennie, całe życie wypija litr mleka i nie ma osteoporozy ani sklerozy. Twierdzi, że mleko trzyma go w zdrowiu. A rodzina mojej drugiej połówki jest na mleko uczulona. Ja mleko lubię i pijam, a moje dzieci nie. Bez ideologii. Było tam jeszcze o unikaniu cukru na rzecz jakichś ksylitoli i innych słodzików. Ale ona wywołują u niektórych rozwolnienie. Polecano też stewię - nową cudowną roślinę słodzącą, niestety z tropików, więc zapewne drogą (i o to chodzi handlarzom zdrowej żywności - żeby zarobić). A co z jedzeniem owoców i warzyw, tam przecież są też cukry, te normalne, powszednie, te "niezdrowe". Ależ można i nawet należy je jeść, ale tylko  owoce i warzywa z upraw ekologicznych (i znowu wydaj pieniądze).  Było tam jeszcze o miłym towarzystwie na zdrowie i szczerym śmiechu. Pewnie, śmiech to zdrowie - wiadomo nie od dziś. I nawet może być za darmo. Mimo wszystko odniosłam wrażenie, że czytam jakąś broszurkę reklamową sklepu ze zdrową żywnością.  Natomiast z całą pewnością nie była to reklama żadnego studia fitness, wręcz przeciwnie. Nawet nie zająknięto się, że "kluczem" do zdrowia jest ruch. A podobno jest. Ja akurat nie lubię się ruszać, może powinnam, może gdybym regularnie coś ćwiczyła byłabym zdrowsza, weselsza? Może? Że może gdybym poćwiczyła przez jakiś czas, to bym to polubiła?  Wątpię. Próbowałam. Ale czy rzeczywiście warto umierać w dobrej formie? Nikt nie wie, co mu pisane, jakie "przepisy" na zdrowie są akurat najlepsze dla niego. Każdy jest inny. Każdy może żyć w zgodzie ze sobą, nie katować się dietami , ani ćwiczeniami fizycznymi, dla mody, dla innych. Jeśli nam jest dobrze samym ze sobą, to po co to zmieniać?

p.s

Poza tym, ze jestem sceptyczką, to jestem jeszcze marudą, jak widzicie. ;)  


Podziel się
oceń
1
2

komentarze (8) | dodaj komentarz

W marcu - jak w garncu

wtorek, 01 marca 2016 12:32

 Już, już "witaliśmy się" z wiosną, a tu zima znów dała o sobie znać. Dziś w nocy wszystko zasypało na biało całkiem grubą pierzynką. I wcale tak szybko nie chce stopnieć. Szczególnie na wsi, gdzie nocą temperatury były minusowe. Jest już po południu, a śnieg nadal leży.Na termometrze +2 st. więc szanse na dłuższy śnieg są małe, na szczęście.

DSCN1694.JPG

 

Aparat mi sie popsuł, zdjęcia ciemne, lampa błyskowa nie działa, ale potrzebowałam udokumentować ten prawie wiosenny śnieg. Dereń jadalny zaczął kwitnąć, jeszcze w lutym. Kiepsko, pewnie znów nie będzie owoców. A taka smaczna jest nalewka na dereniu ;)  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  2 939 921  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2939921

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl