Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 765 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Uff, można spokojnie odpoczywać

środa, 30 kwietnia 2008 14:27
 Odebrałam wyniki badań. Mój A. z radością stwierdził: "symulantka". I mnie ulżyło. Teraz mogę spokojnie zacząć majówkę. Jeszcze mam zajęcia dziś. Kto też mi przyjdzie? 3 a może 5 osób? No, bo wszyscy studenci już pojechali do domów, ale ja muszę iść do pracy. A od piątej wreszcie fajrant!! Jedziemy do znajomych nad jezioro. Panowie będą wędkować, a panie bedą plotkować;-). W piątek roboty remontowe na daczy rodziców (nowy kolektor słoneczny, super się sprawdza przez lato), a w sobotę odłożone swego czasu święto mojej mamy - rodzinne spotkanie w gronie bliskich. A w niedzielę chyba trochę poleniuchuję, może się uda. Sobie i wszystkim życzę pięknej pogody i dobrych humorów na te wolne, świąteczne dni.@)-->-->--
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Pożar

niedziela, 27 kwietnia 2008 20:51
Kłęby czarnego dymu zasnuły niebo, zrobiło się prawie ciemno, a jeszcze nie ma nocy. Zapalił się nowy blok , widzę go z balkonu. Teraz wciskają nowe bloki "apartamentowce" w każde wolne miejsce w dużym mieście. Niedługo zabraknie skwerów, placów, starych ogrodów, ale także pustych, nieuporządkowanych placów w granicach centrum. Ja mieszkam w "desce" z wielkiej płyty. Szczęśliwie z okien nie widzę innych bloków, tylko panoramę miasta (blok wystaje poza osiedle). Ale przed blokiem obok, na miejscu starych szklarni i ogrodów zbudowano nowy blok, pierwszy z kilku, taki z tych drogich i eleganckich. I ten nowy dom zaczął się palić albo tlić. Płomieni nie widać, tylko ten czarny dym. Pewnie smażą się instalacje, styropiany i wszelkie inne chemiczne świństwa, użyte do budowy. Przyjechały 4 jednostki straży, karetka pogotowia (budynek jeszcze nie jest zasiedlony, trwały prace wykończeniowe), policja. Śmierdzi tak chemicznie w całym domu. Podejrzewam, że ten dym jest toksyczny. Ale gapiów to nie odstrasza. Stoją w sporych grupach pod tym blokiem, jest afera, akcja, coś się dzieje. Tak niewiele sie dzieje na osiedlu, przynajmniej jakaś odmiana.
 Już zapadł zmierzch, ludzie sie rozeszli, jednostki straży nadal stoją, dym powoli się rozwiewa, już widać budynek jak "paruje". Pewnie jutro w sklepie dowiem się co też się tam stało. A potem zweryfikuję te wieści z informacją w lokalnej telewizji. Obawiam się, że przyszli mieszkańcy będą musieli nieco dłużej poczekać na klucze do mieszkań. Swoja drogą cieszę się, że przed moimi oknami nie wyrósł taki budynek, który zasłoniłby mi słońce. Zażartowałam, że może ten pożar to sabotaż, a syn prawie poważnie: a co, chciałabyś, żeby ktoś ci zasłonił widok i słońce? Pewnie, że nie.
  A poza tym jestem zmachana,utrudzona, bo całe dwa dni spędziłam na dworze ryjąc w ziemi. Szkoda, że na efekty muszę poczekać jeszcze do lata. Ale czuję, że doszłam do siebie i to najważniejsze.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Sezon ogrodowy

piątek, 25 kwietnia 2008 14:52
 Nieodwołalnie zaczynam kolejny sezon ogrodowy. Wczoraj , po trzech tygodniach nieobecności  dotarłam na moją wieś. Okazało się, że kupione w markecie róże przymarzły albo przyschły, może jeszcze odbiją. Kiedyś kupiłam pnące róże w Tesco. Pięknie mi rosną i kwitną już kilka lat. Byliny z Lidla to w tym roku chyba strata pieniędzy, nie ruszyły póki co. Pieniądze nieduże, mała strata. Ale nauczka na przyszłość.
 Na drugim ogrodzie rodziców wiosna w pełni, piękny porządek, barwinki kwitną, pełniki, migdałek, tawuły i łany tulipanów, które tato hoduje od czterdziestu paru lat, od kiedy dostał pierwszy ogródek działkowy, pracowniczy. Tulipany i parę innych kwiatów cebulowych (gladiole, ismeny, krokusy, hiacynty) to jedyne kwiaty, które uznaje mój tato. Inne nazywa zielskiem i zawsze musiałyśmy z mamą walczyć o kawałek ogródka kwiatowego. Reszta ogródka, potem ogrodu to był sad i warzywnik. Bo ziemia jest po to, żeby rodzić i żywić. A tatuś wyżywa się uprawiając swoją ziemię. I mimo osiemdziesiątego piątego "krzyżyka" i cukrzycy jest w dobrej formie fizycznej i psychicznej, bo ma swoją pasję. Muszę też  sobie znaleźć pasję, żeby za szybko nie "zbabieć'. Weekend zapowiada sie oczywiście pracowicie. Ogrody czekają i będę działać. W naszym domu na wsi mamy wreszcie solarne grzanie wody. Mam nadzieję, że wolne majowe dni spędzimy już na wsi. A dziś zaczynamy weekend wizytą u naszych miłych znajomych. Pogadam sobie w końcu, miła odmiana po trzech tygodniach siedzenia w domu. Życzę wszystkim pieknej pogody i miłego wypoczynku.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Talencik

wtorek, 22 kwietnia 2008 18:11
Zawsze byłam i jestem zdania, że poprawna, ładna polszczyzna to wizytówka człowieka i duży plus w kontaktach , zwłaszcza urzędowych. Nie każdy ma ją "za darmo" , z domu. Wtedy chwała mu, jeśli pięknie nią włada. Moje dziecko niejako "dziedzicznie" mówi literacką polszczyzną, przez wpływ i naśladownictwo. Inaczej nawet nie umiałby mówić. Nie wszyscy jego koledzy z technikum tak potrafią. Zawsze wiedziałam, że mój syn ma  talent do nawiązywania kontaktów, szczególnie pozytywnie jest oceniany przez osoby starsze od niego, czasem znacznie starsze. Uważam, że on tej umiejętności nie wykorzystuje w szkole w dostatecznym stopniu, chociaż już kilka razy "zawalczył" o siebie właśnie "ustnie". Bo mój syn na pismie nie potrafi sprzedać swojej wiedzy. Zwłaszcza pisząc ręcznie. Taki anachronizm jak pismo odręczne uchował sie już tylko w równie anachronicznej instytucji, jaką jest szkoła ( publiczna). Ale ja dziś nie o tym.
Pan od historii, ewenement w technikum - doktor nauk historycznych, stwierdził dzisiaj, że mój syn z ocenami : trzy jedynki (ze sprawdzianów) i czwórka, chyba sobie odpuści tę historię, zwłaszcza, że z innych przedmiotów też ma kłopoty. A synek na to "przepraszam panie profesorze, ja z innych przedmiotów kłopotów nie mam , nie miałem i mieć nie będę. Widoczne oceny są wynikiem moich kłopotów zdrowotnych i niedostatecznego zaangażowania, ale mam nadzieję, że do końca klasyfikacji wszystkie braki nadrobię, tak jak w poprzednim semestrze. Bardzo proszę o danie mi szansy poprawy ocen, zadanie dodatkowej pracy, wyznaczenie terminu poprawy zaległości". To oczywiście moja nadinterpretacja, ale podobnie mogła ta przemowa wyglądać. Pan od historii ponoć zaniemówił z wrażenia (na zasadzie "małpa, a mówi") i zaczął rozmawiać, zadał referat , wyznaczył terminy. I syn to wszystko zrobi, nauczy się. Tylko dlaczego w taki sposób zwraca na siebie uwagę? Ja tak myślę, że nauczyciele nie mają czasu pytać uczniów, rozmawiać z nimi. Rozmowa to jest to, co mój syn opanował perfekcyjnie, poza tym chce być zauważony, zapamiętany. Nie potrafi być najlepszy, nie chce być "szarą masą", wiec wymyślił sposób, żeby pokazać się nauczycielom z najlepszej strony. Przeciąga strunę, nie uczy się, zbiera jedynki za sprawdziany pisemne, a potem prosi o możliwość ustnego zdawania, bo jest dysgrafikiem. Nauczyciele w bezpośredniej z nim rozmowie nie mogą się nadziwić, że taki inteligentny i niegłupi chłopak tak kiepsko wypada na sprawdzianach. Ja już do szkoły nie chodzę, teraz M. sam "chodzi" za swoimi sprawami. Trudno, może się "obudzi" i zacznie uczyć. Na razie nadal stopnie są najważniejsze, także przy przyjmowaniu na studia, chociaż stopnie i wiedza, to często nie to samo. Dziś kolejny nauczyciel "zobaczył" mojego syna, może na dobre to synowi wyjdzie. Każde uzdolnienie jest cenne.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Wiosna

poniedziałek, 21 kwietnia 2008 18:26

Wczoraj dostałam ten bukiet  moich tulipanów i szafirków, własnoręcznie przeze mnie posadzonych na jesieni. Przez noc w cieple zupęłnie się rozwinęły, moje ślicznoty.  Ominęła mnie cała wczesna wiosna.  Dopiero w czwartek zobaczę te moje kwiaty, na szczęście mam też dużo  późnych odmian, jeszcze zdążę je zobaczyć na polu. Nie potrafię zwiększyć literek, proszę o wyrozumiałość. Wstawienie zdjęcia to dla mnie też sztuka.  Dziś miałam okazję pierwszy raz od 3 tygodni popatrzeć na wiosnę z bliska. W mieście jest już pięknie zielono i kwitnąco. I dziś był piękny ciepły dzień. Tak się nie chce pracować. Ale trzeba.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

piątek, 28 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  2 363 451  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2363451

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl