Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 554 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Wesołego Alleluja!

piątek, 22 kwietnia 2011 16:25

Wszystkim moim miłym Gościom blogowym zwyczajowo życzę wesołego Alleluja, smacznego jajka, bogatego Zajaczka i obfitego Dyngusa, wszystkim zyczę zdrowia, dużo sił, optymizmu i pogody ducha. Przesyłam wiosenne pozdrowienia z mojej wsi.@)-->-->--


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Dama być

środa, 20 kwietnia 2011 9:12

Damą być, a jeśli już nie damą, to chociażby elegancką kobietą. Moja babunia zawsze była elegancką panią, a moja mama nie. I ja tez nie jestem elegancką panią. najwyżej bywam (ale to przebranie, a nie sposób bycia). Bo elegancka pani zawsze, w każdej sytuacji i o każdej porze nie pozwala sobie na " luz. Zawsze jest starannie uczesana, starannie ubrana, w nienagannie wyprasowanych rzeczach, które są klasyczne i z dobrych gatunkowo materiałów. Elegancką panią cechuje spokój, opanowanie, stonowana mimika twarzy i dobre maniery, niewątpliwie też dyscyplina wewnętrzna. Taka pani jest zorganizowana, uporządkowana, nawet jeśli się spieszy, to nikt tego nie zauważy. No i elegancką panią otacza zwykle chmura pięknego zapachu. Elegancka pani sprawia wrażenie pewnej siebie. Tak mnie naszło, bo wczoraj minęła mnie taka pani, nieco młodsza ode mnie, owionął mnie piękny zapach , w oczy rzuciły się starannie przycięte włosy i gładkie spodnie , bez jednej fałdki i brak siatki. No i oczywiście pani szła spokojnie, wolno. A ja na złamanie karku, włos rozwiany, niezadbany, siaty w rękach, żakiet rozpięty, babsko, po prostu. Jak one to robią, te eleganckie, że są zawsze takie starannie wystudiowane, że się nie spieszą, że niczym się nie przejmują, a właściwie przejmują się sobą i swoim wyglądem. Może to jest sposób bycia wyniesiony z domu, wypracowany od młodości, może to jest fasada, za którą nie kryje się nic szczególnego, może to jest tarcza, za którą osoba niepewna sie ukrywa. Nie wiem (moja babunia była przed wojną urzędniczką w Starostwie, w małej miejscowości i uważała, że jak ją widzą, tak oceniają). Jakąś częścią siebie podziwiam takie kobiety, ale z drugiej strony nie chce mi się tak starać, jestem na to zbyt wygodna. Póki pracowałam, to "musiałam " wyglądać. Teraz mam luzik. Święta wolność. Nie muszę. Najwyżej chcę, czasami. Damą jak nie byłam, tak nie będę. Ale pomarzyć można....


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

No i zaczęło się

środa, 13 kwietnia 2011 20:35

Chodzi mi oczywiście o przygotowania do Świąt. I nawet nie chodzi o Świeta jako takie. Jest cel, jest pretekst, jest okazja, żeby się sprężyć i posunąć naprzód zagospodarowywanie domu. Bo podobno prace wukończeniowe, stolarka, murarka, to hobby Mojego. A może to tak, jak z moim zmywaniem. Nie mogę się do niego zabrać, udaję, że nie widze góry naczyń w zlewie. Ale jak chcę sobie spokojnie pobyć ze swoimi myślami, pomedytować i nie zasnąć, to lubię sobie pozmywać. Nie przyznam się głośno domownikom, bo by to wykorzystali "przeciwko mnie". Mój też nie twierdzi, że uwielbia wszelkie roboty wykończeniowe, ale umie to zrobić i chce mieć w domu wszystko zrobione, tak jak chce. Ale potrzebuje pretekstu, mobilizacji. Prawie rok nie miał czasu rozdrabniac się na "prace ręczne" i nagromadziło się sporo zaległości (w stosunku do niegdysiejszych planów). A teraz, dziś , rzuciliśmy się (Mój się rzucił) robić szafę-spiżarnię w kuchni, bo Święta, bo goście! Wszystkie elementy zamówione, do poniedziałku będzie rozgardiasz w kuchni na wsi i może na Święta szafa stanie. Pewnie stanie. Ale czy w tej gorączce stawiania szafy znajdę miejsce na przygotowania kulinarne?  Bo mam wrażenie, że zaspałam, że za późno zaczynam przygotowania. I tak jakoś mi się nie chce. Ale jak może mi się nie chcieć? Mojej mamie (o kulach) chce się, a ja się próbuję obijać. Mama właśnie dziś zaczęła piec spody do mazurków. Jutro dostarczę jej składniki do masy i w przyszłym tygodniu będą gotowe (a pyszne są: kakaowo-karmelowa masa z bakaliami).

Jutro też mój wnusio kończy swój pierwszy rok życia:-) Zamówiłam tort i będziemy śledzić dmuchanie świeczki. Jak ten czas leci (kiedy ma się zabawę- jak mawia mój syn).

A potem, to już bez ociągania muszę umyć okna na wsi (mniej uciążliwe, niż te w mieście, bo niższe) i kupić mięso na pasztety, przygotować te pasztety i zacząć kupować produkty na świąteczny stół.

A dziś kupiłam 3 krzaki róż, dwa drzewka śliwkowe i jeden krzak czarnej porzeczki. Wszystko, oczywiście zaraz posadziłam. Kupiłam te rośliny bezpośrednio u ogrodnika producenta. Nie przyznam się, ile zapłaciłam, bo powiecie, że za takie grosze, to nic poczciwego nie mogłam dostać.  Sama się zadziwiam, że im się opłaca ten interes (jeszcze z uśmiechem dziękowano nam za zakupy), ale kupowałam tam róże i morelę w zeszłym roku i pięknie rosną. W żadnym markecie ani na placu nic już nie kupię, bo zdzierają i kupuje się kota w worku (a to niehumanitarne;-)).

Po dniu totalnej chandry i marudzenia wieczór wydaje się wyjatkowo pogodny i mam nadzieję, że w równie miłym nastroju go zakończę. Czego wszystkim także życzę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Trochę późniejsza wiosna

piątek, 08 kwietnia 2011 23:48

No, cóż. Jestem na wsi i żadne inne zdjęcie nie chce mi się wgrać. Mój mobilny internet nie jest w stanie "uciągnąć" tej informacji. a chciałam pokazać fiołeczki, skromne i niepozorne, ale cieszące oczy, i forsycje, kwitnące w naturze. Ale nie dało rady. Uzupełnię zdjęcia w niedzielę. Wszystkim miłego powolniaka.

Udało sie dziś. Viola odorata, czyli fiołek wonny w swej skromnej okazałości.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Dla J.

środa, 06 kwietnia 2011 10:22

Już tyle lat żyję na tym świecie, a nadal nie potrafię składać kondolencji. Dowiaduję się o śmierci kogoś znajomego albo kogoś bliskiego znajomej osobie i wpadam w popłoch. Ta śmierć wydaje mi się tak wielką dla rodziny tragedią, że nie wiem, jak mam się zmierzyć z tą tragedią. Bo kto ja jestem, żeby wyrażać swoje współczucie? Jakie ja mam prawo wtrącać się, pocieszać? Nie cierpię pogrzebów, szczególnie tych, gdzie żałobnicy przeżywają, przeżyli prawdziwą tragedię. Nie chodzę, jesli tylko da sie tego uniknąć. Ten bezmiar smutku i rozpaczy diała na mnie wprost fizycznie. Na pogrzebie tragicznie zmarłego synka przyjaciółki czułam się, jakby po mnie czołg przejechał. Całe szczęście nie życzyli sobie składania kondolencji. Wtedy musiałam się zmierzyć z tą śmiercią i rozpaczą przjaciółki, nie mogłam uciec, schować głowy w piasek. Gdy się spotkałyśmy po prostu objęłyśmy się i tak trwałyśmy w cieple ludzkiego dotyku, obie zalane łazami. Nie znajduję słów, nie ma takich słów, które by cokolwiek pomogły. Ale współczująca obecność chyba trochę pomaga. Po co konwencjonalne słowa, które tak naprawde nie zawsze sa wyrazem uczuć mówiącego. Przecież on nie cierpi. A może jednak te słowa współczucia, nawet konwencjonalne, dają pociechę, może świadczą o pamięci i życzliwości? Ja tego jeszcze nie wiem. Gdy byłam młodsza chciałam zostać sama ze swoim bólem, myslałam sobie, że to tylko mój ból i innym nic do tego. Teraz już nie jestem  tego taka pewna, może czyjeś słowa wspólczucia kiedyś mi pomogą.

Szkoda, że nie mogę Cię przytulić, moja Kochana, ale jestem z Tobą myślami i sercem, i bardzo Ci współczuję.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

czwartek, 20 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  2 513 599  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2513599

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl