Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 245 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Było super!

niedziela, 25 maja 2008 9:54
  Po powrocie do domu, wczoraj (a raczej już dziś) trochę po północy  byłam w nastroju: "kocham dziewczyny i chłopaków z naszej klasy". Przyszły 22 osóby! Wszystkich poznałam bez kłopotu, a panów nie widziałam 36 lat. Nasi chłopacy są rewelacyjni, wszyscy przystojni jak dawniej, żadnej nadwagi, niektórzy posiwieli (mieliśmy kilku blondynów i oni nie zmienili koloru włosów:). Czyżby faktycznie przyszli tylko ci przystojni? A dziewczyny jakie fajne! Naprawdę czas to pojecie względne. Wczoraj cofnął się na kilka godzin, zupełnie bezboleśnie, wręcz terapeutycznie.  Ile było śmiechu, wspomnień, życzliwości. Oczywiście spotkaliśmy się w lokalu, ale jedzenie nie było ważne, nie bylo czasu jeść, alkohol też był symboliczny, na toast (wypiłam dwa kieliszki białego wina przez 6 godzin). Byliśmy dość zgraną klasą i wczoraj miałam wrażenie spotkania z dawno niewidzianymi czlonkami rodziny, którzy mnie znają od dziecka. Wbrew pozorom nie zmieniamy się aż tak bardzo w ciagu życia. Praca "piarowca" (jeśli ktoś bardzo będzie się starał) może zamaskować nasze dawne "niekorzystne dla wizerunku" zachowania, ale zauważyłam taką zmianę tylko u jednej koleżanki (jestem pełna podziwu). Inni koledzy mieli te same gesty, sposób mówienia, sposób bycia co dawniej, byli sobą, jednym słowem. Było jak w rodzinie. To był dla mnie niezwykle miły wieczór. Długo jeszcze bedę wspominać na nowo "odnalezionych" kolegów. Westchnęliśmy sobie: dlaczego dopiero teraz , po tylu latach spotkaliśmy się pierwszy raz? Tyle okazji straciliśmy. Jest idea, żeby powtorzyć spotkanie za rok. Kto wie? Jeśli dotrwamy?@)-->-->--@)-->-->--
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Przed imprezą

sobota, 24 maja 2008 16:44
  Paznokcie zrobiłam sama, włosy też (za chwilę stracą fason). Cóż, fachowcy od tych spraw też zrobili sobie weekend, a wolalam nie szukać nowych, niesprawdzonych. Przygotowany zestaw ubraniowy tez już czeka, tylko zarzucać na siebie i na spotkanie. Aha, jeszcze muszę sobie zrobić makijaż, ale to dość szybko, nie mogę się zaklajstrować za bardzo, bo jeszcze jest jasno na dworze. A okazja niebywała - spotkanie klasowe po ...ho,ho wielu latach od matury. I właściwie co slychać u dziewcząt wiedzialam przez cały ten czas (spotkałyśmy się 18 lat temu), a panów tak ogólnie, od matury nie spotkałam. Ciekawe, czy bez plakietek rozpoznawczych ich rozpoznam? Jeśli ktoś mnie zapamiętał z klasy, to rozpozna, bo się wiele nie zmieniłam (gabarytowo). Zapewne zdam sprawozdanie, chyba żeby nie wypaliło. Ale idę z dobrym nastawieniem i optymizmem, i nadzieją, że wszystko się miło ułoży. No, to biegnę.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Ciągle to samo.

niedziela, 18 maja 2008 15:18
  Ja znowu o wsi. I o trudnych stosunkach matki i corki. Pojachalismy już w piątek. Przedtem poszłam na mammografię, tę opłacaną przez NFZ. ponoć tylko 10% zapraszanych kobiet korzysta z bezpłatnych badań profilaktycznych. No, to poszłam bo juz był czas. A wyniki dopiero za tydzień.
 Pogoda była śliczna, więc wieś, to w taką porę piekne miejsce. Ale najpierw zawieźlismy syna do dziadków na daczę. Zawsze trochę pomoże. I kocha tamto miejsce. A ja już nie chcę się rozdwajać, no i nie chcę stale "przemawiać się" z mamą. Mama chce kontrolować życie każdego członka jej dużej rodziny.Jest gotowa zarobić się na śmierć, poświęcić wszystkie siły, ale kontroli i pouczeń nie odpuści. Dziś uraziłam ją okrutnie, poczuła się zraniona, bo powiedziałam, że nie przyjdę do niej na obiad. A ona zrobiła go tak dużo "przecież nie dla siebie tyle zrobiła". A ja spędziłam z mamą cały wczorajszy wieczór i dzisiejsze przedpołudnie na daczy.  Jestem zmęczona. Nie mam zamiaru stale czuć się jak bardzo krnąbrna dziewczynka, która śmie nie słuchać mamusi, pyskuje i robi jej przykrość. Mieszanka despotyzmu z szantażem emocjonalnym, w takim kruchutkim, schorowanym i pracowitym ciele. Chciałabym pomóc, zdjąć jej trochę obowiązków, ale nie daje sobie zabrać. Uważa chyba, że jak nie będziemy w jakiś sposób zależni, to nie będziemy już jej chciali widzieć, nie będziemy kochać. Jestem bezradna.(tu mi wcielo polskie znaki) Nie wiem jak mam postepowac, zeby nie ranic, zeby tez nie dac soba manipulowac, bo nie chce sie podporzadkowac. Koncze z powodow technicznych. Sorki. Jestem ignorantka. Nie nauczylam sie kopiowac, syna nie ma, wiec musze wylaczyc komuter, zeby znow normalnie pisac. Pozdrowienia dla wszstkich.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Pracowicie

niedziela, 11 maja 2008 23:09
  Dziś mój małżonek zauważył, że dziś jestem niezwykle sympatyczna ( śmiesznie to brzmi , ale mnie było miło). Byliśmy na naszej wsi, w ciszy, spokoju, otoczeni przyrodą, bez pośpiechu, a ja byłam troskliwą, uśmiechniętą i zajmującą się gospodarstwem małżonką. Żadnej nerwowości, żadnego sarkazmu, żadnego malkontenctwa z obu stron. Po prostu realizacja marzenia. I tak od wczoraj. Ale wczoraj spędziłam pół dnia zupełnie sama na wsi. I bylo idealnie. Posadziłam ismeny i pomidory, podlałam co się dało, ucięłam bzy do wazonu (pięknie kwitną mi fioletowe, pełne, a białe też zaczynają), przycięłam milin, spaliłam trochę gałęzi (wieczorem, pszczoły już spały), plecy bolały, ale czułam się odprężona w tej błogiej samotności (A. do nocy pracował na daczy rodziców, 14 km od nas). A w piątek byłam na daczy rodziców. Musiałam. Mój A. zakladał nowy solar do ogrzewania wody, pełno ludzi na działce, pomagałam przy obiedzie i zmywałam po nim, no i jak zwykle "przepychałam się " słownie z moją mamą. Na daczy była "dwuwładza", ale teraz, kiedy mam swóją wieś mogłabym zostawic mamie całą władzę na daczy i wszystkie decyzje. Ale teraz jest trochę późno i mama potrzebuje mojego fizycznego wsparcia. Ale odpocząć tam trudno (mam na myśli brak luzu psychicznego). No, trudno, jakoś muszę podzielić czas i się "rozdwajać". Ale dziś, po miłej sobocie i niedzieli czuję się zrelaksowana i gotowa do nowego tygodnia pracy. Życzę wszystkim przyjemnego tygodnia.@)-->-->--
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Jeszcze o wczorajszym

piątek, 09 maja 2008 0:10
  Dziś synek spał do 14.00. I dobrze. Nie wygląda, żeby był w szoku, ale ponoć niektóre osoby bardzo przeżywały. Dziś syn pokazał mi na You Tube dwie relacje dziennikarskie z miejsca wypadku. Matko jedyna, dopiero się przestraszyłam. A potem zdał mi relację szczegółowo. Ponoć kierowca ciężarówki, który spowodował wypadek pierwszy zadzwonił po pomoc. Gdy karetki i policja już jechały zjawił się jakiś człowiek z okolicznej miejscowości. Tak często narzekamy na nasze służby i urzędników, ale tutaj, w sytuacji kryzysowej, z relacji syna wynika, że wszyscy , kto mógł przychodzili im z pomocą. Ów człowiek był zapewne urzędnikiem gminy czy miasta, bo zaraz po jego telefonie zorganizowano dla młodzieży posiłek w miejscowym internacie, zaraz też oddano grupie drugi autobus z kierowca do dyspozycji, żeby mogli wrócić do domu (nazwy miasta syn nie zna, ale pan piał herb na bluzie : pół  niebieskiego ptaszka i 3 czerwone kółka - może ktoś wie, co to za herb?) Błyskawicznie też przybyło pogotowie i straż pożarna, która musiała wydobyć zaklinowanego kierowcę autobusu. rannych i zestresowanych uczniów przewieziono do szpitala na obserwację. Parę osób zostało w szpitalu, reszta po opatrzeniu jechała dalej. Dyrektor szkoły przyjechał z Poznania i potem pilotował ten nowy autobus. A dziś dzwonił osobiście do każdego ucznia i odwoływał piątkowe zajęcia. Bardzo odpowiednio wszyscy się zachowali, według mnie. A syn jeszcze stwierdził, że wycieczka była super (powrót był natomiast pouczający). A młodą nauczycielkę już dziś wybudzono ze śpiączki. Będzie teraz wracać do zdrowia. I kończę temat. Oby się już więcej nie powtórzył.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  2 545 897  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2545897

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl