Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 942 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Końcówka c.d.

poniedziałek, 31 maja 2010 16:55
 Poprawiłam testy studentów. 3 oceny niedostateczne na 30 prac, to chyba dobry wynik. A dla tych trzech osób będę musiała napisać specjalną wersje testu, którą napiszą w sesji (teraz to było jako zaliczenie). To już końcówka pracy. Zupełnie nie wiem, jak się będę czuła w październiku, kiedy po wakacjach nie pójdę już do pracy, nie będę miała swojego "obowiązku". I kto wie, może będzie bardziej rewolucyjnie i po lecie nie wrócę do mieszkania w mieście, tylko zostanę, już na stałe, na wsi. Tego jeszcze bardziej nie potrafię sobie wyobrazić. Wiadomo, że nie można po prostu "zgasić światła", zostawić wszystkiego w mieście i z dnia na dzień zamieszkać na wsi. Na wsi mam co prawda "równoległy" zestaw wszystkiego niezbędnego do życia, ale są tu w mieście rzeczy, do których jestem przywiązana, które chcę mieć. A jednocześnie są tu rzeczy, które są "garbem", ale jeszcze w dobrym stanie. Nie potrafię wyrzucać użytecznych rzeczy. Proszę o radę, co robić ze sprzętem, którego się już nie chce? Przez długi czas byliśmy odbiorcą takich niechcianych już rzeczy, mebli, sprzętu AGD. Rodzice mają domek letniskowy i mojej mamie wszystko sie przydawało, co znajomym zbywało. Zrobiła graciarnię, szczególnie na strychu. Ja nie zabiorę ze sobą na wieś nic, co miałoby tam być zbędne. Trudno, wolę minimalizm niż przeładowanie. No i po co martwię się już dziś, na zapas?
   W domu stale nastrój nerwowej krzątaniny, brak stabilizacji, źle się z tym czuję. Bardzo potrzeba mi już odpoczynku, prostego, wiejskiego życia, gdzie mogę być całkowicie sobą. Ciekawe na jak długo? Kiedy będę mieć dosyć  wsi?  No, ale bedziemy się martwić"zaś".
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Bliższy plan

wtorek, 25 maja 2010 20:17
No, tak, tak. Macie rację. Pomarudziłam trochę. To z tej krzątaniny trochę monotonnej. Dziś mam w sobie energię! Mam do poprawy pierwsze 15 prac, jutro kolejnych 15 przybędzie. Do tego "prostuję" mojego dyslektyka. Koniec szkoły się zbliża, a on "w polu". Jak za karę brniemy wspólnie przez "Zbrodnię i Karę". Tak sobie myślę, czy rzeczywiście lektura Dostojewskiego miała jakikolwiek wpływ na mnie? Nie sądzę, ledwo pamietam, o co w każdej z tych "ważnych" powieści chodziło (przeczytane dokładnie i omówione swego czasu na studiach).  Wiem, ze nie lubię człowieka Dostojewskiego. Był mizernym, słabym i grzesznym człeczyną o moralności Kalego. Opiewał z uporem świętą nierządnicę, a prywatnie wykorzystywał swoją zwyczajną, normalną żonę. Wykorzystywał, można rzec, ekonomicznie. Była jego sekretarką, kopistką, przepisywała jego prace. Ożenił się chyba po to, żeby nie płacić za to przepisywanie. Jako żona pisała  za darmo. Często brakowało pieniędzy na podstawowe potrzeby. On, chorowity (epileptyk), jeździł "do wód"za granicę, tam usiłował nawiązywać romanse z bogatymi, znudzonymi damami (imponowały mu), a romanse owe sprowadzały się często do głaskania i całowania owych dam po stópkach (bezpiecznie). A potem pożyczał od nich i od kogo się dało krocie na gry hazardowe, na poczet nie napisanch jeszcze powieści. Był uzależnionym od gier karcianych nałogowcem. I jak alkoholik, nie dbał o rodzinę ( a dorobił sie w miedzyczasie dwójki dzieci), wpedził ją w długi, bo karta najczęściej mu nie szła. Nie lubię faceta. I jego książek też. I nie dam sobie wmówić, że człowiek, który ma tak słaby charakter może być jakimś autorytetem i do tego moralnym. I co mnie ten cały Dostojewski w sumie obchodzi? Brr, jaka jestem wkuta na tego mojego szkolnego nieudacznika.
 Zaraz zacznę poprawiać testy studentów. Ale nie wiem, czy nie wzburzę się jeszcze bardziej?  Zrobić to muszę , tak czy inaczej. Jak już poprawię wszystkie 30 prac, napiszę Wam o moich refleksjach z tą poprawą związanych. A teraz trochę bezrefleksyjnego relaksu przed TV.  Do następnego.:-)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Końcówka

niedziela, 23 maja 2010 22:30
Właściwie mam już odliczone dni do końca mojego czynnego życia zawodowego. Jeszcze 8 razy pójdę do pracy, ale ten koniec jest jeszcze dość płynny. Naprawdę nie wiem, jak to będzie wyglądać. Na razie napisałam, ułożyłam dwa ostatnie (w życiu?) testy egzaminacyjne. No, zobaczymy jak wypadną. Żadnej taryfy ulgowej na koniec. Niech pokażą, czego się nauczyli (choć obawiam się, że raczej zobaczę, czego nie umieją). No, cóż, poprawę niektórzy będą pisać już nie u mnie. Potem jeszcze tydzień na sprawdzenie prac, kto zda będzie zdawać egzamin ustny. Tyle jeszcze mojej aktywności zawodowej. A potem?  Sie zobaczy . Jeśli nie znajdę sensu i celu, to już tylko Alzheimer. Taka jestem rozleniwiona i nieruchawa fizycznie i nie tylko, że przyszłość widzę w burych kolorach. Potrzebuję idei, sensu, inaczej nie ma po co tego wózka pchać.
 A przecież nie o tym miał być ten wpis. Miał być optymistyczny, o ładnej pogodzie i bujnej, rozkwitającej przyrodzie. No, ale wyszło jak wyszło. Widać, ten sceptyk siedzi we mnie i tak już zostanie. Oby tylko pogoda sprzyjała ludziom, życzmy sobie słońca i ciepła. I obyśmy zdrowi byli... 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Domowy ciąg dalszy

piątek, 21 maja 2010 22:02
Rozmawialiśmy sobie z Moim o przyszłych pokoleniach. Stwierdziłam, że mężczyźni bez kobiet by wyginęli, bo nie miałby kto rodzić dzieci. Mój zadał pytanie:
- A według ciebie co było najpierw: kogut czy kura?
- Kura, Kochanie, z całą pewnością kura - odparłam.
- To ty jesteś feministką!"- z niejakim zdziwieniem stwierdził małżonek.
- A ty o tym nie wiedziałeś?"- szczerze się zdziwiłam.

- Nie, myślałem, że jesteś normalna.
Mój kochany "głowa domu"! Pozycja "szyi domu" całkowicie mnie satysfakcjonuje.:-)
P.s.
A poza tym na razie siedzę na wsi i cieszę się słonkiem, zielenią i ptaszkami. Chwastów nie widzę, robotę zrobię "jutro", jak mówią Hiszpanie. Miłego powolniaka wszystkim.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Dlaczego matriarchat to prehistoria?

środa, 19 maja 2010 20:00
Nie będę się zagłębiać w historyczne rozważania, dlaczego matriarchat zanikł. Ale zupełnie nie rozumiem, dlaczego niektórzy współcześni mężczyźni wyobrażają sobie, że nadal panuje patriarchat. Ten pierwotny, gdzie tylko mężczyzna ma coś do powiedzenia, coś znaczy. Tacy faceci nadają się do muzeum i trzeba im wyraźnie dać do zrozumienia, że czasy się zmieniły. Kobieta nie powstała z żebra Adama. To ona była na Ziemi pierwsza. A potem sobie odpuściła i  odebrano jej to pierwsze miejsce i znaczenie. W historycznych już czasach kobieta była jedynie inkubatorem synów (córki nie miały znaczenia). W dawnej Polsce , to jeszcze pół biedy, kobiety zawsze były (i pozostały )kobiece i sprytne. Potrafiły zaznaczyć swoją obecność w życiu społecznym czy politycznym. W czasach kiedy królowa Marysieńka Sobieska rządziła królem Janem w Polsce(XVIIw), w Rosji carowe (nie żadne wtedy caryce) nie pokazywały się nikomu na oczy, oprócz swoich dam dworu, były anonimowe, nie widywał ich nikt. Żyły w złotej klatce. Miały odrębny dwór, osobny pałac, mąż-car "nawiedzał" je tylko w celach prokreacyjnych i to rzadko, jeśli ilość potomstwa zabezpieczała sukcesję tronu. Taka carowa miała np. swoje miejsce w cerkwi "na pięterku", za gęstą kratą, nikt jej nie mógł tam dostrzec, a także osobne, niepozorne wejście do cerkwi. Jeśli nie spełniała oczekiwań (dowolnych) cara, to mógł ją, jak rzecz, wysłać do klasztoru i żenić się kolejny raz. Tak postapił jeszcze car Piotr Wielki ze swoją pierwszą żoną, która była mu narzucona odgórnie. Kolejną żonę wybrał sobie sam, był to już  początek XVIII wieku. I dopiero od tego czasu kobiety carowe stały sie carycami, władcami płci żeńskiej. Im niższa warstwa społeczna, tym kobiety miały więcej do powiedzenia (pamiętacie bajkę "O rybaku i rybce", kto tam rządził?). I tak jest godziwie, i tak byc powinno: im więcej pracy, tym większe prawa. Im wyższe wykształcenie, im więcej obowiązków, tym większa samoświadomość, tym więcej praw. Inna sprawa, że kobietom często wygodnie jest być "taką malą". Od tego jesteśmy kobietami, żeby mężczyźni robili, to co my chcemy i żeby jeszcze myśleli, że oni tego chcą:-)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  2 940 590  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2940590

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl