Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 943 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Mało mnie.

wtorek, 31 maja 2011 15:23

Coraz mnie mniej na blogach, a także w internecie. I nie dlatego, że czasu mało(to też). Ale głównym powodem jest fatalnie wolny internet na bezprzewodowym łaczu. Czasem nawet strona startowa wyszukiwarki "nie wchodzi":"bład wczytywania strony". A internet stoi w miejscu, nic nie przesyła, nic nie ładuje. A lato przed nami i pobyt na wsi, a potem juz chyba przeprowadzka na wies na stałe od jesieni. Dopóki nie dorobie sie stałego łacza będe tu bywac sporadycznie . Może znów odnowie kontakty z Biblioteka Gminną i skorzystam z ich internetu. A jak coś ciekawego, waznego się zdarzy, to nie omieszkam o tym napisać. Pozdrawiam wszystkich .:-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

SPA?

wtorek, 24 maja 2011 0:13

 Wykorzystałam jedną z grupowych ofert promocyjnych, zapychających mi skrzynkę mailową. Chciałam się przekonać, ile jest prawdy w tych reklamowanych usługach za „pół ceny”. Wybrałam hotel(?)-sanatorium(?) mające w nazwie Spa, w małej miejscowości mającej w nazwie Zdrój. Ogólnie wrażenia z pobytu sa sympatyczne, ale samo Spa albo raczej „spa” - nieszczególne. Standard usług z okresu „późny Gierek”. No, zgrzebność po prostu. I jakieś takie niedopracowanie organizacyjne. Sam budynek tego niby sanatorium jest ładny, zadbany i świeżo odnowiony, czysto i gustownie, ładne pokoje i pościele, ładne kafelki w łazience. Ale w tej części zabiegowej „kumuna”, „aby ino, aby było”. Ciemne małe pomieszczenia do zabiegów mokrych, siedziałam w wannie na masażu perełkowym, czyli takim jacuzzi na macie masującej i każdy mógł wejść (i weszła jedna kobitka przez pomyłkę, a ja goła w wannie). I ten masaż mocno intensywny spowodował u mnie podrażnienie skóry, bo jestem uczulona na wibracje. Podobne efekty czekały mnie w tzw. Kapsule Spa. Światło miało mnie niby grzać, a wibracje miały mnie masować. Ale przed skorzystaniem z tych „dobrodziejstw’ nie miał nikt czasu ze mną porozmawiać, co mnie czeka podczas poszczególnych zabiegów. W ogóle ludzi było tak wielu, a strefa zabiegowa tak skromna, że moje 3 zabiegi upychano prawie jeden po drugim, żebym zdążyła je wziąć. Ta kapsuła Spa, podobna do dużego jaja, w formie podobnej do łóżka opalającego (chyba, bo nigdy nie korzystałam) stała w jakiejś pakamerze, gdzie upchnięto niepotrzebne stoliki i krzesła. Kobieta zamknęła mnie w tym „jaju”, włączyła urządzenie na temperaturę według mojego życzenia czyli +40st.C, pokazała pokrętła, którymi się reguluje drgania i wyszła, zostawiając mnie samą , bez zegarka. Z urządzenia coś okrutnie mi wiało w szyję i kark, wydzielając przy tym nieznośny (dla mnie) zapach kwitnącej hoi. W ogóle w tym hotelu wszędzie używali tego samego środka zapachowego, który mi śmierdział (ponoć kwiatowy, brr). Kapsuły miałam dość przed czasem, wibracje wyłączyłam prawie do zera. Wypełzłam z urządzenia i poszłam poszukać pani odpowiedzialnej. Drzemała na łóżku do masowania, bidulka (powiedziała, że urządzenie wyłącza się automatycznie). . Nie dziwię się jej, że odpoczywała i nie mam za złe, bo miała do masowania mnóstwo osób, a było ich tylko dwoje z drugim masażystą. Byłam do niej zapisana tuż po obiedzie. Masowała rzetelnie i sprawnie, ale jak się zabrała np. za ramię albo łydkę, to też doprowadzała mnie do takiego swędzenia, że musiałam ją poprosić o „poluzowanie” i odpuszczenie, bo bym się zadrapała do krwi, a przecież ten masaż miał być odprężeniem, a nie jakąś karą. Wiem, strasznie marudzę. Ale jeśli już proponują zabiegi, to powinni być do tych zabiegów przygotowani, pod każdym względem, a nie na odwalanego, żeby się nazywało, że przecież były zabiegi. Ale żebym nie wyszła na totalną marudę i malkontentkę, to pochwalę basen, niewielki, ale ślicznie niebieski i ze szklanym dachem, o każdej porze do dyspozycji gości, bez ograniczeń, z którego skorzystałam każdego z trzech dni pobytu. I w ciągu dnia zupełnie pusty, do naszej z mężem wyłącznej dyspozycji. No i jeszcze sprawa posiłków. Tak małej porcji mięsa na obiad nie widziałam od czasu wczasów w ZSRR w roku 90-tym (co prawda mąż stwierdził, że woli 60gramów pieczeni, niż 120g mielonego). Ja nawet nie lubię mięsa, ale chodzi o zasadę. Czy w takim hotelu-sanatorium, spa, czy jak tam to nazwać koniecznie trzeba skubać gości na jedzeniu? Na śniadanie i kolację było to samo jedzenie- zimny szwedzki stół (były parówki, z których nie schodził plastikowy flak). Zamiast masła margaryna, wędliny z tych tanich, żółty ser, zimne połówki jajek, brak musztardy czy ketchupu. Ale – bez ograniczeń, ile kto wmieści i świeży, smaczny chleb. Tego jedzenia czepiam się dla zasady, bo przecież się najadałam, tylko takie „nudne’ to jedzonko było. Ogólnie, jestem bardzo zadowolona z wyjazdu, ha, ha. Miejscowość przyjemna, tereny zielone piękne, no i przez 3 dni nie musiałam palcem tknąć, pełny luz. Ale najważniejsze było spotkanie z koleżanką ze studiów i czas spędzony z nią i jej rodziną. Ale o tym może innym razem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (22) | dodaj komentarz

W kwestii suni

środa, 18 maja 2011 22:40

 Ja wyjaśniam. Bardzo lubię Sonieczkę, to urocza pśninka. Ale ona ma swój dom i nie mogę jej "adoptować" nawet gdybym chciała. Dziwię się tylko, że ona tak ucieka ze swojego terenu i zastanawiam się, że nie wraca tam, żeby coś zjeśćw ciągu dnia.  Może wystarczy jej jedzenie rano i wieczorem? Jest zadbana, wyczesana, ale zupełnie nie reaguje na wołanie swoich Państwa. Ja słyszę ich nawoływania i pogwizdywania, a Sonia udaje, że to jej nie dotyczy. To nie mój pies i nawet nie śmiałabym sąsiadom proponować, że się nią zajmę. Ja tylko martwiłam się, czy ona nie jest głodna, gdy cały dzień siedzi na tarasie. Po co komuś pies, jeśli zupełnie mu obojętne, co się z psem w danym momencie dzieje, jeśli nie nauczył psa posłuszeństwa, nie przywiązał do siebie, nie ma czasu (ani nie odczuwa potrzeby) na spacer , na pogłaskanie, na łaskawe słowa? No, tak. Jednak karmi psa i dba, jak umie.. Nie mnie o tym sądzić. Ale dziekuję wszystkim za dobre słowo@)-->-->--


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Rezydentka

poniedziałek, 16 maja 2011 22:46

 To jest Sonieczka, sukunia sąsiadów. Od pewnego czasu całymi dniami przesiaduje na naszym tarasie. Jej pan jest daleko (w szpitalu), pani jest bardzo zajęta, w gospodarstwie (domowym), jest jeszcze druga suka, dwa razy większa od niej, a w ogóle na jej terenie zrobiło się nie do wytrzymania, bo sąsiedzi otwarli pensjonat i sukunia nie ma chwili spokoju. No to przychodzi po sąsiedzku i przesypia dnie na naszym tarasie (między naszymi posesjami nie ma płotu, tylko krzaki). Sasiadka prosiła, żeby suni nie karmić, to nie karmię, ale przecież nie moge nie pogłaskać i wodę też dam w upał. I fajnie. Ale ja mam kota czyli kotkę (która raczej nie zaprzyjaźni się z psiną). Jeszcze nie przywiozłam jej na wieś, jeszcze czeka w mieście. czeka, aż postawimy płot i niespodziewane psie wizyty nie będą jej niepokoić. Nie mam żadnego doświadczenia w obchodzeniu się z psami, bardzo lubię wszystkie zwierzaki, ale czuję, że jestem jednak kociarą. Radość psia, okazywana na powitanie, te piski, to przewracanie sie na plecy aż mnie zawstydzają. Myślę sobie "wiecej godnośći!". Ta psia "wiernopoddańczość", ta hałaśliwość i jakby nadmiar energii  nie współgra z moim charakterem. Niby psinka mi nie przeszkadza, ale stale mam wrażenie, że ona tak leży, bo czegoś ode mnie chce, czegoś się spodziewa, a ja nie moge jej tego dać. I to mnie męczy. Może się mylę?  Oświećcie mnie doświadczeni właściciele (wielbiciele) psów.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

Wiosna

piątek, 06 maja 2011 0:06

 

Pierwszy tulipan rosnie u mnie w ogrodzie, zaczynaja kwitnąć te "kudłate". Pozostałe zdjęcia zrobiłam na dzisiejszym spacerze w Ogrodzie Botanicznym. Jeża spotkałam w opuszczonym ogródku za betonowym murkiem, przy bardzo ruchliwej ulicy. Nic mu nie groziło i zupełnie nie zwracał na mnie uwagi, jak widać.:-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (30) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  2 940 609  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2940609

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl