Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 942 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Teraz będę tu z doskoku

poniedziałek, 29 czerwca 2009 22:43
Na wsi nie mam netu (na razie, może tego lata coś na stałym łączu założymy), więc będę tu wpadać, kiedy okoliczności pozwolą, nieregularnie. Mam na wsi komputer, więc jak zapragnę o czymś napisać, to potem "wkleję z Worda". Nie mam planów wakacyjnych, może coś miłego w międzyczasie się wykluje. W ogółe, postanowiłam nie myśleć "do przodu". Po co się na zapas zamartwiać, stresować, wyprzedzać przyszłe zdarzenia, jeśli nie mam na nie wpływu. Na razie mam długie wakacje i póki kłopoty nie dopadną mnie, nie będę o nich mysleć. Może się uda nie wywołać wilka z lasu. Przepięknej pogody życzę wszystkim, zwłaszcza odpoczywającym na urlopach i do nastepnego@)-->-->--.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

W moim ogródeczku

czwartek, 25 czerwca 2009 23:28


Mój ogródkowy rozgardiasz jest całkiem fotogeniczny. Mój małżonek, który jest bardzo uporządkowany, "czysty, oczywisty"(jak śpiewał kiedyś Rosiewicz), uważa, że mam bałagan na tym moim zagonku kwiatowym, który objęłam we władanie. Ale ta rabata odzwierciedla moj charakter, zupełnie "nieoczywisty" i moje życiowe drogi: spontaniczność, intuicję, sporo przypadku i łut szczęścia. Rabatka ewoluuje, co roku się zmienia, na ogólnym "szkielecie" z bylin same się sieją rośiny polne (ostróżeczki, maki, modraki, rogownica, kozibrod) i jednoroczne z poprzedniego roku (maciejka, gipsówka roczna, len, nagietki, turki) i tak mi pasuje i efekt całkiem mnie zadowala. A Wam jak się podoba?

 I jeszcze moje kochane maki, które są u mnie pod specjalną ochroną i opieką , i którym pozwalam rosnąć nawet wśród warzyw, bo są piękne i cieszą oczy.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

I znów w pędzie.

wtorek, 23 czerwca 2009 0:25
Tym razem sprzątałam , jak głupia. Mam gościć, a właściwie nocować kuzynkę przez kilka dni, bo przyjechała "do szkół". Mój dom nie nadaje się do goszczenia. Jest zapuszczony. Nie daję rady sprzątać wszystkich domów cały czas (wszystkich domów - fajnie się słyszy). Na domy ją stać, a na sprzątaczkę już nie? Ano nie. I mam często ważniejsze i ciekawsze sprawy niż odkurzanie, którego nie znoszę (zawsze kręgosłup mi pęka przy tej czynności). No i czyściłam dziś na chybcika te parę pomieszczeń na raz, bo jutro cały dzień w pracy, a po południu jeszcze Dzień Taty u mnie (i kuzynka na noc). I wreszcie teraz mam trochę czasu na dawno niewidzieny blog.
 Byłam na wsi do dziś. I znów kilka obrazków ze świata fauny. Bażanty już na tyle podrosły, że nie chodzą z matką, tylko samodzielnie. Małe są jeszcze jak kuropatwy (które też nas odwiedzają). Truskawki mam solidnie podziobane. I zastanawiam się, czy to bażanty, kuropatwy, czy może sroki, które też już dorosły i w pięć sztuk harcują na moim polu, często bijąc się między sobą i krzycząc. Pan bażant też hałasuje, tokuje pod naszymi oknami. I zające też korzystają z darmowej wyżerki. Jak widzę, że ktoryś zatrzymuje się przy warzywniku, to po prostu sie ujawniam, kapustę już zdążyły dokładnie obgryźć. Ale to i tak fajny widok - zając kicający wolno prze moj ogród. A dziś widziałam małą sarenkę, z bliska. Śliczności, absolutnie bezbronne. Jechaliśmy takim bitym duktem przez las i mama sarna z młodym przebiegała drogę. Małe nie zdążyło wskoczyć na wysoki brzeg drogi, więc skuliło się na brzegu drogi. Przejechalismy wolniusieńko metr od leżącego malucha. Niesamowite wrażenie. Patrzyłam potem do tyłu (mąż prowadził), maluch wrócił na znaną sobie strone drogi, myślę, że matka do niego wróciła. Wiem na pewno, że nie zjem żadnej dziczyzny. Dla mnie te dziko żyjące zwierzęta, widziane z bliska, są jak dzieła sztuki, piękne i swobodne, podziwiam je, a do tego dla mnie są moimi znajomymi. Przywiązuję się do nich. O ileż uboższy byłby świat bez tych wszelkich stworzeń.@)-->-->--

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Co się porobiło

wtorek, 16 czerwca 2009 15:53
Zajrzałam na jeden blog. I poczułam się nie tyle stara, co z innego świata, innego kosmosu. Dziewczę, całkiem młode pisze o swoich przygodach erotycznych. Jakbym jakiegoś "Pleyboya" czytała. On piękny był, ona go zobaczyła i myślała już tylko o nim, on na nią kiwnął, ona poszła za nim i wypróbowali wszelkie możliwe pozycje. I  raz z jednym, potem z innym, niezwykle podniecającym. I to jest według niej wolność i szczęście. W XXI wieku dziewczę przed dwudziestką uważa się za wolną i szczęśliwą, bo może się podkładać w charakterze materaca i przyrządu gimnastycznego pod stale innego faceta? Co to jest? Czy to pisze facet, któremu się zdaje, że tak myślą dziewczyny, czy to kreacja i fantazja jakiejś nieśmiałej gąski, czy to dziewczę jest w jakikolwiek sposób reprezentatywne dla pokolenia dzisiejszych maturzystek? Jeśli to ostatnie, to bida z nędzą i czas umierać;-P.A ja niby taka tolerancyjna jestem. A poza tym ja chyba całe życie żyję pod jakimś kloszem ochronnym. I blogi - to kopalnia różnych wiadomości.
 A poza tym nagłym impulsem, to sporo pracy do końca czerwca, a potem przeprowadzka na wieś (na razie na wakacje) i odstawienie netu albo tylko z doskoku (o ile nie założymy na wsi stałego łącza z dostepem do). To na razie.papa

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

I znów na nizinie

poniedziałek, 08 czerwca 2009 23:27

Miło było, ale się skończyło. I pogoda nas nie rozpieszczała. W nocy było ponoć 5 stopni, w czerwcu. A w Tatrach spadł nowy śnieg (pokazywali nam po słowackiej stronie). W Popradzie woda w basenach była bardzo przyjemna (w niektórych nawet +40 stopni). A w piątek pojechałam kolejką gondolową na Jaworzynę Krynicką. Taka kolejka mnie nie przeraża, ale wyciągi krzesełkowe, takie otwarte, a zwłaszcza jednoosobowe wzbudzają we mnie silny niepokój. Miałam 6 lat, kiedy jechałam takim wyciągiem w Karpaczu. Zapewne ja osobno i mama osobno. Musiało to być silne negatywne przeżycie, jesli został mi uraz do dziś. No, ale wagoniki kolejki gondolowej były przytulne, miały nawet przyciemnione szyby. Ze szczytu zrobiliśmy sobie małą wycieczkę do schroniska PTTK pod szczytem, byłam chwilkę w górach i widziałam Tatry, momentami, bo zasnuwały je co chwilę chmury. W sobotę odwiedziliśmy znajomych pod Rytrem, a potem pojechaliśmy do wioski moich dziecięcych wakacji w Gorce. Jeśli tylko jest okazja przejeżdżam tamtędy  i zatrzymuję się na chwilę, żeby powdychać ten niepowtarzalny zapach, zapach dzieciństwa. I mogłabym przysiądz, że nigdzie indziej w górach nie pachnie tak jak tam, nad Kamienicą, miętą, szałwią, macierzanką i palonym drewnem świerkowym, po prostu balsam, dla duszy.
Potem jeszcze Kraków, którego też nie mogę ominąć bez zatrzymywania się. Zjedliśmy tam obiad w super barze "Chimera", gdzie króluje kuchnia wegetariańska, ale gdzie pojawił sie też drób i gołąbki z mięsem (nie polecam- kapusta twarda jak tektura). Dania wegetariańskie - różne tarty, zapiekanki oraz zimne surówki i sałatki - świetne!
 No i od wczoraj już żyję na nizinie. A od dziś już na pełnych obrotach. Jak to dobrze, że od czwartku znów długi weekend. No i wreszcie mamy ciepło.
A oto wspomnienie wyjazdu: widok z naszego okna na Krynicę i moja ukochana rzeka Kamienica.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  2 940 623  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2940623

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl