Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 876 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Jeszcze trochę Londynu "w pigułce".

piątek, 16 czerwca 2017 14:48

 

 Być w Londynie i nie widzieć zmiany warty przed Pałacem Królewskim - nie ma mowy. Tylko pomyliłam godzinę i trafiliśmy na zmianę warty w toku (ta uroczysta jest chyba o 11.00, my byliśmy o 11.20).To była niedziela, tłum taki, że terrorysta miałby używanie (brr). Zwykle unikam tłumów, ale byłam ciekawa, w sumie nie za dużo widziałam spoza głów i ramion innych, ale te fantazyjne czapy z niedźwiedzia kanadyjskiego i czerwone mundury widziałam, słyszałam też i widziałam orkiestrę gwardzistów.

 

20170611_113130[1].jpg

 

20170611_113218[1].jpg20170611_114727[1].jpg

 

A oto i sam Pałac Buckingham z alei The Mall, z widokiem na złocisty pomnik Królowej Wiktorii.

Należało zobaczyć Opactwo Westminsterskie (Westminster Abbey), miejsce koronacji prawie wszystkich władców Wielkiej Brytanii, jedne z najstarszych zabytków Londynu. Zobaczyłam To najładniejszy i największy gotycki kościół Londynu. Nie zwiedzałam go wewnątrz, bilety są "śmiesznie" drogie , jak na nasze polskie warunki (zapłacilibyście 100 zł za wstęp do kościoła?). Ale obejrzałam co się dało z zewnątrz - gmach Parlamentu z wieżą Big Ben także, to Pałac Westminsterski, jednak znacznie młodszy. Po pożarze w początku XIX wieku starego pałacu zbudowano na jego miejscu obecny gmach, na potrzeby parlamentu.

20170612_135526[1].jpg  

Najwyższe wieże gotyckie na Wyspach Brytyjskich (jednak z XVII w.).

 

20170611_150207[1].jpg

 

Widok z południowego brzegu Tamizy na budynki Parlamentu i Big Ben.

 

20170611_150152[1].jpg

 

Tu panorama z kładki na Tamizie, z atrakcja turystyczną - diabelskim młynem, a właściwie ruchomym punktem widokowym - London Eye. To koło porusza sie tak wolno, że trudno to nawet zaobserwować. Nie skorzystaliśmy z tej atrakcji, czasu mało i drogo.

 

20170611_193159[1].jpg

 

Tu najstarszy zamek i twierdza w Londynie - Tower (i kawałek piętrowego autobusu). To tez trzeba było zobaczyć.

 

20170611_194435[1].jpg

 

Tower z innej strony - i łan lawendy (to już było przed wieczorem).

 

A jak Tower, to i Tower Bridge. Nie wiem czemu wydawało mi się, ze to stary most, a to "młodziak", oddany do użytku pod koniec XIX wieku ;)

 

 

20170611_194350[1].jpg

   

 

I koniecznie chciałam też zobaczyć Katedrę Św. Pawła - miejsce ostatnich książęcych ślubów.

I to miejsce też sobie inaczej wyobrażałam - na placu, wśród zieleni. A tu, jak w całym Londynie, wszystko "upchane", przy wąskiej ulicy, w City. To ogromy kościół, z dwoma wejściami i ogromną kopułą, nieco tylko mniejsza niż ta w Watykanie.  Bardzo ładny (wstęp - 24 funty! nie skorzystałam). Zaprojektował go sławny architekt Christopher Wren, po wielkim pożarze Londynu w 1666 roku (Wren zaprojektował wtedy 52 kościoły).

 

 

 20170612_153522[1].jpg

 

I to tyle Londynu "w pigułce".

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Czas na Londyn :) cz.1

środa, 14 czerwca 2017 14:35

I w końcu przyszedł ten czas - zobaczyłam Londyn! Miałam go w planach od chwili, gdy wyjazdy "na Zachód" stały się łatwiejsze, gdy granice otwarły się dla Polaków szeroko (kto pamięta czasy, gdy nasze paszporty spoczywały w depozycie w komendach milicji?). Do Paryża dotarłam już 25 lat temu, a na Londyn czekałam aż do zeszłego tygodnia ;)

 Warto było czekać:) Każde miasto jest inne, wiadomo. Ale dla mnie miasta współczesne  nie maja tyle uroku, co miasta z historią, najlepiej z bardzo długą historią ;)

A Londyn, to dla wielu - stolica świata. jest tu i historia, i nowoczesność. Różnorodność, elegancja i totalny luz, ludzkie mrowisko. W takim "młynie" jeszcze nie byłam :);)

A zaczęłam moją londyńską przygodę bardzo przyjemnie - od spaceru z dworca do hotelu przez Hyde Park. Ach, jakie przestrzenie, ile kwiatów! A teraz właśnie wszystko kwitnie. Kwiaty bujne, ale takie same, jak u nas. Natomiast jezioro (staw?) Serpentine w środku Hyde Parku - niezwykłe. Po pierwsze nie ma w nim ryb (nie widać żadnych, jak stwierdził Mój, zapalony wędkarz), a po drugie takiego rozpasania ptactwa wodnego nie widziałam nigdzie indziej ;)

 

20170610_114707[1].jpg

 

Oczywiście byłam zachwycona! Tylu różnych gęsi, z tak bliska nie widziałam jeszcze. Były gęgawy (te szare) i bernikle kanadyjskie (z czarnymi szyjami) były nawet gęsi egipska (jakby miały czarne okulary). Teraz jestem taka mądra, jak sprawdziłam w atlasie ptaków ;)

Widziałam też czaple, dosłownie bliskie spotkania drugiego stopnia ;)

 

DSCN2699.JPG

 

 

Po drugiej stronie jeziora stoi rzeźba najwybitniejszego współczesnego rzeźbiarza .

DSCN2693.JPG 

 

To "Łuk" Henry Moora.

Mieszkaliśmy w ładnym hotelu przy Parku Kensington (który jest jakby drugą połową Hyde Parku). Ten kształt budynku często powtarza się na sąsiednich ulicach - identyczne ozdobne wyjścia (lub tylko niby wejścia), biały kolor, kolumienki, można się pomylić ;)

 

20170610_151733[1].jpg

 

Jeśli sądzicie, że wnętrze jest równie symetryczne i powtarzalne, to mylicie się. To nie jest monolit, to kilka budynków połączonych jednolitą fasadą. W środku jest galimatias krętych wąskich korytarzyków, schodków w górę i w dół, sufitów obniżających się i wznoszących. Oto, jak pani recepcjonistka opisała nam drogę do naszego pokoju na III pietrze: z windy na lewo, przez pierwsze drzwi i prosto, potem na prawo i zaraz na lewo przez drugie drzwi, jeszcze raz na prawo i zaraz za trzecimi drzwiami drzwi po lewej stronie.Powtórzyła to dwa razy. Nie wspomniała jeszcze, że po drodze były 4 schodki w dół, zaraz potem 5 w górę i jeszcze kilka w dól. Istny labirynt ;) Ale czysto i przytulnie:)

Londyn jest wielki, to wszyscy wiedzą. Ale chodzenie po Londynie spacerem wymaga sporej kondycji fizycznej. Po pierwszym dniu spacerów mój kręgosłup powiedział "stop" i zainwestowaliśmy w bilety londyńskiego "MPK". To jest fantastyczna sprawa, bo czerwonym autobusem piętrowym można zobaczyć miasto, a metrem przemieścić się przez 15 minut z jednego końca centrum na drugi (piszę "centrum", bo dotarcie z krańców miasta na kraniec przeciwległy mogłoby zająć pewnie znacznie więcej czasu, Londyn jest rozciągnięty wzdłuż i jest rozległy, metro jeździ ze średnią prędkością 90 km/godz.). Mając te bilety sieciowe śmigaliśmy do wszystkich atrakcji, które "każdy turysta musi zobaczyć".Ten cudzysłów dlatego, że przecież każdy może sobie wybrać, co chce zobaczyć. My wybraliśmy opcję bezpłatną . Wszystkie muzea królewskie (royal) są bezpłatne . I to też jest wspaniałe w Wielkiej Brytanii.  Skorzystaliśmy z tego dobrodziejstwa i zahaczyliśmy o Muzeum Historii Naturalnej, gdzie są oczywiście wypreparowane zwierzęta (także te, których już nie ma w puli genowej świata) - np. niesamowity płetwal błękitny (ale raczej jakiś niedorostek, bo mający najwyżej z 15 m długości, a dorastają do 33m!) i największa atrakcja (dla dzieci) - dinozaury! Nie tylko szkielety, nie tylko rekonstrukcje, także roboty - jak żywe, z planu filmowego "Parku Jurajskiego". Nie tylko się poruszają, jeszcze ryczą! ;)

DSCN2707.JPG

 

Jeden z "aktorów" - tytanozaurus.

Byliśmy jeszcze w Muzeum Nauki i Przemysłu (połączenie muzeum techniki z Centrum Kopernika) i w Galerii Narodowej. Ta mnie nieco zawiodała, bo akurat zamknięto sale z Impresjonistami :( Na pocieszenie w jednej z sal pokazano kilka prac Van Gogha i Gauguina. Galeria jest ogromna. Widzieliśmy mistrzów flamandzkich i hiszpańskich, ale do włoskich (Rafael, Botticelli, Da Vinci, Tycjan), jakoś nie dotarliśmy. Mały zawód spotkał mnie też w związku z Trafalgar Square. Mały! Nie wiem czemu wyobrażałam sobie ten plac, jako znacznie rozleglejszy, a to ledwie placyk.Ogólnie place w Londynie są ciasne, a parki rozległe.

 

20170611_124017[1].jpg

 

To widok z wejścia do National Gallery. Na środku kolumna Nelsona, na horyzoncie Big Ben.

 

20170611_122928[1].jpg

 

A tu Galeria Narodowa i w rogu placu Kościół St. Martin in the Fields.

 

Wspomnę jeszcze, że w Muzeum Nauki widziałam autentyczną pierwszą lokomotywę  - parowóz Stephenshona The Rocket, a także kapsułę księżycową  Apollo 10.

Z Muzeum Nauki mam jeszcze jedno niecodzienne wspomnienie :)

Jak jeździłam dawniej do Warszawy, to zawsze natknęłam się na jakąś znaną postać, można powiedzieć, że "kolekcjonowałam" znane osoby spotkane na ulicach Warszawy. Po prostu jestem z natury obserwatorem i patrze na ludzi mijanych po drodze. Nie spodziewałam się, że w Londynie znani ludzie chodzą w publiczne miejsca, pełne turystów.  A właśnie w Muzeum Nauki, gdy wychodziliśmy bocznym wyjściem, zupełnie pustym, natknęłam się na kilku mężczyzn pochłoniętych rozmową. Musieliśmy przejść między nimi. Ach, ach - otarłam się (nieledwie);) o Hugh Grant'a. !! A Mój nawet nie zauważył. Dopiero na zewnątrz, gdy spojrzeliśmy przez szklane drzwi, Mój przytaknął, faktycznie to on. Nie, żebym była jakąś fanką Hugh'a, ale fajnie zobaczyć gwiazdę z bliska (nawet bardzo bliska). On jest mojego wzrostu zaledwie!. (a ja mam tylko 163cm). Kurdupel. I jeszcze stał taki trochę zgarbiony. Nie chciałam robić "wioski" i nie wróciłam, żeby poprosić o wspólne zdjęcie. Może gdybym była długonogą młodą blondyną ...? No ale wspomnienie mam:)

O innych "zwyczajnych" turystycznych atrakcjach napiszę niedługo. I wstawię te widokówkowe fotki. Wspomnę jeszcze, że pogodę mieliśmy całkiem ładną, ani razu nie padało przez 3 dni! Było też przyjemnie ciepło w dzień, pod wieczór zaczynało mocno wiać i wtedy robiło się niemiło w krótkim rękawku. No i chmury wielokrotnie zasłaniały słońce, zmieniając nastrój dnia z chwili na chwilę, ale słońca było więcej:)

A na koniec dzisiejszej relacji symbol (jeden z symboli) brytyjskiej stolicy:

 

20170612_154608[1].jpg  

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Arbatax - Sardynia, Włochy

niedziela, 04 czerwca 2017 23:22

Wróciłam z pięknych króciutkich wakacji na kolejnej z wysp Morza Śródziemnego - Sardynii. Jak zazwyczaj skorzystałam z ofert pośrednika turystycznego. Mogę już głośno napisać jego nazwę. To był Voyage Prive, francuska firma z filia w Polsce. Okazuje się, że nasz wyjazd, to był "rzut na taśmę". Od 15 maja firma zakończyła działalność w Polsce. Jaka szkoda. To były zawsze świetne noclegi, luksusowe hotele, dopasowane przeloty i dużo dodatkowych  bonusów - za przyzwoitą cenę. Przykra wiadomość dla mnie - szaraczka.

A wracając do Sardynii, to zaskoczyła mnie całkowicie. Poczytałam sobie trochę o kraju i ludziach (bo Sardynia, mimo, że włoska od prawie dwustu lat, to jednak odrębna).  Jako urodzona Wielkopolanka widzę świat, jako równinę, to pierwsze skojarzenie. I zawsze się dziwię, jak ludzie żyją w górzystych krainach. A ostatnio trafiam na wyspy niebywale górzyste (płaskie pewnie w ogóle by z morza nie wystawały). Sycylia była górzysta i Kreta, Teneryfa, a teraz Sardynia. Same góry! Tysiące serpentyn dróg, zakrętów, podjazdów, zjazdów i tuneli i przejechanych przeszło 700 km. A wszystkie góry groźne, poszarpane, skaliste, strome, niedostępne, często schodzące pionowo w morze. Trudny teren, ale dobre drogi :). Tak, widoki zapierające dech w piersiach, mnie przyprawiające momentami o zawrót głowy (lęk wysokości). Na szczęście nie ja byłam kierowcą.

 

20170531_123825[1].jpg   

DSCN2656.JPG

 

 

DSCN2658.JPG

 

A obok takich widoków cudowna przyroda, ciepło (ponoć wyjątkowe w maju - przeszło 30 st.), przepiękne morze (na razie dla mocno zdeterminowanych, dla mnie zbyt chłodne ok +20 st), wyśmienita kuchnia, życzliwi ludzie i cudowne włoskie latte :)

Mieszkaliśmy w pięknym ośrodku - Arbatax Park Resort, na półwyspie Arbatax , na wschodnim wybrzeżu Sardynii, mniej więcej na środku tego wybrzeża, koło miasteczka Tortoli. Ów Resort, to jakby kilka osobnych skupisk domków letnich, od malutkich (w takim mieszkaliśmy), po spore wille, a także coś na kształt "szeregowców" z kilkoma apartamentami. Wszystko w cudownych "okolicznościach przyrody". Domy stały porozrzucane wśród drzew,krzewów, o tej porze, w końcu maja był to cudowny kwitnący ogród. A otaczało ten ogród Morze Śródziemne, z kilku stron łatwo dostępne, a z paru stron, skalistych, zupełnie niedostępne (półwysep). 

 

DSCN2589.JPG

 

W takim domku mieszkaliśmy, tuż nad morskim brzegiem, z szumem fal każdej nocy. 

 

20170601_105033[1].jpg

 

Wejście do restauracji w której jedliśmy kolacje :) To bugenwilia 

 

DSCN2622.JPG

 

W tym basenie pływałam (cały basen dla mnie) :)

 

DSCN2649.JPG

 

A to lantany i bugenwilia na skwerze w miasteczku Muravera  daleko na południowym wschodzie (specjalnie dla Ani) :).

Dwa kilometry od tego miasteczka były płaskie tereny, piaszczyste plaże (drobny żwirek, gorący jak rozgrzana patelnia) i nawet rzeka nizinna, bogata w ryby tam była :)

 

DSCN2643.JPG

 

DSCN2642.JPG

 

DSCN2674.JPG

 

Dorgoli w porze sjesty.

 

DSCN2677.JPG

 

Brama w Dorgoli.

 

DSCN2692.JPG

Panorama zamku i miasta Posada.

 

Byliśmy też w otoczonej skałami zatoce i na plaży Cala Gonone , na

wschodzie.

DSCN2665.JPG

 

 

DSCN2669.JPG

 

Porfirowy piasek, ze skały porfirowej (magmowej koloru różowego) na plaży w Cala Gonone - dla bosej stopy nie dość, że gorący(tam gdzie woda nie sięga, oczywiście), to jeszcze ostry, uwierający. 

 

Nasz ośrodek też miał piękne i niezwykłe plaże.

20170530_102418[1].jpg

 

Najpiękniejsza, skalista, ale z cudownym widokiem na zatokę Arbatax.

 

20170530_122508[1].jpg

 

Niezwykła - na metalowym pomoście, z leżakami, parasolami i barem, do morza schodziło się po wielkiej płaskiej skale, widocznej na pierwszym planie. A na sam pomost prowadziło chyba ze sto schodów, uff. Ale zatoczka była cudna, kameralna i widoki przepiękne

20170530_113341[1].jpg.

A to widok z góry na tę zatoczkę. :)

I jeszcze trochę przyrody - ożywionej.

DSCN2633.JPG

 

To mewa z pisklakiem. 

 

DSCN2632.JPG

 

A siedzą na tej poszarpanej skale.

A na koniec jeszcze jeden ze stołów z sałatkami  w naszej restauracji, podczas kolacji 

20170530_200424[1].jpg

 

Te wszystkie widoki, smaki, zapachy zostaną ze mną, wywołując uśmiech 

w szare jesienne i zimowe dni.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  2 921 501  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2921501

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl