Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 942 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

26 lipca

czwartek, 26 lipca 2007 13:24
 Niby mam dzisiaj imieniny, ala sama nie jestem o tym do końca przekonana. Bo w dzieciństwie i przez całą szkołę obchodziłam imieniny w grudniu 15.12. mama gdzieś kiedyś znalazła taką datę i przynajmniej mogłam zapraszać koleżanki i kolegów i zanosić cukierki w dniu imienin do szkoły. A w wakacje miałam urodziny, żadnych kolegów nigdy nie było, właściwie urodzin nie obchodziłam. A jak zaczęłam pracować, to zmieniłam sobie te imieniny na lipiec. I nikt prawie o nich nie pamięta (moje dzieci dziś zapomniały). Trudno.Już do tego przywykłam. Poczekam na gości jak wreszcie przyjadą z wakacji i może wreszcie znajdą czas, żeby mnie odwiedzić. Chyba za bardzo mi na tych gościach zależy. Nadal piszę z internetkafe i nie mam czasu na zaglądanie do Was, ale któregoś dnia wskoczę do domu (miasto mnie zupełnie nie ciągnie) i wtedy postaram się odwiedzić wszystkich znajomych. Miłego odpoczywania (lub pracowania) dla wszystkich znajomych. Dziękuję za pamięć. Do następnego. pa,pa.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Wpadłam

poniedziałek, 16 lipca 2007 17:24
 Oczywiście, do domu wpadłam. Odebralismy wczoraj Marka z dworca i zostalismy na noc w miescie. A dziś rano przydałam się do popilnowania wnusia. Byl bardzo kochany, pluskał się w wielkiej misce na balkonie w cieniu i miał zajęcie.  Za chwile wracamy na działkę. Wczoraj tam byłi kuzynostwo i ciocia z wujkiem. temperatura w domu osiagnęła 30 stopni. Ale mnie to nie przejęło, bo i tak jechałam nocować do bloku (tutaj było tylko26 st). W naszyn nowym domu na wsi mamy luksusowe 23 stopnie, ale tam mamy tylko 2 miejsca noclegowe na razie. No i kot jeszcze tej wsi nie zna. Więc kursuję miedzy jedną wsią, a drugą (działką).
 Jutro mam urodziny. Dożyłam do kolejnych. Ech, nikt się nie zjawi, może ktoś się odezwie, ale nic to, odbiję sobie tę okazję w innym terminie. Przyjemności letnich dla wszystkich znajomych. I znikam.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Bez okularów

wtorek, 10 lipca 2007 12:56

Piszę z pracy. jestem już mocno "ślepa", a zapomniałam okularów (ganiają mnie z jednego miejsca w drugie, nie okulary oczywiscie, tylko rodzina). Stąd te wielkie litery, żebym widziała co piszę.

 Wczoraj byłam jeszcze na działce i miałam taki plan, zeby z działki pojechac do pracy. Ale nie miałam swojego transportu, a rodzice, jak zaczęło padać orzekli, że nie ma po co siedziec na działce. Dla mnie na lato ten działkowy dom - to dom i czy w bloku nam przeszkadza, ze pada deszcz? Okropnie sie wczoraj złościłam, denerwowałam. Złość szkodzi zdrowiu, mojemu szczególnie. Ciśnienie skoczyło mi wieczorem na niebotyczny poziom. Potem ze strachu nie mogłam zasnąć. I tak sama nie wiem od czego to cisnienie tak "szybuje" w górę.

 Miałam sobie tu dzis poczytać, ale bez okularów nie sposób. Więc skracam czas dyżuru stukając w klawisze (bo dość głośno stukam).  A studenci juz przestali (na razie) przychodzić. Powyjeżdżali. Zjawią się znów wielką gromadą we wrześniu, żeby zaliczać zaległości.

 Dziś nie pada, wręcz jest ładnie i ciepło. Postaram sie pojechać na działkę, na stałe w końcu. Moja kotka umiera ze strachu podczas jazdy na działkę. Miauczy w swoim transporterku przez całe 40 minut jazdy, rozdzierająco. A zabrałam ją wczoraj do domu, bo ona jednak jest domowa i na Polu nie znajdzie sobie jedzenia, a poza tym miało padać cały dzisiejszy dzień, nie chciałam jej narażać na niewygody. I teraz znów będę ją szarpać na działkę. Może już na stałe, na resztę wakacji?

 A w sobotę mamy gości w nowym domu. Więc A. będzie tam działać i "dopieszczać" co jeszcze się da, żeby dom był nieco bardziej "skończony". Bo żeby ten dom był wygodny, to jeszcze sporo kasy i pracy trzeba bedzie w niego włożyć.

To już moje wakacyjne pożegnanie. Będę rzadko tu zaglądać (chociaż przy każdej sposobności). Nie zapominajcie o mnie. Ja się tu znów zjawię  w "pełnym wymiarze godzin" we wrześniu. Ściskam Was wszystkich serdecznie i życzę miłych wakacji.@)-->-->--


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Mokro

piątek, 06 lipca 2007 15:36
No i jestem. Bardzo wygodnie. Po 5 godzinach jazdy autokarem (i po nocy na promie) jestem w domu. Lało!! Od wyjazdu z Poznania w środę do wczorajszej nocy cały czas padało z różnym natężeniem, czasem sporym. I jak tu zwiadzać "obce kraje" przy takim deszczu i chłodzie (15 stopni i wiatr)? Spaliśmy na promie w dwóch kajutach (bo kajuty były 4-osobowe, męskie i damskie). A kajuty były z oknami, więc nie czułam się jak w piwnicy (bo są też kabiny bez okna, nie dla osób cierpiacych na klaustrofobię). I obudzili nas o barbarzyńskiej godzinie:6.00 Bo prom przyplywa do Ystad o 6.30. Wyżywienie było bez zarzutu. Na promie dwie kolacje (jak obiady) i dwa śniadania - szwedzkie, a jakże, w Kopenhadze lunch w firmie i kawa z ciasteczkami.
Po zejściu z promu przejechalismy autokarem przez śliczne, zabytkowe Ystad (deszcz padał), pojechalismy 60km do Malmo. Tam na chwilę wysiedliśmy na krótki spacer wokól Rynków: Dużego i Małego (deszcz padał, mokra spodnica). Potem przejechaliśmy przez najdłuzszy most w Europie i tunelem przez cieśninę Eresund na wyspę Zelandię, do Kopenhagi, do siedziby firmy, w której miało być szkolenie i konferencja. To był oczywiscie pretekst do wyjazdu , ale faktycznie konferowano służbowo 2 godziny.
Dostałam certyfikat za szkolenie w firmie ciepłowniczej
:-) No niby byłam tam ciałem, ale przecież ja nic nie " kumam" na ten temat. A deszcz równo padał, a ołowiane chmury stały w miejscu.
Potem pojechaliśmy do centrum zobaczyć najładniejsze i najcenniejsze miejsca w Kopenhadze. Nikomu nie chciało się wychodzić z autokaru, bo wszyscy byli już przemoczeni i przewiani , no ale trzeba było na zdjęciach utrwalić naszą obecność na wycieczce. Na czas wolny nie było już ani czasu, ani ochoty. Można było na tej fajnej wycieczce nie wydać ani korony. Zajrzeliśmy do jednego supersamu spożywczego, otwartego po godz.19.00. ceny na wysokim "poziomie". Stać ich, Duńczyków, na to. Najbogatsze państwo skandynawskie i najbardziej zadowoleni ludzie w Europie (według badań socjologów).
Na promie wydałam trochę pieniedzy na odrobinę luksusu, kupiłam sobie podklad firmy Clinique, no, tak mnie "paliły" moje w końcu wypracowane nadgodziny.
Nawet zatańczyłam sobie jeden 'kawałek" po kolacji. Ale mój A. był taki śnięty, że nie miał ochoty się ruszać, a ja nie miałam ochoty wystawiać się na "targu" - poprosi ktoś czy nie.
Byłam pełna podziwu pomieszanego z niebotycznym zdziwieniem i odrobiną niesmaku, że taka jedna kobita z wycieczki ( "kaszalot" ) z bardzo wyraźną nadwagą i mocno grubymi nogami przyszła na kolację (połączoną z tańcami) w obcisłej mini sukni z bocznymi rozcięciami prawie do majtek. A na oko "kaszalot' miał lat 60, a może był tylko taki zmarnowany różnymi kursokonferencjami. No i zdaje się miał ów damski "kaszalot" "wielbiciela" , z którym się prowadzał (obrączki mieli różne i byli z różnych miast). I dlaczego ja mam jakieś, jakiekolwiek kompleksy? Ano tak mnie wychowano (i tak mnie niepotrzebnie "skrzywiono"). Autentycznie zazdrościłam tej kobicie tego jej luzu. Tej "asertywności". Pewnie uważa: "Lubię moje kilogramy, lubię tę sukienkę, podobam się sobie i podobam się panu, a innych mam w nosie. O czymś takim jak samokrytyka nie słyszałam. I dobrze.". Mnie już nie uda się tak przesterować. A o ileż życie byłoby prostsze. Ano.
Ogólnie jestem zadowolona z wycieczki. Przynajmniej coś się działo
@)-->-->--
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Jeszcze na chwilkę

wtorek, 03 lipca 2007 21:08
Wskoczyłam jeszcze na chwilkę. Jutro krótki wypad, dopiero wczesnym popołudniem. Powrót z wycieczki w piątek też wczesnym popołudniem. I jak pogoda dopisze, to zaraz się zwijamy i jedziemy na działke.
 Synek dzwonił z obozu. jest na razie niefajnie. Jako jedyny ze swojego klubu został zakwaterowany w innym niż koledzy budynku i to z nieznanymi chłopakami z innego klubu, którzy "ćmiki palą" i kto wie, może "popijają". Niech "se" popijają, ale jak mój syn, uczulony na dym, ma spać w takim zadymionym, śmierdzącym pokoju? I to za 900 zł za 12 dni? Ech, musi sie sam bić o swoje. Ale czuję, że już na kolejny obóz nie da się namówić. No zobaczymy. Nigdy nie jest tak, jak nam się wydaje. Życie to jedna wielka niewiadoma, zawsze. I dość tej domorosłej filozofii. Dziś wczesne dobranoc Wam
papa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  2 940 611  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2940611

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl