Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 245 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Upał

poniedziałek, 28 lipca 2008 10:14
Wakacje, spotkania, goście. Jest fajnie. Tylko internet mam na minuty. Bo własnie siedzę w takim biurze, gdzie za 3 zł(!!!) mam godzinę w internecie. Ale ja nie mam tyle czasu. Za chwilke jadę dalej, na drugą działkę (też bez netu). Odświetowałam swoje święta, miałam WSPANIAŁE BABSKIE SPOTKANIE (wieczorem po wyjeździe gości myslałam, że plecy mi pękną). Byłam nad jeziorem u znajomych pod Złocieńcem, a potem wskoczyłam z mężem do Częstochowy. W sobotę wyskoczę do Ciechocinka (zawozimy teściową do sanatorium) i tak się kręci, tak odpoczywam. Wpadnijcie tu czasem. jak tylko będę w domu w mieście - uzupełnię braki w lekturze blogów. Ściskam wszystkich. Do nastepnego.:-)papa
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Znów ta apatia

poniedziałek, 14 lipca 2008 22:55
 Dziś przyjechałam do miasta. I jakby ktoś wypuścił ze mnie powietrze. Na dworze słońce, niby nic się nie dzieje, a mnie ogarnął taki egzystencjalny smutek. Fakt, w tym tygodniu urodziny, o których nie udaje mi się zapomnieć ( a zdarzyło sie tak mojej mamie i nam, że jakieś naście lat temu zapomnieliśmy wszyscy o jej urodzinach, mama twierdziła, ze ona też, na drugi dzień biegłam z kwiatami mocno skonfudowana, bo sobie przypomniałam). Przy takiej okazji zwykle robi sie jakieś podsumowania, jakiś bilans zysków i strat. Ha. Już pięć lat temu wydawało mi się, że w moim życiu nie czeka mnie już nic miłego, tylko minusy . A życie potrafi zaskoczyć. I nie mam tu na myśli jedynie wnuczka. Są i straty - nie jestem pełnosprawna, ale ostatnio staram się o tym nie myśleć. Co ma być, to będzie. Pod wieczór nastrój mi się poprawił. Jutro po dyżurze rozpoczynam formalnie wakacje i nie muszę już co tydzień meldować się w pracy. I wykorzystam ten czas. Jak się sprawy dobrze ułożą, to za tydzień będę hen, na pojezierzu Drawskim, na łonie przyrody, a potem w piątek może uda mi się skrzyknąć koleżanki na babską imprezkę działkową. Jak wszystko się ułoży, oczywiście. Mogę sobie  trochę poplanować, prawda?  Co będę robić w sierpniu jeszcze nie wiem, ale na pewno będę poza Miastem i będę miała czas, żeby sobie poczytać i porobić to, na co będę miała ochotę.  Na pewno też wpadnę tu od czasu do czasu, a na razie do nastepnego. Pa,pa.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Spotkania, spotkania...

czwartek, 10 lipca 2008 17:05
W zeszłym tygodniu miałam kilka miłych spotkań. Były u mnie na działce koleżanki z liceum, były też dziewczyny z Australii (męża siostrzenica z koleżanką), dwie młode pieśniarki, które miały występ w jednej z naszych kawiarni. Zagrały dla nas i zaspiewały też. Przy okazji my z moim A. też przypomnieliśmy sobie dawne czasy i pośpiewaliśmy trochę z gitarą. A w sobotę z "pewną nieśmiałością", ujęta serdecznością zaproszenia, pojechałam z A. poznać jedną z Was, znajomych internetowych. Spotkanie było niezwykle miłe i gospodarze byli bardzo mili. Spedziliśmy w miłym towarzystwie bardzo sympatyczny dzień nad jeziorem. I nawet brak sukcesów wędkarskich mojego A. nie był żadnym minusem.
A dziś jestem w moim kochanym G. z moimi kochanymi krewnymi-przyjaciółmi. Przed nami miły, mam nadzieję wieczór. A jutro znów z powrotem na wieś. W niedzielę znów tam będą goście (bo, że w sobotę będę mieć na obiedzie dwóch synków i dziewczynę starszego z nich, to już normalka, to nie goście, to już swoi). I tak się toczą te wakacje, spokojnie, leniwie, a ja tylko z tego spokoju tyję sobie. Rzadko patrzę na wsi w lustro, wagi nie mam , to i stresu nie mam. I dobrze. Mam nadzieję, że wpadnę tu we wtorek. Mam już ostatni dyżur, a potem już pełne wakacje. A więc do wtorku.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Diamentowe Gody

wtorek, 01 lipca 2008 13:14

 Kochane dziewczyny (bo, panow tu nie widzę)! Bardzo wam dziękuje za życzliwe odwiedziny. Ja teraz mam "odwyk" od internetu, bo siedzę na wsi, a tam nie mam netu. Dziś jestem na dyżurze w pracy i mam chwilkę na nowy wpis.

 W sobotę miałam na wsi nieduży zjazd rodzinny (16 osób) z okazji Diamentowych Godów, czyli 60 rocznicy ślubu moich rodziców. Bałam się, że to zadanie logistyczne umorduje mnie, że nie podołam fizycznie. Ale poprosilam moje dzieci o "kelnerowanie", spisali się wszyscy pięknie. Szczególnie zchwyciła mnie szybka i "robotna" dziewczyna mojego najstarszego (tak!! zakochany!). Rodzice byli weseli, szczęśliwy, towarzystwo tryskało humorem, na przekór pogodzie, która akurat w sobotę była nieco dżdżysta (a i tak co kot napłakał, za mało deszczu). Poprosiliśmy, żeby uczestnicy tamtych wydarzeń opowiedzieli,  jak  to 60 lat temu wyglądał ten ślub. Tato stwierdził, że ślubu cywilnego zupełnie nie pamięta, za to kościelny w szczegółach (tato jest ateistą co najmniej 60 lat). Młodzi byli biedni, tato szedł do ślubu w pożyczonym przez wuja garniturze, a mama w pożyczonym seledynowym kostiumie macochy. Ślub miał być skromny, księdzu i organiście trzeba było zapłacić, a i kościelny powinien coś dostać. Tato wszystkim zapłacił tyle samo. Gdy przyszli do kościoła, a musicie wiedzieć, że to była gotycka fara w Gostyniu, to myśleli, że się pomylili: cały kościół w kwiatach, wszystkie światła zapalone, dywan przez środek do ołtarza i jeszcze na chórze ktoś śpiewa "Ave Maria".  A to kościelny, wdzięczny niezwykle za tatową hojność (ojciec 11 dzieci), ktoremu zwykle płacili jakieś resztówki, tak się dla młodych i pięknych postarał. A pieśń zaśpiewała mamy koleżanka, zrobiła niespodziankę. Po ślubie nie było wesela, tylko skromny obiad, ale przed domem Panny Młodej grał na harmoni długo i pięknie, znajomy, któremu moja mama udzielała darmowych porad z polskiej gramatyki. Takie to były czasy. I do dziś moi rodzice lubią z sobą być.

 A co to znaczy kochać? To bardzo proste, dowiedziałam się . To chcieć tylko dobra dla kochanej osoby i móc bez żalu, bez namysłu poświęcić kawałek siebie dla jej dobra. Tylko tyle? Aż tyle. Myślę, że moi rodzice całe życie stosowali te zasady i dlatego tyle lat trawają razem, wspierając się wzajemnie. Po takiej dawce dobrej energii chciałabym wszystkim przesłać jej część, żeby Wam szczęście i zdrowie sprzyjało.serce@)-->-->--

 A ja znów znikam na tydzień. Dziś jadę na wieś z moimi szkolnymi koleżankami. Fajnie.:-)

A jak bedą zdjęcia, to je zamieszczę. Pa,pa, na razie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  2 545 866  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2545866

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl