Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 765 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Nie ma nieciekawych miejsc

niedziela, 25 sierpnia 2013 19:41

W połowie tygodnia gościłam moich poznańskich przyjaciół. Byli u nas cały dzień. Ja często powtarzam, że mieszkam "w środku niczego", że mała wieś, lasów brak, atrakcji brak. A jednak mieszkam w historycznym centrum Polski, "skąd nasz ród".  Do ciekawych miejsc początków naszej państwowości mam blisko, szlak Piastowski prowadzi przez pobliski Kostrzyn. Naszych gości zabraliśmy na wycieczkę po okolicy, najpierw do Gułtów (barokowo-klasycystyczny pałac Bnińskich, zapisany w testamencie  Uniwersytetowi Adama Mickiewicza). Pisałam bliżej o Gułtowach w lutym (moja mała ojczyzna). Park, po szkockich rewelacjach, wydał mi się zapuszczony, bez wyrazu, bardzo w "angielskim" stylu, ale pałac piękny.

 

IMG_0348.JPG

 

Potem pojechaliśmy do Giecza, małej wioski, która 1100 lat temu była wielkim grodem piastowskim, ponoć rodową siedzibą, kolebką Piastów.

Od 1962 roku jest tam skansen archeologiczny i muzeum. Byłam tam, wydawało mi się, niedawno, a tu kolosalne zmiany. Sprawdziłam na blogach, pisałam o Gieczu 3 maja 2009r (Witaj maju), jak ten czas leci. Wtedy muzeum mieściło się w niskim pawilonie z lat sześćdziesiątych, teraz wybudowano nowy zgrabny piętrowy budynek, z piękną ekspozycją muzealną (i eleganckimi toaletami) oraz zbudowano replikę podgrodzia dawnego grodu. Bardzo fajny pomysł i realizacja. Nam się podobał, a myślę, że moim wnukom też się spodoba, zabiorę ich tam przed końcem wakacji.

IMG_0363.JPG

Tu - piwniczka, ziemianka, dalej kryte wejście na pomost.

 

IMG_0359.JPG

Tu w tle widać wał ziemny, który otaczał przed tysiącem lat gród.

Zapraszam wszystkich w to ciekawe miejsce.   


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Moc wrażeń

środa, 21 sierpnia 2013 22:58

Naprawdę nie wiem, jak zmieścić na blogu tę moc wrażeń z wspaniałego pobytu w Szkocji. Co najpierw, co potem, no i ile zdjęć pomieści wpis (mam ich około trzystu).

Może to, co najważniejsze. Nie byłoby Szkocji, gdyby nie przyjaźń. To duże słowo dla mnie. Ale po tygodniu idealnego wprost współżycia codziennego mogę chyba napisać, że łączy nas przyjaźń i powinowactwo dusz:). Niektórzy twierdzą, że nie jestem łatwa "w odbiorze" (bo krytyczna, bo wymagająca, bo rozwlekła i takie tam), ale , to ci, którzy nadają na innych falach, niż ja. My z J. nadajemy chyba na tych samych.Wszystko mi sie podobało. Jako gospodarze, jako towarzysze JJ byli wspaniali. Działali na mnie i Mojego, jak balsam. Dziękuję Wam Kochani serdecznie jeszcze raz.

Drugie miłe wrażenie, to miasto Aberdeen, bo tu spędzaliśmy wakacje. To "granitowe miasto", zbudowane z granitowych "cegieł", wielkości sporych pustaków (i po prawdzie, w podobnym kolorze). Ponoć niektórzy uważają to miasto za szare i smutne. Dla mnie było to miasto srebrne(bloki betonu lśnią w słońcu drobinkami miki), bardzo solidne i pełne ładu. Wszystkie domy w tym samym kolorze! Jakie to uspokajające. Do tego szeregi domów o identycznym wyglądzie, całe ulice, jak dekoracje. Mnie się to podobało. I nigdzie nie odpada tynk (bo go nie ma), nie widać pomalowanych spray'em ścian (na chropawych powierzchniach trudno poszaleć), po prostu ogólny ład i porządek. I ciekawe miejsca (np. Muzeum Morskie). I piękne parki. No i morze, które stanowi wschodnia granicę miasta, oblewa je i ozdabia.Mieliśmy piękna pogodę, prawie cały czas słoneczną i niebieskie niebo, odbijające sie w morzu sprawiało, że morze miało piękny lazurowy kolor.

No, i zamki i pałace Aberdeenshire (czyli okręgu). Ogrody, to po prostu marzenie. Przez jedno pokolenie nie sposób  takich założyć i wypielęgnować. A róże! Wąchałam staroangielskie odmiany. Ach, dlaczego w nowych odmianach zrezygnowano z zapachu (bo maja być wielkie i w fantazyjnych kolorach). Róża bez zapachu podobna jest do pięknej sztucznej imitacji, niestety. Ale zapachu wam tu nie oddam (póki co). Przy każdym zamku był ogród, a ja najchętniej zabrałabym do siebie choćby malutka cząstkę każdego z ogrodów. Zamki z kolei, to wiadomo, świadkowie historii, obecnej na co dzień w życiu Szkocji.

 I jeszcze góry. Nie byliśmy w wysokich górach, ale miałam ich przedsmak oglądając przepiękne panoramy, wąchając wrzosy na wrzosowiskach porastających wszystkie górskie zbocza i doliny, jedząc słodkie górskie jagody (maluśkie) i maliny (dorodne, dzięki częstym deszczom).

W Aberdeen spotkałam się też z Marysią i zrobiłyśmy sobie we trzy miły babski wieczór (m.in. byłyśmy w pubie, który urządzono w byłym kościele!)

Wrażeń mnóstwo, cały czas je teraz "przerabiam", będą słonecznym, radosnym wspomnieniem w szarych chwilach.

Teraz kilka zdjęć(tylko wybór bardzo trudny): 

 

IMG_8063.JPG

 

Union Street przez szybę piętrowego autobusu.

 

IMG_8014.JPG

Widok na port i miasto.

IMG_8073.JPG

Park "tysiąca róż" w Aberdeen.

 

IMG_8097.JPG

Pachnąca "Róża Pokoju", odmiana z 1945 roku w ogrodzie zamku Drum.

IMG_8101.JPG    Zamek Crathes.

 

IMG_8115.JPG

Niezwykłe "rzeźby" formowane z cisu (ew.z bukszpanu w innych miejscach) w parku zamku Crathes.

IMG_8120.JPG

Wrzosowiska.

IMG_8131.JPG

Ruiny zamku Dunnottar na wysokim klifie .

IMG_8149.JPG

IMG_8159.JPG

Ogrody Pitmedden. Jest tu także Muzeum Wsi.

IMG_8166.JPG

Haddo House i ogrody.

IMG_8198.JPG

Ulica w centrum Aberdeen w niedzielny wieczór (ok. godz.19.00).

I jeszcze słowo o Edynburgu.

Tym razem widziałam to śliczne miasto tylko przez chwilę, w drodze z Aberdeen na lotnisko w Edynburgu. Wypiliśmy szybką kawkę   przy Princess, czyli przy centralnej ulicy Edynburga, spojrzeliśmy na ogrody poniżej i na zamek na skale ponad ogrodami, zrobiliśmy zdjęcia na pamiątkę komórką (nie moją, nie mam ich na razie) i juz jechalismy na lotnisko. 

Wierzę, że to nie było moje ostatnie spotkanie ze Szkocją. Jestem nią  oczarowana i mogę pomarzyć, że jeszcze tam wrócę:). 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

Lecę

sobota, 10 sierpnia 2013 20:33

 

Fryzjer zaliczony, paznokcie u rąk i nóg zrobione, walizka też już zapakowana (prawie) czeka. W poniedziałek o tej porze  będę już w Szkocji. Znów zobaczę piękny Edynburg (i nie tylko). Cieszę się na spotkania, na widoki, nawet na klimat sie cieszę. odpocznę od polskich tropikalnych upałów. Cieszę się szczególnie, bo 3 lata temu, gdy opuszczałam Edynburg, to miałam takie wrażenie, prawie pewność, że już nie będzie mi dane zobaczyć Szkocji.  A jednak...Niech żyją blogi i blogowe znajomości - przyjaźnie. Zupełnie realne, nie wirtualne! :):)

 


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (12) | dodaj komentarz

Austriacka zupa dyniowa

sobota, 03 sierpnia 2013 17:15

Wiem, że jeszcze nie sezon na zupy dyniowe, ale w lodówce miałam kawałki dyni (jakąś 1/4 średniej dyni), takie bez skórki, dość duże "dzwonka"i postanowiłam zrobić dziś kolejna zupę i podać przepis. Może komuś się przyda?

  Dynia, to wdzięczne warzywo (a botanicznie-jagoda), które można surowe przechowywać przez dłuższy czas w lodówce, bez szkody dla smaku i zdrowia (byle w przewiewnym opakowaniu, żeby nie spleśniała). Pokroiłam te większe kawałki w kostkę:

 

  IMG_0327.JPG

 

To dusiłam pod przykryciem z trzema(3) łyżkami wody i dwiema (2) łyżkami oleju z pestek winogron (dowolny olej bez wyraźnego smaku) do miękkości. Po ugotowaniu zmiksowałam, a potem dodałam około litra rosołu z kurczaka (może być wywar warzywny). Zupę trzeba oczywiście posolić do smaku (nie wiem, jak smakuje zupa niesolona, ale jest to już inna zupa). Na koniec dodajemy po sporej szczypcie cynamonu, imbiru i ostrej papryki oraz 2-3 łyżki śmietany (ja daję słodką 18%). Wszystko dokładnie wymieszać. Podaję z grzankami albo z groszkiem ptysiowym, można dodać uprażone pestki z dyni i polać po wierzchu olejem z pestek z dyni (bardzo ekskluzywny, tak podawali tę zupę nasi austriaccy przyjaciele). Zupa ma ciekawy smak i kremowa konsystencję. To zupełnie coś innego niż słodka wielkopolska zupa z mlekiem (której zresztą nie lubię).

 IMG_0331.JPG

Smacznego!

 

 

 


Podziel się
oceń
9
3

komentarze (27) | dodaj komentarz

piątek, 28 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  2 363 467  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2363467

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl