Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 403 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Piękne Ystad

wtorek, 29 sierpnia 2017 23:17

Ystad, miasto znane Polakom z przystani promowej. Stąd odchodzą promy dwóch armatorów Polferies i Unity Line do Świnoujścia. I oczywiście stamtąd przypływają one do Ystad. Teraz byłam w Ystad po raz trzeci. Poprzednie razy, to były krótkie spacery po mieście, przed przeprawą mostem do Kopenhagi.Tym razem byłam w Ystad 4 godziny. To niewielkie miasto, a mnie interesowało tylko historyczne centrum, więc mogłam je obejrzeć wzdłuż i wszerz. Trafiliśmy tam w sobotę i po godzinie 15.00, wtedy wszystkie miejsca parkingowe w mieście są już bezpłatne. Zaparkowaliśmy tuż przy Rynku. Na Rynku najokazalszą budowlą jest kościół. W całkiem niedawnych, ale już historycznych czasach z wieży kościoła, najwyższego miejsca w mieście ostrzegano mieszkańców przed pożarem.

1503150581116.jpg

 

Ystad to stare miasto, w tym roku obchodzi 750 -lecie istnienia. Najstarszym  i najcenniejszym zabytkiem Ystad jest dawny klasztor franciszkanów, którego budowę rozpoczęto w 1267 roku. 

 

1503156406195.jpg

 

Kościół św. Piotra, dawny kościół klasztorny obecnie jest kościołem ewangelicko-luterańskim.

 

1503154417197.jpg

 

 

W dawnym klasztorze mieści się muzeum historii miasta.

 

1503155207305.jpg

 

Klasztorny ogród ziołowy zachwycił mnie już za pierwszym pobytem. Teraz miałam okazję dokładnie przyjrzeć  się wszystkim posadzonym ziołom. Ach, gdybym miała miejsce zaraz bym taki ogród sobie urządziła. Ale i tak moje domowe ziółka posiałam z inspiracji tym właśnie ystadzkim ogrodem przyklasztornym :)

W klasztornym wirydarzu jest ogród różany. Ale cóż, róże kwitną najpiękniej w czerwcu. W sierpniu, po wyjątkowo częstych deszczach zostały w rozarium tylko nędzne resztki (ale pamiętam z wcześniejszych wyjazdów bujność tutejszych róż).

1503155996353.jpg.

 

W mieście, w wąskich uliczkach, przy niewielkich domach, pamiętających często XIX wiek rosną pnące róże i malwy. Wygląda to bardzo malowniczo i tak "przytulnie".1503151600192.jpg  

 

1503159511783.jpg

 

Mnie się bardzo podobało.

 

1503153943175.jpg

 

A to jeden z najstarszych budynków w mieście, tuż przy rynku.

A wam jak się podoba to miasteczko?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

"Szwecja - dyskrecja"

wtorek, 22 sierpnia 2017 18:04

Pamiętacie takie powiedzonka : elegancja Francja, Szwecja dyskrecja? Tak mi się skojarzyło, bo na Francję też przyjdzie czas w październiku. Ciekawe, czy będzie elegancja ? ;)

 A Szwecja rzeczywiście jest bardzo stonowana, "dyskretna", spokojna, bez ostrych kontrastów w sferze publicznej. I jest zielona i bardzo ekologiczna :)

Mieszkaliśmy ok. trzystu kilometrów na północ od Ystad, czyli od promu, którym do Szwecji dotarliśmy. Naszą (i wnuka, tym razem) szwedzką przygodę rozpoczęliśmy w Skanii. Nocowaliśmy wśród rozległych pól w domu dziewiętnastowiecznego kowala. Pieczołowicie odrestaurowane domostwo i obejście jest teraz eleganckim pensjonatem rodzinnym z restauracją i winiarnią (gospodyni jest sommeliere -znawczynią win). Rano zjedliśmy śniadanie z prawdziwie szwedzkim stołem: miejscowe sery, pasztety, miody, dżemy robione przez gospodarzy, bułeczki pieczone w domu i cudowne, moje ulubione śledzie w dwóch smakach ( z borówkami - super!)

 Śniadanie było w cenie noclegu. I to było jedyne szwedzkie jedzenie w Szwecji. Późniejsze ceny innych szwedzkich dań skutecznie zabijały mój apetyt. Drożyzna taka, że się po prostu na Szwecję obraziłam. A serio, nie wiem czemu reagowałam tak emocjonalnie na szwedzkie ceny, przecież byłam w innych drogich krajach (Wielka Brytania, Norwegia) i jakoś dało się przeżyć. Moja wina, pojechałam ze zbyt małymi zapasami niektórych produktów i Mój koniecznie musiał uzupełnić niedobór (ja bym się obeszła bez).

20170815_152618[1].jpg

Ceny "śmiesznie" wysokie - tu 2kg ziemniaków  za 44.95 koron. 1 KRS= 0, 44 zł.

Mieszkaliśmy w domku nad jeziorem, jezioro otaczał las, nasz domek stał na skraju lasu.

20170814_125913[1].jpg

 

Z zewnątrz niepozorny, w środku przytulny i wygodny.

 

20170814_130121[1].jpg

 

Przez duże okna mieliśmy widok, jak z reklamy :)

 

To były wakacje wędkarskie dla Mojego i wnusia (12 lat). Widoki były piękne, zapachy lasu po deszczu - niezapomniane, a jezioro wielki i przejrzyste.

 

20170816_163354[1].jpg

 

 

20170814_112721[1].jpg

 

W lesie zbierałam codziennie borówki i jagody, z borówek robiłam dżemy, jagody zjadaliśmy z jogurtem i lodami. Pod koniec pobytu pokazały się grzyby: mnóstwo maślaków, trochę podgrzybków i nawet 2 prawdziwki (jedynie).Grzybki mieliśmy na obiad, tylko prawdziwki ususzyłam (dosuszałam już w domu).

Z rybami był pewien problem, bo w sterylnym jeziorze nie widać było życia. Jedynie w jednej jedynej zatoce moi panowie złowili 4 szczupaki (w ciągu 5 dni), w tym jednego 70 cm, wnuk też złowił jednego, ach, jaki był dumny :) I my też!

Pojechaliśmy tylko do jednego miasta - Goeteborga. Miasto półmilionowe, drugie, co do wielkości w Szwecji. Pierwsze wrażenie - solidność. Domy z końca XIX, początków XX wieku,  takie duże, porządne kamienice (jak nasze poznańskie z Jeżyc czy Łazarza). Zieleń miejska - sporo skwerów, alei, parków, sporo płynącej wody - kanały, jak rzeczki wśród zieleni. Przyjemnie. Ale to młode miasto, założone dopiero w XVII wieku. Ja kocham stare miasta i stare zabytki. Tego w Goteborgu nie ma (zabytki po prostu młodsze)

20170815_135702[1].jpg

 

Kościół w dzielnicy Haga, najstarszej w mieście.

 

. Jest sporo wąskich uliczek - deptaków, przy których jest mnóstwo sklepów. Ponoć to miasto jest najlepszym miejscem zakupów w Szwecji. Może dla Szwedów, na pewno nie dla Polaków, którzy muszą złotówki wymienić na korony.

 

20170815_140944[1].jpg

 

Przez Goeteborg tylko się przespacerowaliśmy (spacer trwał przeszło 4 godziny). Żadnej kawy nie wypiłam ( 12 zł za małą kawę w papierowym kubku odbiera mi apetyt), ale zjadłam dwa ciacha szwedzkie "ślimaki" z cynamonem i wanilią ( coś podobnego sprzedają w IKEA). Nie miałam ochoty na drogie szwedzkie miasta w czasie tych wakacji. Najbardziej odpowiadał mi las i jezioro - przepłynęłam z moimi wędkarzami jezioro wzdłuż na łodzi z silnikiem.

Koniecznie muszę napisać o największej atrakcji tego wyjazdu. To było spotkanie z Danusią, którą po wielu latach znajomości blogowej poznałam osobiście. Poznałam jej miłą rodzinkę, jej urocze i sielskie "miejsce na Ziemi". Jej serdeczność i gościnność będę zawsze mieć w pamięci i w sercu. Dziękuję Ci Danusiu jeszcze raz bardzo serdecznie :) 

20170814_180407[1].jpg

 

Szwedzkie dzikie kwiatki znad jeziora i wrzos z lasu. :)

P.s

Osobny wpis poświęcę miastu Ystad, jestem nim zauroczona.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Dwie Środy

czwartek, 03 sierpnia 2017 19:43

Są w Polsce  dwie Środy, dwa miasta, które od dana chciałam porównać : Środa Śląska i Środa Wielkopolska. Środę Wielkopolską znałam ze słyszenia  od dzieciństwa, byłam tam kilka razy w młodszych latach. Ostatnio bywam tam często, mieszkam "po sąsiedzku", to "moja" Środa, mam do niej tylko kilkanaście kilometrów. Nie powiem, że znam ją dobrze. Wcale nie, przejeżdżam przez nią jadąc na południe Polski, zatrzymuję się na poczcie, wpadam do sklepu fabrycznego firmy mleczarskiej "Jana" (skromny, w moim Kostrzynie mamy okazały market firmowy "Jany"). Dopiero całkiem niedawno dotarłam na średzki Rynek, sympatyczne miejsce. Obie Środy - Środa Wielkopolska i Środa Śląska zawdzięczają swoją nazwę jarmarkom, które w średniowieczu odbywały się w środy właśnie. Bo oba miasta mają bogatą przeszłość. Oba były miastami już w XIII wieku. I oba zostały lokowane na prawie średzkim (które to prawo, odmiana prawa magdeburskiego, zastosowano po raz pierwszy w Środzie Śląskiej) I to chyba koniec podobieństw. Chociaż nie - oba są miastami powiatowymi :) Środa Wielkopolska, jak nazwa wskazuje, leży w województwie Wielkopolskim, a Środa Śląska w województwie Dolnośląskim. Moja Środa jest średniej wielkości  miastem powiatowym, liczy przeszło 22 tys. mieszkańców, a Środa Śląska jest zaledwie miasteczkiem - o przeszło połowę mniejszym (ok .9 tys. mieszkańców). Bogata przeszłość obu miast pozostawiła o wiele mniej śladów w moje Środzie. Zachowało się tu niewiele zabytków (niestety). Najstarszy i najokazalszy, to kolegiata farna p.w Wniebowzięcia NMP, późnogotycka z XV w.

 

     

 20170613_162003[1].jpg

 

Pozostałe atrakcje turystyczne - Stary Rynek i kamienice na Rynku, to okres znacznie późniejszy.

 

20170613_161756[1].jpg

 

To najstarsza kamieniczka na Rynku - Domek Senatorski z XVIIIw. Pozostałe kamienice są XIX i XX wieczne. Ale takich rzeźb, rodem z "Czarnoksiężnika z krainy Oz" nie widziałam nigdzie indziej :)

 

20170613_161905[1].jpg

To są spore figury, co najmniej 3- metrowe, robią wrażenie :)

I jeszcze zwrócił moją uwagę skromny pomnik zasłużonego dla Wielkopolski społecznika i spółdzielcy -księdza Augustyna Szamarzewskiego, założyciela Banku Spółdzielczego w Środzie Wielkopolskiej w XIX wieku.

 

20170613_161553[1].jpg

 

Czyste, zadbane, typowe wielkopolskie miasteczko (jak ja je wszystkie kocham).

 

Środa Śląska jest polskim miastem dopiero (już) ponad 70 lat. Mimo sporych zniszczeń wojennych cenne budowle zabytkowe świadczą do dziś o historycznej świetności miasta. Jest tu kilka świątyń gotyckich (miasto leży na szlaku pielgrzymek Św. Jakuba), jest zabytkowy Ratusz na prostokątnym, wydłużonym rynku (który, bodajże nie nazywa sie rynkiem, ale dokładnie nie pamiętam).

 

1493283015128.jpg

 

Dolnośląskimi zabytkowymi miasteczkami nikt się specjalnie po wojnie nie przejmował. Uprzątnięto gruzy i załatano puste miejsca w stylu "Gomułki" lub "Gierka". Świadectwo minionych czasów, w zabytkowej tkance miasta takie "kwiatki do kożucha", ale ludzie mieli gdzie mieszkać (stąd tuż przy zabytkach osiedla z lat 70 tych i domy-plomby z tych czasów przy rynku). .

 

1493283933509.jpg

Tu widać część placu od strony Ratusza, z dzwonnicą (XIIIw) i kościołem Św. Andrzeja (XIV-XVIw).

O Środzie Śląskiej stało się głośno, gdy przeszło 30 lat temu   znaleziono Skarb Średzki. Znalezisko archeologiczne z okresu średniowiecza, monety i ozdoby złote, srebrne, z kamieniami szlachetnymi. Prawdziwy skarb, nie tylko o wartości historycznej, ale wielkiej wartości materialnej. Dużą część skarbu(ponoć większą) rozkradziono, zapewne przetopiono, a później to, czego nie upłynniono Muzeum Narodowe odkupywało od osób prywatnych.Teraz część zbiorów znajduje się we Wrocławiu (w Muzeum Narodowym) a część w Muzeum Regionalnym w Środzie Śląskiej. Niestety, na muzeum nie miałam czasu. Pobieżnie tylko obejrzałam miasteczko. 

Przeczytałam, że są tu obronne mury miejskie z XIII wieku, ale ich nie widziałam. Zobaczyłam jeszcze dawny kościół szpitalny pod wezwanie NMP.(XIV w.)

1493293766162.jpg

Spodobała mi się ta Środa :) Środy są warte zobaczenia!

Bardzo lubię takie niewielkie, zabytkowe miasteczka. Każdy gospodarz terenu dba o estetykę, o turystów. Bardzo nam Polska wypięknia. A ja będę cały czas propagować hasło "piękna nasza Polska cała" :) 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  2 955 688  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2955688

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

RTV-AGD