




Czy tu na blogu coś kombinowali? Jakieś nowe oznaczenia na wielkość czcionki, krój liter? Nic nie wiem. Jestem zaskakiwana. Tak jak z opłatą za internet, przez Netię. Nagle po wakacjach mam płacić za abonament dwa razy tyle co w sierpniu. Bez żadnego powiadomienia, bez pytania o zgodę. Ja tego nie pojmuję, to jest wyłudzenie.
Ale ja nie o tym chciałam. Nie umiem kompensować zdjęć i przez to tak mi niesporo idzie wklejenie ich na blogu. Dziś spróbuję z tym co mam na pulpicie.
Udało się. To fragment światyni Junony(raczej Hery, ale tu nazywaja ją "Junona") w Dolinie Świątyń w Agrigento, z V w.p.n.e. Upał był wtedy wściekły, nie było nastroju do kontemplowania historii, ale pamiątkę mam.
Wspomnę jeszcze, że w końcu coś sobie złamałam. No, tak, bo przeżyłam już większość życia bez żadnego złamania. Huknęłam się nogą w narożnik walizki, jak wracaliśmy z Włoch. Bolało dość solidnie. Ale czy to pierwszy raz o coś sie zahaczyłam? Tylko, że mały palec spuchł, śródstopie sine i chodzić trudno, bo boli, cały tydzień. No to poszłam zrobić zdjęcie (żeby być dobrze poinformowaną). Okazało się, że złamałam "paliczek bliższy palca V lewej stopy" jak napisała pani radiolog. No i tyle. Tego i tak się nie leczy. Może dotrę jutro do chirurga, może coś mi doradzi, może powie, kiedy przestanę kulawić? A może nie. Pożyjemy, zobaczymy - jak mówią bracia Słowianie. Dobranoc.
Piszę z pracy (nikt nie przyszedł na dyżur), więc jeszcze bez zdjęć. Dziś dowiedziałam się, że szwagierka właśnie pojechała odpocząć na Kanary. Najpierw małe ukłucie zazdrości, a potem refleksja, że chyba będzie mieć gorąco, czyli nie ma czego zazdrościć. Zaczęłam się zastanawiać co dla mnie oznacza wypoczynek. Bo ja na razie nie czuje się wypoczęta, czuję się śpiąca i nie do końca usatysfakcjonowana. jakoś wszystkiego było albo za mało, albo za dużo. Za mało czasu, swobody (druga para), za dużo ciepła, za długi powrót. Takie niedogodności. Mnie własciwie nie należy słuchać, bo ostatnio jestem mega-malkontentką, ogólnie nic mnie nie cieszy, no, ale sama muszę się z tym uporać. A wracając do ideału wypoczynku, to mam parę opcji. Podoba mi się poznawanie nowych miejsc, jesli jest to zagranica, to poznaję nowe krajobrazy, roślinność, nowe zapachy i smaki. Lubię też pooglądać tamtejsze sklepy, poznać gusta tamtejszych klientów. Czasem lubię coś kupić, coś, czego u nas nie znajdę. Więc na Sycylii chłonęłam nowe widoki, cudowne kwitnące krzewy , gaje oliwne, zagajniki piniowe, owocujące opuncje, cudowne lazurowe i ciepłe morze (Tyreńskie) i te zabytki, do których udało się nam dotrzeć (o tych miejscach napiszę oddzielnie). Jedzenie mielismy we własnym zakresie, więc miałam okazję poznać sklepy spożywcze i warzywniaki. Robiłam obiadokolacjew stylu włoskim, z miejscowych produktów zapiekanki z bakłażanami, cukinią, pomidorami i mozarellą, makarony z "alio et olio" czyli czosnkiem i oliwą (dostalismy te produkty w pakiecie powitalnym), z parmezanem, z sosem śmietanowym, oczywiście zrobilam pizzę, zajadałam się melonami i winogronami i zapijałam to świetną cafelatte. Jest to o wiele smaczniejsze na włoski sposób niz to co podają u nas. Tam wlewa się zwykłe mleko (bardziej lub mniej ciepłe, jak sie zdarzy) do szklanki i do tego wlewa się włoski naparstek espresso. Samego espresso nie odważyłam się spróbować, bo wolę kawę cienką, o smaku cukierka kawowego. I takie było właśnie caffelatte. Smaczne jedzenie to jedna z moich ulubionych przyjemności. Niestety, jak łatwo się domyślić, po urlopie jestem szersza niż przed. Mam to w nosie.
Nie trafiłam natomiast do żadnego centrum handlowego, nic sobie dla siebie nie kupiłam. I tego mi brakuje i tego mi żal.
Nie miałam też czasu na czytanie, a czytanie to dla mnie nieodzowna część wypoczynku. także nie wysypiałam się. W nocy było duszno i gryzły małe, ciche komary. Dopiero rano twarz i ręce były w czerwonych kropkach. Jak można się domyślić sen jest ważną częścia mojego wypoczynku. Nie muszę natomiast mieć koniecznie wody, żeby wypocząć. Co z tego, że lubię popływać, kiedy publiczne pokazywanie ud jest dla mnie potwornym stresem. Nic na to nie poradzę, czuję się obnażona i jest mi z tym niewygodnie. Oczywiście kąpałam się w morzu, było cudownie ciepłe i okropnie słone, chodziłam na basen, parę kroków od naszej siedziby, basen też był super- krystalicznie czysta woda, duży i prawie bezludny. Ale nie pojechałam tylu tysięcy kilometrów, żeby siedzieć nad wodą. Nie znoszę się opalać, unikam słońca, a ono właśnie cały czas paliło.
Na dziś tyle. Następnym razem dodam kilka zdjęć.


niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 192516
| « wrzesień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | |||||
Jestem żoną, matką i babcią. Moje życie jest uporządkowane, wręcz monotonne. Ale mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.
Z życia kobiety dojrzałej
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: