Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 943 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

...jesień się zaczyna

środa, 23 września 2015 19:23

 Tuwim pisał, że "mimozami " się mu jesień zaczyna. Cóż to za mimozy? Tuwim miał na myśli nawłoć, z jej drobnymi, żółtymi kwiatkami ). Bo skąd by mu przyszły do główy  prawdziwe mimozy, które rosną w tropikach, mają drobne listki, jak miniaturowe listki akacji, po dotknięciu zamykające się, jak złożone do oklasków dłonie( jako dziecko uwielbiałam ukradkiem dotykać listków mimozy w naszej poznańskiej Palmiarni i patrzeć, jak się zamykają). Ale to dygresja. Wracając do tuwimowych mimoz, to w tym roku jesień zaczyna się bez nich, one się wręcz już skończyły.

 

DSCN1405.JPG

 

W tym roku, jak widzicie, kwitną tylko niedobitki, większość przekwitła, uschła (to w dzikim ogrodzie, po sąsiedzku).

 

Więc czym się jesień zaczyna w tym roku? Dziś cały dzień trwały intensywne żniwa kukurydzy na kiszonkę i susz. Co chwilę moją spokojną alejką jeździły traktory z przyczepami na pole i z pola, wtedy załadowane po brzegi kukurydzianą sieczką. Wyjątkowo wcześnie w tym roku. Zwykle takie żniwa odbywały się pod koniec października albo i w listopadzie, kiedy kukurydza dokładnie wyschła. W tym roku była sucha już od dawna (niestety).

U mnie jesień  zaczyna się dojrzewającymi winogronami. Mimo suszy poradziły sobie, a dzięki ciepłu i słońcu jest ich dużo i są bardzo słodkie. Winogrona mają długie korzenie, sięgające wód gruntowych, maja sobie poradzić z brakiem deszczów. We włoskich winnicach Chianti nie wolno winorośli podlewać. Tylko od pogody zależą zbiory, a potem wino. Jeśli tegoroczne winogrona w Chianti poradziły sobie z suszą (bo też mieli niebywałe upały i brak deszczu), to zbiory będą ponoć bardzo dobre i obfite, a wino wyjątkowe. Tak nam mówił pracownik winnicy w Chianti. Tam już w połowie sierpnia winogrona dojrzewały, próbowałam, były smaczne:)

Z moimi winogronami mam pewien kłopot. Jest ich dużo. To są winogrona deserowe, do bezpośredniego spożycia. I kto to wszystko zje? W końcu i tak podzielimy się z osami , a z reszty spróbujemy, jak co roku od 4 lat, zrobić wino.  Tylko raz, do tej pory wyszło takie, że można się nim było pochwalić i podzielić. Pozostałe - kwaśniaczki. Może ten roku też będzie dobrym rokiem na wino?

DSCN1398.JPG

 

Austriackie winogrona  deserowe. Będą jeszcze ciemniejsze, a w środku zielone, jak wszystkie "prawdziwe" ciemne winogrona. Wiem, są u nas takie czarne winogronka, z ciemnoczerwonym sokiem, sama mam jeden taki krzak, ale według włoskiego enologa, takich winogron na wina się nie uprawia, on takich nie zna, a czerwone wino robi się zawsze z winogron o ciemnej skórce i zielonym środku.

DSCN1399.JPG

 

Stara lokalna odmiana łozy winnej  Zielona chrupka. Wino robi się z winnej latorośli, ale z  łozy winnej, odpornej na wymarzanie, też robi się "winogronowe" (a nie owocowe) wina.

 

DSCN1400.JPG

 

Moje ulubione winogrona, rodzynkowe, różowe, bezpestkowe, w tym roku drobniejsze, ale jakie słodkie, wyjątkowo :)

I jeszcze : "jesienią, jesienią sady się rumienią, czerwone jabłuszka pomiędzy zielenią" [oj, dana ;) ]. I u mnie też "oj, dana;)

DSCN1396.JPG

 

Już zaczynają dojrzewać, "już są dobre", bo faktycznie, bardzo smakowite.

DSCN1397.JPG 

"Jabłuszko pełne snu", pamiętacie?

 

DSCN1401.JPG

I jeszcze kanny na pożegnanie lata. Gdy przekwitną, lato skończy się definitywnie. Szkoda. Bo chociaż nie lubię upałów, jesiennej szarugi nie lubię jeszcze bardziej. Ale co zrobić, taki mamy klimat. I wiecie co, nie zamieniłabym tej naszej ciągłej zmienności na nudę wiecznej zieleni i upałów. I tylko westchnę za jakiś czas " byle do wiosny". I tyle :)


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Taka gmina

środa, 16 września 2015 0:21

Pojechałam  ostatnio z moimi wnusiami na wycieczkę rowerową do sąsiedniej wsi, ok. 3 km od nas. Wieś to nie byle jaka, bo to wieś gminna - Kleszczewo. To dość popularna nazwa, więc miejscowości o tej nazwie może być kilka. Ja mieszkam już w innej gminie, miejsko-wiejskiej i zwykle z pewnym lekceważeniem traktowałam tę wiejską gminę, w której nawet nie ma bankomatu (wydawało mi się, że jeśli nie ma bankomatu w siedzibie Urzędu Gminy, to i w całej gminie nie ma, ale  chyba jednak jeden jest, w innej większej miejscowości, należącej do tej gminy). Sama wieś Kleszczewo, to zwykła wieś, dwie stare ulice, dwa sklepy spożywcze (i żadnych innych) i tak jak we wszystkich miejscowościach położonych w pobliżu wielkiego miasta - nowe posesje, nowe domy, całe nowe ulice nowych domów jednorodzinnych, bliźniaków i szeregowców. W Kleszczewie jest duża szkoła gminna z podstawówką i gimnazjum. Jest też mały drewniany zabytkowy kościół z XVIII wieku, mniejsza wersja naszego wioskowego kościółka.  I jest park.  Jest to park gminny (no bo przecież nie miejski ani wiejski). Park jest piękny, zabytkowy, to dawny park dworski. Każde miasto chętnie widziałoby u siebie taki park. W parku jest duży plac zabaw, który był celem naszej wycieczki. Są też przyrządy do ćwiczeń dla dorosłych, a także ścieżka zdrowia z kilkunastoma stacjami. Za każdym razem patrzę z zazdrością na ten park. U nas we wsi nie ma nawet jednej ławki, na której można by przysiąść. Nie ma parku, ani nawet skweru.

Ten park w Kleszczewie, nieco na wyrost na tę wieś (spotkaliśmy w parku dwie mamy z wózkami i dwie panie na rowerach) i kościółek przekonują mnie, że nie ma nieciekawych miejsc, że nawet w małych miejscowościach można zobaczyć coś ładnego, ciekawego.

DSCN1390.JPG

Z widokiem na plac zabaw.

 

DSCN1391.JPG

Stare drzewa i "atlasy" do ćwiczeń.

 

DSCN1392.JPG

 

Jest i staw z wyspą, na wyspie altanka ze stołem i ławkami.

 

DSCN1393.JPG 

I na koniec kościółek. Jeszcze ich trochę w naszych okolicach zostało. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Sezon na dynie

czwartek, 10 września 2015 16:19

 Znów mam kilka sporych dyń, już dojrzałych  i dwie jeszcze rosnące. Zamrożę, pokrojone w kostkę i będzie w zimie, jak znalazł, na zupkę. Pestki w tych dyniach są piękne, duże, nawet je suszę, ale jakoś potem nie jemy. Może w tym roku?

DSCN1383.JPG 

Powoli dojrzewają wrześniowe brzoskwinie odmiany "rakoniewickiej", które maja tę zaletę, że nie trzeba ich szczepić. Z posadzonej pestki wyrośnie taka sama brzoskwinia. Jak widać jest to plenna odmiana i, starannie podlewane drzewko, da całkiem ładne, spore, słodkokwaskowe , różowobiałe w środku owoce. Będzie parę kompotów, może dżemy...

DSCN1379.JPG

 

A poza tym "nie dzieje się nic"...

 

 

 

 

.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  2 940 577  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2940577

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl