Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Strona

czwartek, 05 listopada 2009 21:02
Zwykle klikam z poczty na blogi i na swój blog, ale czasem zatrzymuję się chwilę na stronie głównej, wezmę udział w sondzie, przeczytam hit dnia(całkiem niedawno doszłam do tego, jak się go czyta w całości, a te "hity dnia" są czasem kilkudniowej "świeżości"). Czsem sprawdzam też "najlepszą dziesiątkę", zerknę do polecanych. I tak sobie myślę, że redaktorzy tej strony chyba losują nazwę bloga z jakiejś puli co sensowniejszych blogów. Bo zwykle są to niezłe blogi, do poczytania, ale żeby aż najlepsze? Dziś to sobie wręcz westchnęłam:"no,niemożliwe, zgłupieli", jak wśród najlepszych zobaczyłam taki jeden znajomy blog. A co tam,  nich ma, niech się cieszy, nich sobie nastój poprawi. Na zdrowie. To takie błahe wyróżnienie, ulotne, "łaska redaktorska na pstrym koniu jeździ" (i nich czasem nikt nie myśli, że jakaś miałka zazdrość mną powoduje, w życiu; tylko zdziwienie i rozbawienie).

komentarze (11) | dodaj komentarz

Zła

wtorek, 03 listopada 2009 18:52

Chciał nie chciał piszę w wordzie. Jak dwa wpisy sama przez swoje gapiostwo zlikwidowałam, to skapitulowałam. Ale jestem taka wściekła na swoją bezradność komputerową i ignorancję, że nic poczciwego już dziś nie napiszę, chyba.

 Tak tylko daję znać, że wygrzebuję się powoli z dwudniowej „niemocy". Chwyta mnie od czasu do czasu wirus jakiś , czy inna zaraza i głowa ćmi, apetytu brak i nic tylko spać całe dnie, i żeby nikt mi nie przeszkadzał. Co to będzie , jak już nie będę musiała zmobilizować się do pójścia do pracy? Pełne zgnuśnienie. Ale dobrze, że choć sen mi pomaga. Życzę wszystkim dobrych, miłych i „filmowych" snów.

komentarze (13) | dodaj komentarz

Nie narzekam

niedziela, 25 października 2009 22:34
Na wszelki wypadek nie mierzę sobie ciśnienia, żeby się nie stresować. Przez ostatnie dni żyłam w przyspieszonym tempie. Przeżyłam, bez szaleństwa, gonitwy, nerwów i zmęczenia. Jakoś sobie wszystko wcześniej uszykowałam, wymyśliłam i zdążyłam z przygotowaniami do przybycia gości.  Znów moje oczekiwania, co do apetytów gości, przekroczyły ich możliwości. Zostało tego dobra mnóstwo, na dziś. I dobrze. Poprosiłam na dziś rodzinkę (dziś już w mieście, wczoraj na wsi), z okazji urodzin w rodzinie. Prawie wszystko już zagospodarowałam. Albo zjedliśmy, albo wydałam dzieciom. Tak jest ekonomicznie. Nakrzątałam się , nabiegałam, ale też wytańczyłam, pośmiałam, naładowałam akumulatory dobrą energią.
 A jadłospis przedstawiał sie tak: sałatka śledziowa-tradycyjna (śledź matjas,cebula, ogórek kiszony, ziemniaki - w kosteczkę + majonez), śledzie w kożuszku  (uwielbiam śledzie)(warstwowa- śledź matjas pokrojony w kosteczkę na dnie szklanej salaterki , najlepiej cylindrycznej, na to warstwa drobno pokrojonej cebuli, na to ugotowane buraczki, starte na grubej tarce, to polane sosem majonezowojogurtowym, na to utarte gotowane ziemniaki, na to znów sos majonezowy, na koniec utarte jajka gotowane, posypane pieprzem i szczypiorkiem). Była też kupiona sałatka jarzynowa (zupełnie domowa). Zrobiłam też barszczyk na rosole wołowym i boczku wędzonym ( z koncentratem soku buraczanego, bez konserwantów i polepszaczy). Było też ciepłe danie (podane ok północy) mojego pomysłu: piersi kurczęce (pokrojone w kostkę) podsmażone z cebulką i czosnkiem, dodane i duszone z wcześniej podduszoną papryką czerwoną i cukinią z dodatkiem oregano i bazylii, podlane zmiksowanymi pomidorami z puszki, z kilkoma oliwkami  do tego. Oczywiście były też różne szynki i sery na półmiskach, różne marynaty (cebulki, oliwki, papryka, grzybki). To z potraw wytrawnych.  Ze słodkim sie tym razem nie wysilałam. Zrobiłam tylko jeden placek z jabłkami, od mamy miałam trochę keksa i piernik, i kupiłam kilogram placka ze śliwkami. Kupiłam też , pierwszy raz paluszki ptysiowe, święcie przekonana, że to coś w rodzaju groszku ptysiowego, a to białe, na ciastkach, to sół. Podałam z barszczem. Goście jedli ze smakiem, mówiąc, że bardzo smaczny deser. Byłam niebywale zaskoczona, że te paluszki okazały się słodkimi ciasteczkami. Ale faktycznie były smaczne. Podałam potem do kawy.
 Zapisałam to menu na pamiątkę. Będzie można za jakiś czas , przy innej okazji nieco zmodyfikować jadłospis i wymyślić coś nowego, żeby się nie powtarzać.

komentarze (18) | dodaj komentarz

Spotkania przyjaciół

czwartek, 22 października 2009 10:46

Teraz mieszkam w mieście. Teraz będzie czas na pobyt "miejski". Definitywnie pogoda się popsuła. I my, czyli Polacy od prawie 11 wieków godzimy się na życie w takim klimacie. Teraz to nawt nam się polepszyło, prawie pół roku mamy całkiem miłą aurę, a jakieś 500lat temu, to ciepło było tylko przez 4 wiosenno-letnie miesiące. Zimą średnia temperatura w zamku wawelskim wynosiła 16 stopni (u mnie na wsi też jest taka temperatyra dyżurna, to zimnisko). No i dobrze. Możemy się pocieszyć, że i w Szwecji ludzie żyją, całkiem wygodnie, i w Islandii, nawet na Syberii (gdzie żyć sie nie daje). Ale co to za pociecha, kiedy jestesmy tu i teraz. Trudno, trzeba jakoś przeżyć te szarugi, te zgniłe, ciemne, mokre dni i szukać pogody nie na zewnatrz, a wewnątrz (siebie). Październik to u mnie czas okazji , czas imienin, urodzin rodzinno-towarzyskich, czas intensywnego życia towarzyskiego.  "Pobywałam", poświętowałam, a w sobotę sama organizuję. I po co sie tak "wysilam", po co ten "kłopot". Bo lubię ten rozgardiasz, te emocje, uśmiechy, akceptację. Żeby było miło, sympatycznie, gwarnie, wesoło, po przyjacielsku. Żeby pamiętali, wspomnieli czasem z usmiechem. Tyle z nas, ile zostanie w pamięci innych.

komentarze (14) | dodaj komentarz

Złość nic nie pomoże

sobota, 17 października 2009 10:52
Mój bardzo racjonalny małżonek uważa, że złoszczenie się na rzeczy, to bezcelowa strata energii.  Czasem jednak wydaje się, że martwe przedmioty uwzięły się na nas. Wczoraj napisałam piękny, długi, emocjonalny tekst o urodzinach mojego taty. Świeże wrażenia po powrocie z imprezy. Ale niestety, internet Explorer zawisł i był zupełnie martwy. Jedyne co dawało się zrobić, to wyłączyć całość. Musiałam chwilę przetrawiać tę decyzję. Stale muszę przekonywać siebie w takich okolicznościach, że awaria to nie jest złośliwość celowo pod moim adresem. Nie będę odtwarzać wpisu. Wspomnę tylko, że impreza była bardzo udana, przyjechało na daczę Rodziców 27 osób, że zjawiali się partiami od za pietnaście pierwsza aż do siódmej wieczór, jedni wyjeżdżali ,drudzy przyjeżdżali, a ja tylko podgrzewałam i donosiłam jedzenie, znosiłam naczynia i zmywałam. Impreza odbyła się już chyba 24 raz. Nikt dokładnie nie pamięta kiedy się ta tradycja zaczęła. Od chyba 14 lat ja w niej uczestniczę, pomagając rodzicom.
 A teraz już nic nie napiszę, bo mój chory wnuczek, zostawiony mi do opieki, właśnie mi wierci dziurę w brzuchu, upierając się przy czymś. Muszę lecieć.

komentarze (16) | dodaj komentarz

niedziela, 21 marca 2010

Licznik odwiedzin: 192516

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O mnie

Jestem żoną, matką i babcią. Moje życie jest uporządkowane, wręcz monotonne. Ale mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia kobiety dojrzałej

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 22.12.2009 12:57:23
  • autor: jagas9
  • treść: Stół już zastawiony,...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: