Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 276 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Jak ja lubię moje roślinki !

piątek, 24 listopada 2017 15:02

DSCN2868.JPG 

Moje roślinki – moja radość. Rosną po prostu i cieszą oczy. Nie jestem systematyczna, uporządkowana, konkretna. Chciałabym, ale konstrukcji psychicznej nie zmienię. Do tego jestem w głębi duszy leniwa.  Ale lubię mieć wokół siebie kwitnące rośliny. Nie staram się jakoś szczególnie, podlewam je, kiedy sobie przypomnę. Ale, że widzę te moje kwiatki stale, to sprawdzam, czy nie trzeba nie mają sucho. Światło mają, słońce też (wtedy gdy świeci), z zasilaniem nawozami nie przesadzam, ale tak, od czasu do czasu podlewam je jakimś nawozem do pelargonii (w gruncie rzeczy nie ma znaczenia, jakiego nawozu użyję, byle do kwiatów,  w każdym takim jest  NPK, czyli azot fosfor i potas, z tym, że do kwitnienia fosfor jest niezbędny i dlatego jest go więcej proporcjonalnie w stosunku do pozostałych pierwiastków). Taka "mądra" jestem, bo mam tatusia, eksperta od nawożenia. A ja tak, przez wpływ ;) Nie rozmawiam z kwiatami, nie śpiewam im (w każdym razie nie bezpośrednio;) ), ale lubię je i może one to "czują"?

DSCN2863.JPG

 

Grudnik znów się pospieszył i do grudnia pewnie zdąży już przekwitnąć (to zdjęcie sprzed tygodnia).

20171107_101456.jpg 

 A tu drugi grudnik i kalanchoe.

 

Kwitnie mi też fiołek alpejski, dostałam go miesiąc temu.

DSCN2854.JPG

 

Tegoroczny listopad, w ogóle jesień, są niezwykłe. Nie pamiętam, żeby tak długo trwała wegetacja. Rośliny rosną, bo nie ściął ich przymrozek. A przecież bywało, że już pod koniec września mieliśmy -3 st., wszystkie delikatniejsze kwiaty (dalie, lwie paszcze, kanny) przemarzały, no i liście z drzew leciały na potęgę. Teraz mam jeszcze dużo liści na lipie, no i róże nadal nie chcą "spać".

DSCN2856.JPG 

 A na ogrodzie mój zagonek warzywny nadal nieskopany. Ale jak tu kopać, kiedy pietruszka się rozrasta, zupełnie nie żółknie, marchewka nadal zielona( a w ziemi oczywiście wyrośnięta), seler rośnie, por trwa (ten nie marznie długo), czosnek niedźwiedzi na nowo wypuścił zielone liście, zapomniana cebula wyrosła na nowo i ma bujny szczypior. Poczekam do solidniejszego przymrozku.

DSCN2871.JPG 

Dym się snuje, Mój palił badyle. Pięknie dziś było, słonecznie i ciepło (+10 st.). Taki miły wyjątek w burym listopadzie.

 DSCN2873.JPG

 

 I zerwałam ostatnie jesienne kwiaty. Niech cieszą oczy :) Dla mnie kwiatów nigdy nie za dużo:).

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Kronika ogródkowa - koniec Złotej Jesieni

wtorek, 31 października 2017 19:55

Długą mieliśmy Złotą Jesień. U nas dopiero dziś w nocy był pierwszy przymrozek tej jesieni. Do końca października kwitną kwiaty, wiele drzew ma jeszcze sporo liści. Moja lipa jeszcze całkiem zielona, ani myśli gubić liście. Także bzy zielone i akacje przy ulicy. Dopiero solidny mrozik (tak ok -5 st) w nocy i w dzień zwarzy liście i opadną. Wczoraj zebraliśmy zielone winogrona (odmiana Zielona Chrupka). Urodzaj. Ale i kłopot. To bardzo smaczne winogrona, ale ile można zjeść? Wierzcie mi, jedliśmy przy każdej okazji, całę wiadra woziliśmy synom, a winogron jakby nie ubywało. Teraz część liści już opadłą, łatwiej było zrywać, widać było ile ich jeszcze zostało.

DSCN2840.JPG

 

Mamy 20 krzewów winogron, kilka bezpestkowych i 2 deserowe ciemne.

Te, co widać są już oberwane.

 

20171030_123938_resized.jpg

 

No i co z nimi zrobić? Robimy wino. Soki i przecier winogronowy już mamy. A zmarnować, całkowicie oddać ślimakom i ptakom ? Szkoda!

 

DSCN2839.JPG

 

A ciemne jeszcze na krzakach. Ale nic im nie grozi, mają cukier, nie przemarzną przy małym przymrozku.

 

20171029_125420_resized.jpg

 

Dziś,  przy małym wietrze i w słonku wykopałam nadmarznięte kanny, dalie i całkiem jeszcze zielone gladiole (na razie na centralnym klombie) i w to miejsce posadziłam tulipany i żonkile. To nie koniec wykopywania i wsadzania, ale póki mam siłę i ochotę będę tak robić. Kanny dają dużo zieleni i zawsze mi kwitną, podobnie dalie, kwitną aż do przymrozków od lipca chyba. A gladiole ścinam do wazonu, to takie eleganckie kwiaty.

Kwitną jeszcze turki - aksamitki. To niezawodne kwiaty, susza im nie straszna ani słabe przymrozki. Kwitną do mrozów. Zebrałam ostatnie letni kwiaty, bo kolejnej nocy mogą nie przetrwać (pewnie znów przymrozi).

 

DSCN2838.JPG

Jeszcze nawet jeden mak znalazłam, widać go z przodu.

 

A przed nami listopad i jesienne słoty, szary, mokry czas.

P.s

Dziś Halloween, właśnie przed chwilą odwiedziły mnie 3 dziewczynki, bardzo ładnie przebrane i nawet kolorowo. Dostały czekoladkę nadziewaną, jedyna słodkie, jakie miałam (zupełnie się nie przygotowałam, bo chyba ze 3 lata z rzędu nikt nas nie odwiedził w Halloween). Ale (nowej i nie mojej) tradycji stało się zadość.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Nic się nie dzieje

poniedziałek, 25 września 2017 20:13

Nic się nie dzieje. I bardzo dobrze. Ja okropnie nie lubię ruszać się z domu. Wiem, wiem, to brzmi, jak herezja. Ale zaraz się wytłumaczę. Cieszą mnie wszelkie wyjazdy turystyczno-rodzinne. Lubię jeździć autem (jako kierowca tylko wtedy, gdy jadę na spotkania z przyjaciółmi), pociągiem, latać samolotem, płynąć promem, może być autokar, ale ten lubię najmniej. Ale jak jestem w domu na mojej wsi i powinnam zrobić jakieś zakupy albo zatroszczyć się o swoje zdrowie, albo załatwić jakąś służbową sprawę, to znajdę i wykorzystam każdy pretekst, żeby nie ruszyć się z ciepłego, przytulnego domku. O takim  "ruszaniu" wspominam na wstępie. Bo jest to pewien przymus, a mało czego tak nie znoszę, jak przymusu, nawet jeśli to okoliczności wymuszają na mnie jakieś działanie. Próbuję przechytrzyć okoliczności i znaleźć w sobie chęć do działania. Czasem to trudne.

  Ale ten weekend miałam do swojej dyspozycji, leniwy, domowy. Mogłam robić, co chcę :) Obiad zrobiłam na 2 dni, więc miałam jeszcze więcej czasu na wymyślanie sobie zajęć. Pogoda zrobiła się już jesienna, a moja garderoba w szafach nadal była letnia. Miałam więc okazję zmienić wyposażenie szaf. Teraz nie straszne mi już jesienne chłody i szarugi (mam dom z poddaszem i na tym poddaszu w szafach i kartonach trzymam odzież na zmiany pór roku). Miałam też czas na zbiory w ogrodzie. Okazało się, że spadło sporo orzechów, wcale się ich nie spodziewałam, bo nie było ich widać wśród liści. Teraz liście z orzecha też lecą (przedwcześnie) , a na liściach lądują całkiem ładne orzechy (bałam się, że grzyb wszystko zepsuje, jak zepsuł liście). To nie zeszłoroczne ilości ( do dziś mi je zostały), ale może nie będę musiała na gwiazdkę ich kupować (na razie mam raptem 1,5 kg, zważyłam) ;)

Zaczęłam też zrywać dojrzałe strąki fasoli. Uwielbiam fasolę, a może raczej fasolkę, tę strączkową, świeżą. Sieję ją od końca kwietnia (licząc na to, że ominą mnie Zimni ogrodnicy) aż do 20 lipca (po tym terminie fasola nie zdąży dojrzeć, może zmarznąć, jest wrażliwa na przymrozki, przecież to egzot). Cały czas mi owocuje i zbieram już ziarno i jeszcze świeże strączki, zielone i żółte, własnych odmian. Jeszcze ze 3 lata temu miałam 3 rodzaje fasoli tyczkowej, tzw. szparagowej: duża szeroka zielona, szeroka żółta "bułgarska" i pękata, krótka zielona, która nigdy nie łyczeje "od babci". I miałam 3 rodzaje nasion (z tych fasoli) duże kremowe, duże brązowe i małe okrągłe różowe. Z braku miejsca siałam je razem przy jednej tyczce. I się porobiło! Genetyka, to wspaniała nauka! Pokrzyżowały mi się fasole dokumentalnie. Co strąk, to inny, ziarna też najrozmaitsze, mnie i tak wszystko jedno,  wszystkie są smaczne. A cechy rozdzieliły się tak, jak to dawno temu opisał Mendel (ojciec genetyki).

 

DSCN2834.JPG 

Tu próbka kształtów i kolorów, efekt krzyżówek. Czy wiecie, że fasola jest rośliną trującą! ? Wszystkie części rośliny, także nasiona W STANIE SUROWYM są trujące. Jak wiemy, pod wpływem gorącej temperatury trucizna rozkłada się (na szczęście). Ale to dlatego nasiona fasoli możemy zostawić na zimę w szopie i myszy ich nie zjedzą (takie głupie nie są).

Mam tych strąków mnóstwo, większość jeszcze na grządkach. Powoli wszystko zagospodaruję. Zbyt dużo, żeby wszystko posiać za rok, ale można nawet drobne ziarna ugotować. Z mojej miłości do fasolki kupiłam 2 lata temu we Włoszech zestaw ziaren do zupy Minestrone. W większości były to ziarna najrozmaitszych fasoli. Niebywale kolorowa mieszanka. Były w niej i ziarna bardzo podobne do moich kilku fasoli. W tym roku zaryzykowałam i posiałam te ziarenka, których nie zużyłam na zupę (specjalnie sobie garść odłożyłam). Przezornie posiałam je przy tyczkach. I to był dobry wybór, wszystkie okazały się tyczkowe. I wszystkie szparagowe. Teraz zbieram nowe nasionka :) A część dopiero teraz owocuje (nie zdążą nasiona dojrzeć, trudno ). Nie zanudzam już o fasoli, ale dla mnie to pasjonujący temat :)..

W ogrodzie, póki trwa wegetacja, zawsze jest co robić. Teraz jest czas zbiorów i cieszą mnie moje własne warzywka i (ho,ho) zboża. No, bo kukurydza, to zboże :)  Przy naszym płocie wkopywano rury wodociągowe do sąsiada, pięknie przekopano koparką nieużytek, trawsko i chwasty, rurę wkopano, a potem równo zasypano ziemią. Jest tu ziemia klasy IV, czyli niezła i Mój wymyślił, że, nie zaszkodzi wysiać te ziarna kukurydzy cukrowej, co nam w kolbach zostały z zeszłego roku (nie mamy miejsca, kukurydza w zeszłym roku rosła w cieniu, była mizerna, prawie nie zbieraliśmy i zostało kilka małych kolb z ziarnem). Pasek ziemi za płotem leży po południowej stronie, słońce i sporo deszczu w tym roku bardzo pomogły kukurydzy. Dała bujny plon.

DSCN2823.JPG   

To zerwałam dziś, podobną ilość wczoraj zawiozłam dzieciom, a rośnie chyba jeszcze ze dwa razy tyle. Trzeba zrywać, bo za parę dni zrobią się zbyt dojrzałe (mączyste) na gotowanie :)

 

DSCN2825.JPG 

Może nie są imponujące, ale smaczne i swoje :)

 

I jeszcze na koniec moja jesienna róża wielkokwiatowa, zabrana do domu, bo wspaniale pachnie. Zaraz się rozłożyła, ale i tak mnie cieszy i jeszcze przez chwilę postoi w wazonie :)

DSCN2822.JPG 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Dzień, jeden z wielu

wtorek, 19 września 2017 23:37

Piękna słoneczna pogoda, już kolejny dzień słońce flirtuje z nami od rana, a potem zwykło sie chować za chmury. Tak od soboty. W sobotę zachmurzyło się około południa, w niedzielę w okolicach drugiej, wczoraj już po obiedzie. No, to trzeba wykorzystać dzień, póki piękny i popracować w ogrodzie. Tyle, że mój ogród " nie woła" o pomoc. Jest tu, jak jest, ale w tej chwili na bieżąco zbieram, co mi jeszcze rośnie i dojrzewa (jeszcze brzoskwinie, fasolka, trochę roszponki, na obiad gałązkę selera, dwie marchewki, liść pora, sporo natki, pod zupę). No i jakieś resztki kwiatków (sporo dalii, kanny, aksamitki, gajlardie, rudbekie, niezawodne słoneczniczki i róże kwitnące drugi raz, ale zmęczone przez deszcze) . Więc u mnie spoko. Ale na taty ogrodzie trzeba podgonić robotę. W sierpniu tato nie mógł się zająć ogrodem (chorował), chwasty rosły bujnie, jak nigdy, zagłuszyły uprawy, a jeszcze grzyby-szkodniki zniszczyły dużo upraw (orzechy, jak spalone, jabłka, szczątkowe, po wiosennych przymrozkach też zaatakowane, ogórki - liście, pomidory, ech, szkoda słów. Drugi raz (dopiero) w tym miesiącu "odgruzowujemy" ogród (a jeszcze raz byliśmy z tatą i zbieraliśmy, co było). Dziś Mój ścinał uschnięte drzewa. No niestety, nie odrodzą się, a szpecą i zajmują miejsce. Pod piłę poszła stara morela, z której przez 30 lat i tak nie było pożytku, bo zwykle zmarzła na wiosnę (miewała po kilka, kilkanaście owoców przez te wszystkie lata). Nie dało się nic zrobić, uschła cała. Potem "pod topór" poszła dość stara brzoskwinia i dwie śliwki. Teraz trzeba będzie jeszcze wykarczować korzenie, żeby zrobić miejsce na coś nowego. Ja w tym czasie zbierałam plony: buraki (nieduże, bo nieprzerywane), marchewkę ( to samo), ostatnie fasolki, cukinię (jedna jeszcze rośnie), papryki (udały się, u mnie też) i dynie (niezbyt duże w tym roku). W międzyczasie ugotowałam rosół i zrobiłam na nim zupę dyniową. I pozrywałam kwiaty, bo na tamtym ogrodzie słoneczniczki rosną wszędzie, a rudbekie sieją się same od lat i świetnie się tam czują. I zerwałam ostatnią gladiolę (akurat u taty zakwitła różowa, a u mnie same białe, chociaż to ja przecież zabrałam od siebie i posadziłam u taty "jakieś" cebulki) i przedostatnią różę. Tam jej i tak nikt nie zobaczy, a u mnie w wazonie ucieszy moje oczy. Aha, jeszcze pozbierałam orzechy (włoskie). Mizernie (u mnie jeszcze gorzej). Ostatnimi laty miałam tyle orzechów, że nie tylko nie kupowałam ich na Święta, ale rozdawałam rodzinie i znajomym. A w tym roku - garść. Przyjdzie mi kupować.

Słońce zaszło na godzinę z ciężką chmurę (ok. drugiej), ale potem znów się pojawiło i świeciło do wieczora.  To był pracowity i pożyteczny dzień. 

Jutro też taki będzie (choć tym razem w mieście). Aż zatęsknię za spokojnym leniwym dniem :) 

DSCN2816.JPG


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

W moich ogrodach

sobota, 15 lipca 2017 0:29

Mój ogród, to trawa, a właściwie regularnie koszona łąka i trochę drzew owocowych, trochę krzewów ozdobnych, ściana winorośli i trochę kwiatów (ciągle za mało, jak dla mnie), no i grzęda warzywna. Rękawów sobie nie wyrywam, ale jest co robić. Już środek lata i zbieram pomału plony. Truskawki obrodziły u mnie całkiem ładnie (rosną sobie gdzie chcą i rozrastają się pod winogronami, a ja im pozwalam), najedliśmy się, parę woreczków zamroziłam, jeszcze do dziś znajduję po parę sztuk codziennie, niebywałe. Czereśnie  już mi się skończyły, mam dość wczesne (koniec czerwca, jedno większe drzewo i początek lipca drugie, małe). Nie zmarzły na kwiciu, a w każdym razie nie bardzo. W czasie, gdy dojrzewały pierwsze byłam akurat we Włoszech. Mój przetrzymał je dla mnie na drzewie (uwielbiam czereśnie), pod moskitierą "przeciwszpakową". Okazało się, że one są ciemnowiśniowe, prawie czarne . A przez parę lat byłam pewna, że ma  tylko czerwone, jasnoczerwone owoce. Chyba byłam tak łakoma, że nigdy nie dałam im porządnie dojrzeć ;) W tym roku nie było ich tak dużo, jak w zeszłym, a poza tym, dla mnie jest ich zawsze za mało.

Potem przyszły porzeczki. nadal mogę je podskubywać, czarne, białe i czerwone. Z tym, że czerwone są na ogrodzie mojego taty. To drugi ogród, który mam, powiedzmy, pod opieką. Tatuś nadal sadzi i sieje, ale nie ma już siły walczyć z chwastami, a także większość zbiorów pozostawia mnie.U taty jest dużo porzeczek, dojrzewa też już agrest (mam jeden krzak, na "nóżce", zaczyna dojrzewać).

Teraz zbieram jabłka, słodkie, kolorowe, bardzo smaczne wczesne jabłka. Kupiliśmy drzewko w szkółce i trafiliśmy idealnie.   

DSCN2806.JPG

 

Jeszcze z tydzień, dwa i dojrzeją mi morele. Drzewko jest niewielkie, a rodzi już drugi rok, jak szalone. W zeszłym roku miało przeszło 60 owoców, w tym roku będzie owoców jeszcze więcej :) Jak dojrzeją na drzewie, to się pochwalę .

 

Na grządce warzywnej zbieram piękną cebulę, zaczyna się fasolka szparagowa, ogórki , dojrzewa papryka, mam też troszkę marchwi, seler, por i oczywiście pietruszkę (wszystkiego mikro, ale mam co do zupy wrzucić)  I lubię mieć swoje.:)

 

Z kwiatami mam  problem. Chciałam mieć bylinową rabatę, żeby nie narobić się za wiele, a mieć co roku kwiaty. Ale nie zainteresowałam się  szkółkami bylin, nie kupiłam (na razie) kwiatów, które mi się podobają i które cieszyłyby moje oczy cały sezon. Mam, dość przypadkowe kwiaty, które wyhodowałam z nasion albo kupiłam za grosze, mało wymagające i silnie rosnące. Prym wiodą słoneczniczki, które wyhodowałam z nasion chyba z 15 lat temu  na ogrodzie rodziców. Wzięłam stamtąd dużo sadzonek, a na tamtym ogrodzie one nadal bujnie się rozrastają i sieją. I kwitną . U mnie też, kwitną od początku lata do jesieni.

 

DSCN2798.JPG

Mam też jeżówkę - Echinacea, z nasion (zaczyna kwitnąć) i margaretki, te białe złocienie(już przekwitły), są też żółte rumianki (ale mało), są orliki (już przekwitły) i gajlardie, czyli dzianwy, a także wdzięczna tojeść  kropkowana. Jest jeszcze firletka (kwiecista , a miałam chalcedońską, ale zmarniała).

DSCN2797.JPG

Tu gajlardie, z tyłu firletka - ciemnoróżowa, a te niebieskie kwiatki, to ostróżeczka polna, sieje sie sama, chwast, ale nie wyrywam kwitnących chwastów.

I jest jeszcze trzykrotka (Tradescantia) i irysy, i wiosenne byliny z drobnymi kwiatkami. Ale jedne przekwitają, inne jeszcze nie kwitną, mało tych kwiatów, a jak są, to prawie wszystkie żółte. Ech, już nie marudzę. Po prostu, żeby mi kwitło muszę (no, niby nie muszę) co roku wysadzać bulwy dalii (sentyment, z działki rodziców), karpy kanny (od szwagierki, pięknie kwitną), cebule gladioli, geltonii i ismen (to od taty, od lat, nie mam serca zmarnować, a jak  nie wsadzę, to się zmarnują) (są też tulipany, których nie mam siły wykopywać nawet co dwa lata).  Mam też lilie, których nie wysadzam i kwitną właśnie, już trzeci rok.  

 

20170708_185523[1].jpg

 

Mam też róże, ale akurat nie kwitną prawie, po tygodniu deszczy kwiaty się skończyły (na razie).

Na taty ogrodzie jest dziko. To przede wszystkim warzywnik. Kwiaty hodowała mama. Teraz rosną tylko te, które same chcą rosnąć.

 

20170709_121341[1].jpg

 

To przy ścieżce do domu na daczy. Dziko, ale malowniczo, prawda?

Czekam na gladiole, dalie, kanny, geltonie  (już zaczynają kwitnąć), będzie barwniej (u mnie).  

A na spacerze po łące natknęłam się na takie  "zioło", najpewniej odmiany "ruderalis", dzikie, mizerne, najwyżej 1,5 metrowej wysokości. Ale dreszczyk emocji był. Pachnie , jak zioło , ale cóż, to tylko zielsko ;) (cannabis sativa L.).

20170713_122047[1].jpg


Podziel się
oceń
0
3

komentarze (8) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  3 005 578  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 3005578

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

RTV-AGD