Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 765 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kociara

sobota, 22 kwietnia 2017 14:51

Wiecie już, że uwielbiam koty. Mam jedną koteczkę, drugiego kota w życiu. Ale koty uwielbiam od dzieciństwa. Na wakacjach na wsi zawsze znalazły się jakieś małe kotki, którymi mogłam się "opiekować" (pamiętam, że jednego podrośniętego kociaka kąpałam w strumyku, bo miał pchły, czy to przeżył, nie wiem, wyjechałam). Zachwycam się kocią gracją, elegancją ruchów, pięknem oczu, miękkością futerka, ich niezależnością i poczuciem wolności. Czy ci, co kotów nie lubią nie widzą tego, nie cenią tych przymiotów? Ja lubię patrzeć na wszystkie koty, te dzikie wielkie - lwy, tygrysy, lamparty , gepardy - ta sama gracja ruchów, co w tych małych, domowych. A w domowych ta sama waleczność, co w tych wielkich. Miło pomyśleć, że mam w domu potomka dzikiego zwierza, który przytula się do mnie i szuka mojego towarzystw

 Podziwiam wszystkie koty, traktuję je jak cuda natury, one chyba to wyczuwają. Gdy spotykam gdzieś kota (wiem zaraz , czy to kotka czy kocur), oczywiście, próbuję go "zaczepiać". Zazwyczaj koty są ostrożne i nie życzą sobie kontaktu z obcym (lub w ogóle) człowiekiem. Ale próbuję, zachęcam, przywołuję i najczęściej koty się zbliżają. Gdy mam przyzwolenie (ocieranie się o nogi), to głaszczę te pieszczochy.

Przez przeszło 30 lat, spędzanych latem na ogrodzie rodziców wypieściłam duże stado kotów, które starałam się dać do "adopcji". Działkowa kotka rodziła u nas swoje dzieci (najczęściej w naszej drewutni), a potem ja i moi synkowie rozpieszczali kocięta. Rosły pokolenia najłagodniejszych kotów, jakie przyszło mi znać. Gdy po wielu latach nasza działkowa zachorowała, to przy okazji operacji ratującej zdrowie także ją wysterylizowałam. Była z nami jeszcze 3 lata (zimą opiekował sie nią i karmił pan sąsiad). Kotka zostawiła syna (którego nie pozwolił wziąć synowi do domu Mój). Ten kocur, o cudownym charakterze, przyprowadził nam do miski 4 kociaki (może swoje, ale nie na pewno, no i kto był ich matką i co się z nią stało?). Te kociaki były już dość duże i raczej dzikie, nieznające człowieka: 3 koteczki i jeden kocurek. Jedna kotka nigdy nie pozwoliła się dotknąć, pozostałe trzy oswoiłam. Jedna z tych oswojonych kotek została potem mamą mojej koteczki. A kocurek (z tej trójki) był jedynym (poza jej mamą) kotem, któremu moja kotka pozwoliła się do siebie zbliżyć i wymienić uprzejmości - powąchać się wzajemnie i polizać (z czystej sympatii, bo oba koty wykastrowane, wysterylizowane). Moją koteczkę wziął do domu mój drugi syn,w listopadzie, chorą, ledwie żywą, za moją aprobatą, ale bez pytania o zgodę Mojego. Do dziś nie wybaczył kotce(15 lat), że zjawiła się nieproszona (przez niego). Znosi ją, nakarmi, gdy mnie nie ma, ale nie dotyka ( futerko mojej kotki jest niezwykłe miękkie). Kotka też się mu nie podchlebia - grzecznie obchodzą się bokiem.

20170402_092353[1].jpg

 

Z tej działkowej rodziny  wypieszczonych łagodnych kotów pochodzi Kicia, obecnie kotka drugiego sąsiada. Koteczka, prawdopodobnie wykocona na jakiejś działce przed latem, w lecie  wypieszczona przez działkowiczów i pozostawiona na jesień własnemu losowi. A to kotka, która potrzebuje kontaktu z człowiekiem, jak pies. Ufna i przyjacielska, i wiecznie głodna. Poznałam koteczkę, gdy jeszcze nie miała domu i gdy chodziła "po ludziach" szukając jedzenia i kontaktu. Wzięłabym ją od razu, tak "przytulnego" kota nie znałam do tej pory. Ale cóż, miałam już moją koteczkę, zazdrosną bardzo o każdego innego kota i "drącą koty" z Kicią (lato nasza Szmatka spędzała z nami na ogrodzie rodziców). Kicią zaopiekował się nasz sąsiad, zachwycony jej łagodnym charakterem i ufnością. Wczoraj pojechałam na ogród taty, pomóc w wiosennych siewach i sadzeniach. I spotkałam Kicię. Gdy mnie zobaczyła, to zupełnie, jak pies, przybiegła pędem do mnie, z postawionym jak maszt ogonkiem :) Chciałam jej zrobić piękny portret, ale gdzie tam. Cały czas robiła ósemki wokół moich nóg, domagając się pieszczot, a gdy, wydawało się, wypieściłam ją dość i odstawiłam na odległość zdjęcia, to nie zdążyłam pstryknąć - już była przy mnie. I skąd taka sympatia do mnie? Wprost rozbrajająca. Mogłabym sobie pomyśleć: ach, ona lubi mnie wyjątkowo, gdybym jej nie znała. To koteczka o wyjątkowo "psim" charakterze. To taka powsinoga, chodzi po różnych ogrodach, gdzie kiedyś ją dokarmiano (teraz sąsiad bardzo prosi o niedokarmianie, bo kicia jest już prawie szersza, jak dłuższa) i się do wszystkich łasi. I wszyscy ją pieszczą, bo to taki niezwykle miły kotek :) Naprawdę :)

20170421_135930[1].jpg    

  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

To i owo

środa, 19 kwietnia 2017 13:53

Święta minęły szybko, w miłej rodzinno-przyjacielskiej atmosferze. Ostatnie mazurki przed "pożarciem" sfotografowałam. udały się wyśmienicie (mam na myśli polewę czekoladową z bakaliami, bo była w sam raz; nie za twarda i nie lejąca się, a to trudno utrafić w punkt, spód miodownikowy zawsze wychodzi i nie jest nigdy suchy).

 

DSCN2579.JPG

 

Został mi jeszcze taki większy z polewą cytrynową i bakaliami (bez dodatku mleka, dla synka, ale okazało się, że on już może mleko) i resztki mazurka orzechowego. Natomiast z wędlin mogłabym urządzić drugie śniadanie wielkanocne dla kilkunastu osób. Więc zamroziłam pasztety (wcześniej niemrożone), szynki niepokrojone, kiełbasy niegotowane. A krojone resztki wędlin zagospodarowuję w zupach i zapiekankach. Nie lubię tak. Lubię świeże. Ale nie zmarnuję żywności zdatnej do jedzenia. Obecnie młodzi, jak wiem, nie mają żadnych skrupułów przed wyrzucaniem do śmieci produktów, które im się znudziły, bo opakowania były zbyt duże (a produkty długoterminowe, więc jeszcze zdatne do spożycia). No cóż, rodzice nie nauczyli szanowania jedzenia. I nie tylko jedzenia, ubrania i inne sprzęty też wyrzucą do kubła, zamiast ekologicznie oddać do powtórnego przerobu. To ta rozpasana konsumpcja. Nadmiar towarów wszelkich, czasy nadmiaru przedmiotów.

To może teraz o innych wartościach. Przed samymi Świętami mój wnuś miał urodziny. To już były ferie, więc zapisałam wnusia na całodzienne warsztaty "Małego Inżyniera" pod hasłem "Magiczne Jajko". Dzieci bawiąc się świetnie sprawdzały możliwości fizyczne i chemiczne jajek, zanurzały w różnych roztworach, gotowały na kwadratowo i ponoć wiele innych ciekawych rzeczy, których siedmiolatek nie umiał nazwać, ale "było fajnie". Drugi wnuś, żeby nie czuł się pominięty (a już za duży na eksperymenty) został przeze mnie zabrany na spacer po mieście (naszym rodzinnym). Odrobina historii, kultury, dydaktyki nigdy nie zaszkodzi. Okazało się, że muzea wnuk zna ("babciu, tylko nie muzea, bo ostatnio tato wziął nas do miasta i zwiedzaliśmy wszystkie muzea w mieście, chyba 6 jednego dnia, strasznie byliśmy zmęczeni").  Poszliśmy na Cytadelę. To największy  park Poznania (ok.100 ha), założony na terenie dawnego fortu Winiary -centralnego fortu umocnień twierdzy - Festung Posen, zwanego przez poznaniaków Cytadelą ( z włoskiego, to twierdza w środku miasta, mająca na celu obronę mieszkańców). To Prusacy  zbudowali system umocnień , fortów wokół miasta. Twierdza Posen wraz z systemem fortów uchodziła za największą twierdzę ówczesnej Europy, rozbudowywaną przez cały XIXw i na początku XXwieku. W 1945 roku, 23 lutego Cytadela została zdobyta przez Armię Czerwoną przy współudziale poznańskich ochotników. Większość zabudowań uległa zniszczeniu podczas zdobywania twierdzy. W 1963 roku zaczęto zakładać na terenie dawnej Cytadeli park. Mieszczą się tu także cmentarze - miejsca pamięci - poległych  w szturmie żołnierzy radzieckich i poznańczyków, którzy wtedy tam zginęli, a także cmentarz żołnierzy brytyjskich poległych na terenie Wielkopolski. Jest także aleja poznaniaków zabitych w Wypadkach Poznańskich - Czerwcu 56 roku. Na terenie Parku Cytadela są dwa muzea - Muzeum Uzbrojenia i Muzeum Armii Poznań. O tym wszystkim rozmawiałam z wnukiem. Jest też na Cytadeli wiele rzeźb i pomników. Do bardziej niezwykłych należy grupa żeliwnych rzeźb, cały bezgłowy tłum. Z okazji 750-lecia lokacji miasta, w 2003 roku Magdalena Abakanowicz ustawiła na rozległym trawniku grupę 112 rzeźb - maszerujących bezgłowych postaci z żeliwa, zatytułowaną "Nierozpoznani". Dokładnie sobie obejrzeliśmy tę rzeźbę (pomnik?). To figury nieco wyższe od przeciętnego człowieka. Można między nimi spacerować, oglądać z każdej strony z bliska. Są dość niesamowite. Wnuk nieufnie przyglądał się tym tworom. Byliśmy zupełnie sami na ogromnej łące. Tylko my i te bezgłowe postacie. Ja oczywiście zachwalałam rzeźby, mówiłam o obcowaniu ze sztuką, że to niezwykła okazja na tak bliski kontakt ze sztuką wybitnego artysty. Wnuk sceptycznie popatrywał na rdzawe odlewy i w końcu zapytał: czy te rzeźby ci się babciu podobają tylko dlatego, że są autorstwa znanej rzeźbiarki? Czy gdyby to zrobił ktoś nieznany, to też byś była taka przejęta. I zaczęłam się zastanawiać. O sens sztuki.O moje własne odczucia. Czy ktoś nieznany wymyśliwszy coś takiego zostałby zauważony, czy miałby szansę  zrealizować swój pomysł, zaistnieć? Czy wszystkie pomysły uznanej artystki są genialne? Co jest wspaniałego i gdzie ten artyzm w tych Nierozpoznanych? Dlaczego te rzeźby są sztuką wysoką? Ja się nie znam na sztuce. Nie rozumiem sensu tych kroczących, bez ładu i składu, golemów. Podziwiałam raczej pracę śremskich odlewników, którzy wykonali te 112 odlewów. Figury są raczej straszne niż piękne, ale "to Abakanowicz - podziwiajcie!" Czy tak? Co o tym sadzicie?   

20170413_131059[1].jpg

 

20170413_131118[1].jpg

 

20170413_131552[1].jpg


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Święta tuż

środa, 12 kwietnia 2017 14:17

 

DSCN2565.JPG

Ledwo uporałam się ze sprzątaniem po malowaniu, a już robota goni. Święta tuż, przygotowania w toku. Próbuję podchodzić do prac kuchennych na luzie, co mogłam zamrozić - zrobiłam wcześniej, teraz spiętrzy się trochę działań, które trzeba zrobić na ostatnią chwilę. Nie szaleję, nie piekę mięs, ani kilku ciast, nie robię kilku sałatek, ani nie kupuję kilogramów wędlin. Wydaje mi się, że mam już to, co trzeba, a potem przypominam sobie o jeszcze czymś (koniecznie muszę kupić trochę białej kiełbasy dla syna, ja mogę w ogóle kiełbas nie jeść, nie przepadam).Dziś piekę pasztet z tzw. czerwonych mięs, ten z królika mam już zrobiony, zamrożony. Dziś też chcę zrobić polewy na mazurki, mam kilka spodów, ale polew będzie taka sama na wszystkie. Nic więcej nie piekę, synowe przyniosą ciasta (jakie? niespodzianka). A syn zrobi sos tatarski i jakąś sałatkę. Ja zrobię w sobotę Wielkanocną pierzynkę. W piątek przygotuję paschę z gotowanego mleka.No i zrobię baranki z masła. A jutro ugotuję wędzoną szynkę z moimi dodatkami. Jutro też spędzam dzień z wnukami, Mały kończy 7 lat !

Przyroda nas w ostatnie dni nie rozpieszcza. Zimno. Ale i tak wiosna jest wcześniejsza, niż rok temu. Sprawdziłam na zdjęciach; w zeszłym roku czereśnie kwitły dopiero 20 czerwca. W tym roku kwitną od 10 kwietnia. I podobnie przyspieszone są brzoskwinie i mirabelki, które zaczynają już przekwitać (po przydrożach kwitnie tarnina, ciekawe, czy doczekam się owoców, bo już kilka lat z rzędu marnie owocuje, a lubię dżem do mięs).Na moim małym klombie przed tarasem kwitną żonkile (ciekawe, czy dotrwają do niedzieli) i tulipany (hiacynty definitywnie już przekwitły). Po ich przekwitnięciu wysadzam w tym miejscu kanny i dalie, żeby mieć całe lato jakieś kwiaty "na oku". Pada deszcz, przyda się, ale żeby tak ciut cieplej się zrobiło...

 

DSCN2566.JPG

 

 Życzę Wam wszystkim pięknych, rodzinnych ciepłych i serdecznych Świąt! Wesołego Alleluja!!

 

DSCN2568.JPG


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Wiosna

sobota, 01 kwietnia 2017 23:45

 

 

       ...A wiosna przyszłą pieszo

        Już kwiatki za nią spieszą

        Już trawy przed nią rosną

        I szumią - Witaj wiosno!        (Jan Brzechwa)

 

20170401_170539[1].jpg

 

 

20170402_095735[1].jpg

To cebulice w modrym kolorze.

 

20170402_095802[1].jpg

I u nas na wsi rozkwitły forsycje (tu chłodniej niż w miastach).

 

20170402_092254[1].jpg

 Wiosenny widok z okna sypialni (kwitnie morelka).

Miła wiosno trwaj !

P.s. 

U mnie malowanie, więc znikam na chwilę.

 


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (12) | dodaj komentarz

Szoping w Śremie

wtorek, 28 marca 2017 18:23

Moja kuzynka jest dekadę młodsza ode mnie, ale nadajemy na tych samych falach. Postanowiła, że mnie trochę "ubierze", przypilnuje, żebym nie kupowała rzeczy "ciotkowatych". Jest młodsza, ma nieco innych gust, ale ma wyczucie stroju, no i jest mi życzliwa (jesteśmy dobrymi przyjaciółkami). Wiedziałam, że mogę polegać na jej ocenie. Co prawda ja mam swój wyrobiony pogląd w kwestii ubiorów, raczej na stare lata go nie zmienię, ale jestem otwarta na modyfikacje i nowości. Spotkałyśmy się w Śremie. Ja wiem, że jest tyle miast powiatowych,  których nie znam nawet ze słyszenia. Ale jeśli nigdy nie słyszałyście o Śremie, to wam to miasto przybliżę. Leży ono nad Wartą w środkowej Wielkopolsce, między Poznaniem, a Gostyniem, do którego jeżdżę bardzo często i od dziecka. Śrem był zawsze "po drodze", nie dość ważny, żeby zatrzymać się i go zwiedzić. A to ciekawe miasto powiatowe , o długiej historii, jak większość wielkopolskich miast i miasteczek.  

Śrem jest jednym z najstarszych miast w Polsce. Przemysł I, książę poznański,  lokował miasto w 1253 roku (Śrem jest rówieśnikiem Poznania). Śrem rozwijał się żywiołowo w średniowieczu, w okresie Wojen Szwedzkich podupadł i w XVII wieku skończył się okres świetności miasta. W 1793 r.Śrem znalazł się w granicach Prus, jednak przez przeszło 120 lat pozostał polskim miastem (Polakami było 2/3 mieszkańców, a tylko 1/4 to byli Niemcy). Ze Śremem związani są wybitni Polacy : Jóżef Wybicki, twórca hymnu narodowego i Heliodor Święcicki, lekarz, społecznik i założyciel Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu. Obaj kończyli sławne śremskie Gimnazjum (którego tradycje kontynuuje mieszczące się w historycznym budynku I Liceum Ogólnokształcące im.Józefa Wybickiego).

Kolejny rozkwit miasta nastąpił po II Wojnie. Powstała tu duża odlewnia żeliwa, najpierw jako oddział Zakładów Cegielskiego z Poznania, a obecnie Odlewnia Żeliwa S.A. Liczba mieszkańców Śremu  w dzisiejszych czasach to nieco przeszło 30 tysięcy.

W mieście jest kilka zabytków i duży zabytkowy Rynek (mnie zawsze interesują rynki w zwiedzanych miastach). Na Rynku, w zabudowie  południowej pierzei stoi okazały Ratusz z początków XIX wieku. Najstarszym i najokazalszym zabytkiem Śremu jest fara - gotycki kościół p.w.NMP Wniebowziętej z 1393 roku.    

20170327_114657[1].jpg

 

Powoli zbliżałam się do Fary.

20170327_120627[1].jpg

 

Weszłam do środka-

20170327_120303[1].jpg

 

 

A potem już pojechałyśmy na zakupy do galerii handlowej "Polonia" (nawet 30-tysięczny Śrem stać na galerię). Kupiłam w jednej z sieciówek przeceniony wiosennie kardigan, przyda się, a w innym sklepie kupiłam tanie dżinsy bez marki, ładnie dopasowane i kilka sztuk bawełnianej bielizny, co to jej nigdy za dużo. Chciałam kupić różową piżamę z misiami, ale kuzynka wyraziła gorący sprzeciw; " nie jesteś dzidzią-piernik, żeby się tak ubierać". Cóż, kupiłam banalną piżamę ze spodniami w kwiaty w (powiedzmy) kobaltowym kolorze. 

Po zakupach poszłyśmy do kawiarni nad brzegiem Warty na słodkie "co nieco " i kawę. Nadal chcę trzymać się diety bezcukrowej, ale dałam obie dyspensę na ten wyjazd i z rozkoszą zjadłam pyszny creme-brulee (mogłam już nie jeść tego skarmelizowanego cukru, ale to przecież clou tego deseru, refleksja przyszła po fakcie). Bardzo miło spędziłam dzień, cudownie ciepły, w końcu, prawdziwie wiosenny dzień. :)

20170327_130508[1].jpg    

I jeszcze widok na wiosenną, szeroką Wartę w Śremie :)           


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

piątek, 28 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  2 363 468  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Archiwum

O mnie

Jestem żoną, matką, babcią i córką Jestem młodą (duchem) emerytytką i od niedawna mieszkam na wsi. Nadal mam swoje tajemnice i potrzebę odrobiny szaleństwa. Kocham poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Stąd moja obecność tutaj.

O moim bloogu

Z życia miejsko-wiejskiej emerytki

Głosuj na bloog

Średnia ocen: 4.85
Oddano głosów: 2128

Wróć do głosowania

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2363468

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl